"Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki"
Marcel Pagnol
ilustr. Jean-Jacques Sempé
przeł. Małgorzata Paszke i Paweł Prokop
Wydawnictwo Esprit, 2011
Dzieciństwo Marcela Pagnola, nieżyjącego już francuskiego reżysera, dramaturga, pisarza, przypadło na początek XX wieku. Wspomnę tylko, że granice jego życia wyznaczają daty: rok 1895 i 1974. Sto lat dzieli czasy dzieciństwa autora od współczesności! To rzeczywistość inna, ciekawa, intrygująca. Ta inność tkwi nie tylko w różnicach cywilizacyjnych, ale także w kulturze rozmów, zachowaniach, rozrywkach, ubiorze. Dziś lampy naftowe to zabytek, całowanie rodziców w rękę byłoby niezrozumiałym dziwactwem, a przewożenie bagaży przy pomocy wozów zaprzężonych w muły może uznane zostałoby jako jedna z wiejskich atrakcji, a nie zwyczajna konieczność.
Wspomnienia Pagnola w książce "Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki" dotyczą pierwszego, barwnego okresu życia, które spędził z rodzicami i rodzeństwem w Prowansji. Ojciec Marcela był nauczycielem, mama Augustyna zajmowała się wychowywaniem trójki dzieci. Ważnymi postaciami w opowieści są również siostra mamy - ciotka Róża i jej energiczny mąż Juliusz. Pagnol interesująco, z dużą dozą humoru, ironii, krytycyzmu nawet, charakteryzuje swoich bliskich, przywołuje zabawne sytuacje, rozmowy toczone przez dorosłych, obrazy, które mocno zapadły w pamięć, szkołę, w której z racji zawodu ojca po prostu musiał dobrze się uczyć:)
Przede wszystkim jednak autor wspomina chłopięce rozrywki, dla których idealnym miejscem stała się wakacyjna willa pod Marsylią, wśród wzgórz i lasów piniowych. Wiejska Arkadia. To tu razem z młodszym bratem Pawłem wcielali w życie pomysły rodem z czytanych powieści przygodowych. Tu poznał smak przyjaźni. Razem z ojcem i wujem uczestniczył w polowaniach. Dziś ciągle żywa myśliwska tradycja ma swoich zagorzałych przeciwników i może ich razić ów mocno rozbudowany w książce wątek. Polowania ojca fascynowały Marcela, który będąc dzieckiem nie strzelał, ale razem z przyjacielem zastawiał pułapki na ptaki i zwierzęta. Okrutne to, ale znajdowało wytłumaczenie w ówczesnej powszechnie akceptowanej tradycji. Także w powieściach przygodowych takich klasyków jak Karol May czy Mark Twain. Czy ktoś ich jeszcze dzisiaj czyta? Mam nadzieję, to po prostu dobra, żywa, barwnie napisana literatura.
Werwy i pasji nie można też odmowić Marcelowi Pagnolowi, który napisał bardzo malowniczą autobiografię. Oprócz akcentów przygodowo-awanturniczych dużo tu sentymentalnych obserwacji dotyczących rodziców, brata i siostry. Sam Pagnol napisał w przedmowie tak o swojej książce: "Jest to świadectwo epoki, która już minęła, i mały hymn o miłości synowskiej, która być może będzie dziś uchodzić za wielką nowość".
Nie wstydźmy się uczuć:) Sięgam po kolejną część - "Czas tajemnic"!
Ewa Skibińska
link