Ostatnio dodane

4 edycja Festiwalu Pięknej Książki

Piątek, 13 września 2019

Zmarł Andrzej Polkowski

Środa, 11 września 2019

Noc Księgarń

Czwartek, 5 września 2019

Program 6. edycji festiwalu Kino Dzieci

Wtorek, 3 września 2019

Co knują wydawcy?

Wtorek, 3 września 2019

 

Ostatnio komentowane

Kim chcielibyście być - marzymy w majówkę

Piątek, 29 kwietnia 2016

Z "Rymsem" w 2016 :)

Czwartek, 31 grudnia 2015

Ptaszki, ptaki i ptaszory - konkurs plastyczny

Czwartek, 7 stycznia 2016

Święta, idą święta...

Wtorek, 22 grudnia 2015

Nagrody i wyróżnienia w konkursie "Trzy/mam/książki"

Poniedziałek, 7 grudnia 2015

Zmarł Andrzej Polkowski

Środa, 11 września 2019

Informacja nadesłana:

Szanowni Państwo,

Żegnamy Andrzeja Polkowskiego. Żegnamy tłumacza, który sztuce przekładu nadał właściwy blask. W czasach, kiedy o tłumaczu ledwie ktoś napomknie, recenzując książkę, o Andrzeju Polkowskim mówi się jak o autorze oryginalnego tekstu. Spotkałem się nawet z opiniami, że jego przekład jest lepszy od oryginału!

Współpraca nasza trwała wiele lat. Począwszy od „Opowieści z Narnii” C.S.Lewisa, obejmowała ona utwory, które na stałe znalazły swoje miejsce w panteonie klasyki światowej.

Po cyklu „Opowieści z Narnii”, które dopiero po upadku PRL-u zostały należycie docenione, przyszła pora na „Księgę dżungli” Kiplinga, „Opowiadania dla dzieci” Singera, „Opowieść wigilijną” Dickensa, „Wyspę skarbów” Stevensona i „Harry’ego Pottera” J.K. Rowling.

Bywają przekłady, które doprowadzają redaktorki wydawnictwa (bo to panie najczęściej towarzyszą autorowi w drodze do sławy) do białej gorączki. Współpraca z panem Andrzejem zawsze była aktem poszukiwania najlepszych rozwiązań. Od pierwszego zdania czy akapitu chciało się być razem z tłumaczem/autorem, towarzyszyć mu w jego zmaganiach ze słowem.

Najlepiej dało się to odczuć, gdy tłumacz postanowił dać odpowiednie rzeczy słowo. Widać to doskonale w warstwie słowotwórczej utworu, co znalazło swoje apogeum w „Harrym Potterze”. Andrzej Polkowski, tworząc neologizmy, zmusił nas w redakcji do zamieszczania na końcu każdego tomu słynnych słowniczków. To ewenement na skalę światową, godny właśnie „Harry’ego Pottera”. Przywołajmy dla przykładu choćby tylko „mugoli”, to słowo już na dobre zadomowiło się we współczesnej polszczyźnie.

Każdy twórca chciałby pozostawić po sobie widoczny ślad oryginalności. Rzecz w tym, że u tłumacza „Harry’ego Pottera” była to naturalna oczywistość. Żadnych udziwnień, żadnych pompatycznych uniesień. Czytelnicy wyczuli to momentalnie. Już po pierwszym tomie, „Kamieniu Filozoficznym”, zaczęła tworzyć się coraz liczniejsza rzesza fanów Polkowskiego. Na nic zdały się próby prześcignięcia pracy tłumacza przez ad hoc tworzone brygady piratów internetowych.

I jeszcze jedna cecha warsztatu tłumacza. Mądry, ciepły humor. Nie bez powodu, jak wspomina jego syn Tomasz, w domu rodzinnym nazywano nestora rodu Dumbledore'em. Ten mądry, życiowy humor to fundament sukcesu Polkowskiego tłumacza. I za to, panie Andrzeju, Cię kochamy.

Non omnis mortuus est, Drogi Panie Andrzeju.

Bronisław Kledzik

fot. Tomasz Ozdoba


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o wydarzeniach

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Arctic
  • ryms w empikach
  • Żółwik
  • Ryms na Facebook
  • czaple
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • OKO
  • Lato Adeli
  • Ze zwierzyną pod pierzyną
  • Wróble na kuble
  • 12 miesięcy