Tę książkę mógłby napisać Adam Wajrak, gdyby był kobietą i mamą. Tak pomyślałam po kilku zdaniach pierwszego tomu, kiedy Janek dopiero przecierał oczy, a historia jeszcze nie rozpoczęła się na dobre. Dalsza lektura utwierdziła mnie w przekonaniu, że mam do czynienia z książką opowiadającą o międzygatunkowej przyjaźni w sposób, w jaki niewielu potrafi to zrobić. Może chodzi o pewien typ wrażliwości, połączenia ze światem przyrody, a może o poczucie wewnętrznej wolności, którą autorka obdarza swoich bohaterów. Moje dzieciństwo upłynęło w czasach, kiedy nikogo nie dziwił widok dziewięciolatka buszującego samopas lub z kolegą w pobliskim lesie. Dziś poszukiwanie przygód na własną rękę, poza rodzicielską kontrolą, zakrawa na niepoprawny nadmiar swobody. A cóż dopiero powiedzieć o fantazji, w której chłopiec mógłby odkrywać świat, mając kudłatego kucyka u boku? Chciałabym zobaczyć, jak by to było! – zdaje się mówić Sylwia Stano.
Ta historia wydarzyła – i wciąż wydarza się – po części naprawdę, i chyba dlatego jest tak barwna i przekonująca. Pewnego dnia uparty czarny Kucyk stał się częścią prawdziwej rodziny. A kiedy mamy do czynienia z kucykiem z krwi i kości, a nie literacko wyobrażonym, to całkowicie zmienia postać rzeczy. W książce Kucyk pojawia się w rodzinnym domu Janka z samego rana, bez wyjaśnień, i tak też zostaje przyjęty. Staje przy łóżku śpiącego chłopca i odtąd tych dwoje towarzyszy sobie w codzienności: domowej, szkolnej, podczas leśnych wędrówek i innych przygód. A ponieważ od czegoś trzeba zacząć dzień i nową znajomość, zaczynają najprościej, jak się da, czyli od zjedzenia owsianki.
I tak będzie na każdym kolejnym kroku, ponieważ te książki w dużej mierze opowiadają właśnie o prostocie. Życie z Kucykiem wydaje się ciekawsze, bardziej przyjazne, a jednocześnie mniej pogmatwane i skomplikowane. Wcale nie dlatego, że kucyki wiedzą o świecie niewiele. One zwyczajnie skupiają się na tym, co dla nich istotne. Na tym, co akurat wydarza się wokół i co jadalnego znajduje się w pobliżu. Na trawie, której są wybitnymi znawcami i smakoszami. Na kałuży, w której przyjemnie poleżeć i zmoczyć brzuch. Na relacjach, bo kucyki są istotami stadnymi i ani na chwilę o tym nie zapominają. W drugim tomie pojawia się postać młodej klaczy Piny, która wnosi do życia Janka niezwykły dar – poczucie stada, które staje się udziałem całej jego rodziny.
Ta opowieść jest pełna humoru, w którym czuć końską pogodę ducha i bezpośredniość. Kogo raz koń przepchnął na pastwisku, kto dostał zamaszystym uderzeniem ogona po twarzy, kto przejrzał się w ogromnym końskim oku i poczuł w dłoni dotyk delikatnych, ciekawskich chrapek, ten wie, jak szczere, zabawne i mądre są to istoty. W książkach Sylwii Stano wiedza o kucykach, ich zwyczajach i fizyczności płynie ze wspólnych doświadczeń, uważnej obserwacji i więzi. Bez ckliwości, za to z głęboką znajomością rzeczy, którą można posiąść jedynie w bezpośrednim kontakcie. Zachwyciło mnie w tych lekturach rozumienie, kim są kucyki jako istoty, myślące, czujące i wrażliwe. Dające sobie czas i przestrzeń na to, czego potrzebują i stroniące od tego, co im nie służy – jeśli tylko mają wolność, by móc wybrać.
W życiu Janka Kucyk okazuje się cierpliwym przewodnikiem, dzięki któremu można łatwiej zajrzeć w swoje emocje. Kucyk odczuwa stany chłopca, zanim on sam zdąży zorientować się, co się z nim dzieje. Odbija jego zachowania i nastroje jak lustro, w którym lepiej widać samego siebie. Pomaga zmierzyć się z tym, co trudne i niewygodne, jak ból, kiedy wypada ząb, czy strach i samotność, gdy Janek błądzi w lesie. Kucyk rozumie więcej niż starszy brat, a nawet więcej niż rodzice. Gdyby każdy miał takiego przyjaciela, ludzie nie potrzebowaliby aż tylu terapeutów.
Warto wspomnieć, że całą historię opowiada Janek. Dziecięcy język wybrzmiewa tu naturalnie i bez infantylizowania, w bogactwie potoczności, słownych zabaw, gier i skojarzeń. Chęć chłopca do filozofowania przypomina dorosłym, że warto wyjść z roli znawcy odpowiedzi na wszystkie pytania i jak najczęściej pozwalać, żeby to dzieci pokazywały nam świat.
Do opowieści przenika mnóstwo przyrodniczej wiedzy na temat roślin, owadów, ptaków, cyklicznych przemian, którym podlega las w ciągu roku. Wprowadzając do książki dla dzieci nazwy brzmiące jak z atlasu botanicznego, łatwo popaść w pokusę dydaktyzmu, ale autorka jest od tego daleka. Nazwy ziół i traw serwuje w taki sposób, że ma się je ochotę poznać, obejrzeć i powąchać. Babka, mniszek czy kurdybanek chrupią, przeżuwane przez Kucyka, soczyście i świeżo pachną, roztarte w dłoni, i można nawet dodać je do sałatki.
Te książki są poetyckie, sensualne i malarskie. Świat Kucyka i Janka, ten domowy i ten zewnętrzny, szumi lasem, gwiżdże śpiewem rudzika, pachnie ziemią, sianem, jabłkami, ciastem z dyni i spokojem. Jest nasycony kolorami, a ten, kto potrafi patrzeć z ciekawością, nawet w kałuży dojrzy ich paletę. A gdy ogląda się tęczę z końskiej perspektywy, można zobaczyć barwy odmiennie niż człowiek, co samo w sobie jest fantastyczną przygodą.
Tekstowi towarzyszą ilustracje Patricii Bliuj-Stodulskiej. Ludzkie, końskie, ptasie, gadzie i owadzie postaci wyłaniają się ze stron książki w przyjaznych, swobodnych, często dowcipnych grafikach. Ilustratorka chętnie przedstawia motywy botaniczne przewijające się przez tekst, a dzięki podpisom książka niekiedy nabiera charakteru zielnika. Na marginesie przyznam, że sama dałam się wciągnąć w tę przyrodniczą zabawę i podczas spacerów coraz chętniej patrzę na to, co mam pod stopami. Jedna z ilustracji zamieszczonych w drugim tomie przywodzi na myśl malowidła naskalne. Mglista, nieco rozmyta sylwetka konia budzi skojarzenie z pradawnymi malowidłami epoki paleolitu, w których ludzie pragnęli pokazać, jak ważne są w ich życiu konie i jak magiczną funkcję pełnią.
Nie da się przecenić wartości, jaką jest zaufanie i szacunek do świata przyrody, a tego właśnie uczą obie książki o kucykach. Zachęcają do zrobienia kroku w stronę natury, do wyjścia na dwór, na łąkę, do lasu – spacerem, na piechotę, na włóczęgę. Do zatrzymania się nad zielskiem i posłuchania, co piszczy w trawie i jaką piosenkę wystukuje dzięcioł. Do zagapienia się w gwiazdy, które mają do opowiedzenia własne historie. Do przypomnienia sobie, że las jest bezpiecznym i ciekawym miejscem, do którego zawsze chce się wracać. Tak jak robi to Janek z Kucykiem. Mocno trzymam za nich kciuki.
Dąbrówka Gujska – absolwentka Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, doktor nauk humanistycznych. Redaktorka, korektorka i wydawczyni, przez wiele lat związana z Wydawnictwem Naukowym PWN. Prywatnie mama Leona, miłośniczka kotów i spokojnego życia na wsi.
Sylwia Stano, ilustr. Patricija Bliuj-Stodulska, „Chłopiec z ulicy Niepoprawnej i czarny kucyk”, Hokus-Pokus, 2023
Sylwia Stano, ilustr. Patricija Bliuj-Stodulska, „Chłopiec z ulicy Niepoprawnej i kucyki dwa”, wyd. Hokus-Pokus, 2025
Fot. Sylwia Stano




















