Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Kupa. Przyrodnicza wycieczka na stronę

Autorzy: , dodano Czwartek, 3 grudnia 2009 | kategoria: Książki dla każdego

"Kupa. Przyrodnicza wycieczka na stronę"
Nicola Davies
ilustr. Neal Layton
przeł. Jadwiga Jędryas
Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2008 (wyd. trzecie)

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Książki wywołują żywe zainteresowanie tam, gdzie są wartością samą w sobie. Łatwiej nam je ocenić, zachwycić się lub po prostu odłożyć. Tam, gdzie książki kojarzą się raczej z nudą, przymusem, szkołą, nawet najbardziej kolorowa okładka nie wzbudza zaufania.

Podczas zajęć „Bibliotek podwórkowych” w jednym z miasteczek, siedząc na ulicy przez kolejne tygodnie próbowałam oswoić dzieci z książkami, wspólnie czytać i wymyślać historie. Dzieci wolały bawić się, biegać i krzyczały tylko: „My i tak nie potrafimy czytać!” „Jak to?” - miałam ochotę im odpowiedzieć. - „Przecież chodzicie do szkoły. Na pewno potraficie, a zresztą, to ja mogę czytać!” „Szkoła jest nudna. I nikt nas nie lubi, a poza tym dużo do niej nie chodzimy…” - odpowiadały mi wtedy. Skakaliśmy zatem wspólnie, bawiliśmy się, a książki leżały na chodniku i czekały.

Zastanawiałam się ile to jeszcze potrwa? Jak przekonać dzieci do czytania? I chcę dzisiaj napisać o książce, która otworzyła dzieci na literaturę.

Ta niepozorna książeczka wywołuje u dorosłych raczej zażenowanie i obrzydzenie, bo jakże można rozmawiać na takie tematy, fuj… Tymczasem zachwyca dzieci. To jest książka Nicoli Davis z ilustracjami Neala Laytona pt. „Kupa” (wyd. Dwie Siostry). Co więcej, nie nazwałabym tej książki „literaturą piękną”, lecz zaliczyłabym ją do pozycji naukowych napisanych z myślą o dzieciach i dla dzieci, ale bez zbędnego nadęcia i komplikacji, za to z pełnym szacunkiem do młodego czytelnika.

Na początku lektury, podobnie jak dorośli, dzieci w wieku szkolnym również czują się zażenowane. Ta sfera jest przecież tematem tabu. Można się jednak pośmiać, bo zarówno użyte w ilustracjach kolory, jak i dosadne określenia brzmią przecież swojsko. I co więcej, dzieci nie mają poczucia niestosowności śmiejąc się. W innych opowieściach zdarzały im się skojarzenia tak pokrętne, że trudno było nadążyć za tokiem ich myśli, a historia wcale nie była śmieszna, a tutaj wszystko w porządku! Śmiech nas wyzwala i pozwala czytać, oglądać i słuchać dalej.

Najczęściej dzieci znały wulgarne określenia odchodów, a teraz odkrywały, że TO ma swoją nazwę i w dodatku zupełnie normalną. Dowiadywały się, że TO dotyczy wszystkich! (Niby banał, a jednak.) Co jednak najbardziej zaskakiwało je same, to fakt, że one same mogą o tym opowiadać, bo mają własne doświadczenia, obserwują przecież króliki, chomiki, psy, dziadek hoduje świnie, a na łące pasł się koń i swoje spostrzeżenia mogą porównywać z opisami z książki.

Świetne i dowcipne ilustracje dopełniają równie płynny i ciekawy opis. Pamiętam długie dyskusje o układzie trawiennym owcy i krowy znakomicie przedstawionym na rysunku. Odbywały się fascynujące rozmowy o mrówkach dojących mszyce, ptakach - kuponoszach oraz dinozaurach. Wszystkie te odniesienia miały miejsce albo do rzeczywistości, którą dzieci były w stanie objąć, albo do ich zainteresowań, tak jak w przypadku dinozaurów.

Inne zwierzęta, jak hipopotamy, czy płetwale błękitne - nieznane lub nigdy po prostu niewidziane - zmuszały nas do wyciągnięcia mapy, atlasu czy do sięgnięcia po inną książkę.

Powracaliśmy do tej książki niejednokrotnie, wertowaliśmy ją, czytaliśmy od nowa, dzieci przychodziły z nowymi spostrzeżeniami i, co najważniejsze, zaczęły sięgać po inne książki. Odkryły, że książka nie jest tylko związana ze szkołą (do której zresztą ich stosunek się nie zmienił), że może być przyjemnością i przygodą samą w sobie, że można mieć coś ciekawego, „nieobciachowego”, naukowego do powiedzenia, że można czytać z ilustracji (to odkrycie wymaga oddzielnego opisu) i na koniec, że można czytać dla innych.

Dzisiaj polecam tę książkę rodzicom i nauczycielom nieczytających dzieci. I mówię, że to wstęp iście „naukowy” do literatury pięknej.

Agnieszka Drelich-Magdziak, zwyciężczyni listopadowego konkursu "Rymsa" na recenzję książki dla dzieci

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • znajdz nas
  • ksiazka za dyche
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • z duchem do teatru
  • Ryms na Facebook
  • zbuntowany elektron
  • zoo litery
  • Kajtek
  • ryms w empikach
  • OKO
  • co sie dzieje
  • Przed twoimi urodzinami
  • trzy mam ksiazki