Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Igor i lalki

Autorzy: , dodano Wtorek, 8 listopada 2011 | kategoria: Książki dla dzieci (3-5 lat), Książki dla dzieci (4-6 lat)

"Igor i lalki"
tekst i ilustr. Pija Lindenbaum
przeł. Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, 2009

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Igor, tytułowy bohater książki szwedzkiej pisarki i ilustratorki Piji Lindenbaum, oprócz typowych chłopięcych zabaw – piłka nożna, zapasy, gry w wojnę lubi bawić się lalkami. Z jakiegoś jednak powodu uznaje to za wstydliwe zajęcie, więc nie afiszuje się z nim. W przedszkolu najczęściej bawi się z chłopakami, ale też przygląda się dziewczynkom, które z radością ubierają i rozbierają swoje barbie, udają, że je rodzą, że lalki kąpią się, umierają. Igor nieśmiało próbuje do nich dołączyć, ale one ignorują go, co zresztą jest zgodne z normą rozwojową. Dzieci w wieku przedszkolnym bawią się w swoich grupach odniesienia, podzielonych ściśle według płci. W finale Igorek przyłącza się jednak do dziewczynek, by razem z nimi odgrywać dziewczyńskie role, a także przebierać się w damskie ubrania. Co zrobią chłopcy, gdy zobaczą go w takim stroju? Czy będą chcieli z nim grać w piłkę? Hm, sami sprawdźcie.

Zastanawiam się, o czym naprawdę jest książka autorki popularnej serii o przygodach Nusi. Na pierwszy rzut oka to literatura dla najmłodszych sprzeciwiająca się stereotypizacji rodzajowej. Wymowa jest następująca: jeśli jesteś chłopcem możesz swobodnie przebierać w zabawach, niezależnie czy pochodzą one z koszyczka męskiej czy żeńskiej roli. Tak czy siak zostaniesz zaakceptowany przez rówieśników. Ale czy takie przesłanie może się sprawdzić w rzeczywistej sytuacji społecznej? Czy przedszkolaki rzeczywiście przeżywają takie „problemy” jak Igor? Czy dzieci są aż tak akceptujące? Czy lektura „Igora...” może wpłynąć na dzieci w zamierzony przez autorkę sposób? To znaczy – spowoduje, że będą postępować niezgodnie ze wzorcem rodzajowym. Hm.

Z drugiej strony Pija Lindenbaum promuje w swojej narracji stereotypy. Drugoplanowym, aczkolwiek wyrazistym bohaterem jest tam ojciec Igora, którego wygląd i zachowanie jest na wskroś stereotypowe. Więc jest to chłop rosły, owłosiony, z szerokimi barami i kwadratową szczęką. Co więcej tata uwielbia piłkę nożną i próbuje swoją pasją zarazić syna. No i oczywiście pracuje, przez co jest mniej dostępny synowi. Taki mężczyzna niewypowiedzianym zdaniem autorki nie mógłby bawić się ze swoim synem lalkami, gdyż odrzucałby niemęskie zachowania swojej pociechy. Domyślamy się, że tylko facet lekko zniewieściały, cherlawy i niepracujący mógłby świetnie sprawdzić się w roli ojca, którego celem jest wychowanie dziecka wykraczającego poza ramy rodzajowe. Hm.

Podoba mi się szata graficzna „Igora i lalek”. Starannie wydana książka, twarda okładka, dobrze złamany tekst, świetna kompozycja tekstu i obrazu. Ilustracje są dynamiczne, kolorowe, humorystyczne. Natomiast język pozostawia wiele do życzenia. Narracja jest poszatkowana, napisana „kwadratowymi” zdaniami, odnosi się wrażenie, że brakowało autorce pomysłu na fabułę, że pomiędzy początkiem a finałem jest dużo nieprzemyślanych wypełniaczy. Chociaż z drugiej strony ów język uwiarygadnia „Igora i lalki”, gdyż dziecięca narracja jest właśnie taka. Poszatkowana, absurdalna, pokazuje świat, w którym można umrzeć i zaraz pójść na bal czy urodzić klopsika albo paluszek rybny.

Zapytałam Sławka, równolatka Igora, czy podobała mu się książka Piji Lindenbaum. On po długim namyśle stwierdził, że „ani mu się to podobało, ani nie podobało”. Przychylam się do tej opinii.

Łucja Abalar

link

Lektura "Igor i lalki" na szczęście w zamierzeniu nie ma "wpływać na dzieci" ani zachęcać dzieci do łamania stereotypów. "Igor i lalki" za to świetnie radzi sobie z dylematami dzieciaków w wieku przedszkolnym. Chłopca, który chętnie pobawiłyby się w dom, pomieszałby w garnkach, ale podobno mu nie wypada (starszy brat powiedział, ciocia kupuje same samochody, wujek mówi: "Nie rycz jak baba"). Dziewczynki, która chętnie pograły w piłkę, ale chłopcy jej nie pozwalają, bo "baby w piłkę grać nie umieją", bo mama założyła jej "ładne, nie-do-pobrudzenia rajstopki")... Tak, dzieciaki chcą, ale gdzieś mają wkodowane, że nie wypada. IGOR jest tym małym, odważnym, który zamiast piłki spakuje do plecaka lalkę, przebierze się w sukienkę i, co najważniejsze, po chwili tańczą w sukienkach już wszyscy chłopcy, a potem razem z dziewczynkami grają w piłkę! Może dlatego właśnie moje dzieci i JA uwielbiamy Igora!!!

dodał: ŻelkŻercy, Środa, 9 listopada 2011 12:20

Zgadzam się, że zadaniem "Igora..." nie jest "wpływać na dzieci", bo one z natury są wolne i maja w nosie stereotypy dotyczące "chłopięcych" i "dziewczęcych" zabaw. Kiedy czytałam tę książkę dzieciom na zajęciach bibliotecznych, podeszły do tematu bardzo naturalnie ("Chciał się pobawić Barbie, i co z tego?"). Dziwne miny mieli raczej rodzice, a zwłaszcza tatusiowie, którzy przyglądali mi się podejrzliwie gdy doszliśmy do fragmentu o tym jak chłopcy przebierają się w stroje księżniczek. Osobiście jestem zdania, że książka adresowana jest raczej do dorosłych i ma ich przekonać, żeby nie wpychali dzieci na siłę w "męskie" i "kobiece" szablony zachowań, a pozwolili im się po prostu bawić.

dodał: gacek, Czwartek, 8 grudnia 2011 12:14

A ja jednak chyba jestem mało tolerancyjna, bo mi przebieranie się w stroje księżniczki bardzo się nie podobało. A mojemu mężowi jeszcze bardziej i to na tyle, że zakazał mi kupowania Synkom kolejnych książek tego autora. Ja wolę podsuwać Synom książki o odwaznych, męskich i walecznych chłopcach. Mogą być oczywiście niegrzeczni. Ale jednak o chłopcach.

dodał: Joanna, Niedziela, 11 grudnia 2011 22:06

No tak, tylko, że dzieci są różne. Niektórzy chłopcy wolą łazić po drzewach, ale są tacy, którzy urządzają przyjęcia dla misiów. Książki takie jak "Igor..." mają za zadanie uświadamiać dzieciom, że ludzie są różni, a także uczyć tolerancji dla odmiennych postaw. To, że Jędruś czy Michałek spędza całe dnie na rysowaniu, zamiast na grze w piłkę, nie znaczy wcale, że inni chłopcy powinni go nazywać babą. Bo innych ludzi trzeba szanować nawet jeśli się od nas różnią. Zresztą może Jędruś ma predyspozycje żeby zostać ilustratorem książkowym, a nie drugim Radkiem Majdanem. To oczywiście kwestia światopoglądu rodzica, ale sądzę, że ważne jest, aby dzieci czytały także tego typu książki i nie utrwalały sobie stereotypów w stylu, że "chłopiec nie może...", a "dziewczynka powinna...". A swoją drogą Pija Lindenbaum to cenny nabytek w każdej dziecięcej biblioteczce. Wspaniale potrafi wniknąć w dziecięca psychikę i nie moralizując nachalnie przekazuje ważne dla dzieci wartości. My z córcią bardzo ją lubimy.

dodał: gacek, Wtorek, 13 grudnia 2011 10:07

Powrócę raz jeszcze do tej książki. Czy tego chcemy czy nie to jesteśmy albo kobietą albo mężczyzną. I jako Rodzice mamy pomóc naszym dzieciom kształtować się w jednym z tych kierunków. Gdy mają trzy lata pokazywać czym się różnimy, a z czasem również uświadamiać seksualnie. I nie jest to żadne "wpychanie w szablony". Ja osobiscie nie chcialabym męża, który zakłada moje sukienki, płacze tyle co ja, a z moimi Synami piecze ciasteczka. Jak być mężczyzną też musimy naszych Synów nauczyć.

dodał: Joanna, Wtorek, 7 lutego 2012 21:51

Nie cierpię sukienek i rzadko płaczę, a kiedy byłam mała chciałam być nie księżniczką, ale rycerzem . Wcale nie czuję się z tego powodu mniej kobieca. Pewnie, że tez bym się zdziwiła, gdyby mój mąż założył sukienkę (zwłaszcza, że nigdy wcześniej nie zdradzał podobnych predyspozycji), pamiętajmy jednak, że książka o Igorze opowiada o dzieciach. A świat dziecięcych zabaw wymyka się szablonom i dziecięce przebieranki wcale nie muszą zwiastować przyszłych problemów z tożsamością płciową naszych pociech. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że powiedziałabym mojej córce: "Nie baw się samochodami, bo jesteś dziewczynką." Wprost przeciwnie, uważam, że różnorodność zabaw kształtuje wyobraźnię i pobudza poznawanie świata. I jako rodzic nie chcę popychać dziecka na siłę w kierunku super-męskich rycerzy albo różowych księżniczek. Chcę po prostu, żeby było dzieckiem szczęśliwym i realizującym się w świecie swoich zabaw.

dodał: gacek, Środa, 8 lutego 2012 16:12

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • trzy mam ksiazki
  • Ryms na Facebook
  • OKO
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Kajtek
  • z duchem do teatru
  • zbuntowany elektron
  • Przed twoimi urodzinami
  • znajdz nas
  • ryms w empikach
  • co sie dzieje
  • ksiazka za dyche
  • zoo litery
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej