Krystyna Romanowska, dziennikarka z krwi i kości, współpracująca z nami na swoim blogu zamieściła dwie krótkie recenzje. Oto one...
Kamyki Astona, Lotta Geffenblad
Dzisiaj rano Lena obudziła się z pytaniem na ustach: Mamo, dlaczego grzyby mają tylko jedną nogę? Kamyki Astona to książka dla wiecznie chłonnych informacji maluchów. Przepiękna, przeurocza książka o tym, że nawet najwrażliwsi rodzice i tak są mniej wrażliwi od swoich dzieci jeżeli chodzi o zadziwienie światem i empatię. Historia pieska Astona, który przynosi do domu kamienie i opiekuje się nimi, nie wychodzi od trzech dni z sypialni Mai i Leny. Czytamy ją trzy razy przed zaśnięciem, a podczas lektury padają te same pytania: Dlaczego Aston marszczy brwi, dlaczego mama gra na gitarze. I gdzie jest auto?
Książka jest niebywale pięknie zilustrowana, urzeka gra światłem i dbałością o szczegół. Fabuła - zabawna, przewrotna i bliska rodzicom kilkulatków. A co więcej - lansująca partnerski model rodziny: tata robi na drutach, a mama gra na gitarze i … robi zakupy. Polecam!
Nóż w palcu, Wojciech Feleszko/Ignacy Czwartos
Druga z kolei książka świetnego duetu, który przybliża dorosłym i dzieciom tajemnice ciała ludzkiego. I to w jakim stylu! Otóż Julka kaleczy się w palec przy krojeniu bułki do szkoły. Krew się leje strumieniami, a nóż błyszczy w świetle słońca. Potem następuje omdlenie ojca na widok krwi oraz brawurowa jazda do doktora Orzeszko. Moje trzyipółletnie bliźniaczki były niewymownie podniecone takim rozwojem akcji. Wołały: nóż, Julka, krew. I zaczęłam się obawiać, że książka odniesie przedziwny skutek w postaci niezdrowego zainteresowania krwawymi tematami. Nic bardziej mylnego. Przy pierwszym skaleczeniu czy rozkrwawionym kolanie na hasło: “doktor Orzeszko tak radzi” bez oporu dawaly sobie polewać ranę wodą utlenioną i zalepiać plastrem. A podczas niedawnego powrotu z wakacji samochodem, przez około dwóch godzin wysłuchiwaliśmy, w jaki sposób płytki krwi budują ścianę, żeby krew nie leciała z rany!
Reasumując: doskonała kontynuacja pierwszego tomu, ewidentnie czuć, że obaj panowie się rozkręcają. Dynamiczne ilustracje Ignacego Czwartosa doskonale działają na dziecięcą wyobraźnię. Swietne są także także tzw. “opowiadacze”, czyli ramki z dodatkowymi informacjami, które mogą być dobrym pretekstem do rozmów rodziców z dziećmi. Bezcenne! Czekamy z utęskieniem na ciąg dalszy.
Galeria zdjęć:
Zobacz także: