Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca?

Autorzy: , dodano Piątek, 4 listopada 2011 | kategoria: Książki dla dzieci (3-5 lat), Książki dla dzieci (4-6 lat)

"Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca?"
Leszek Kołakowski
ilustr. Dorota Łoskot-Cichocka
Wydawnictwo Muchomor, 2005.

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Nie trzeba być filozofem, żeby pisać filozoficzne książki dla dzieci. Ale trzeba mieć wyobraźnię dziecka, by filozoficzne dociekania płynnie wpisać do utworu dziecięcego. Dogłębna wiedza 
i operowanie abstrakcyjnymi pojęciami nie ułatwią kontaktu z młodym czytelnikiem. Aby prowadzić filozoficzną pogawędkę z dzieckiem, trzeba więc zmienić język: porzucić uogólnienia, pomedytować nad szczegółem, abstrakty zastąpić konkretami. Tylko w ten sposób możemy spróbować przybliżyć się do spontanicznego świata dziecka. W dialogu filozoficznym z dziećmi nie chodzi przecież 
o przekazywanie teoretycznej wiedzy ani o zapoznanie małego człowieka z koncepcjami wielkich myślicieli. Chodzi o to, aby rozbudzić w dziecku twórcze myślenie. Zastanawianie się, samodzielne zadawanie pytań, posługiwanie się przykładami, wreszcie – próba formułowania własnych sądów. 
A ponieważ dziecko najwięcej zapamiętuje w trakcie zabawy, najlepiej pokazać różne postawy 
w przewrotnej bajce.

Leszkowi Kołakowskiemu ta sztuka się udała. I to znakomicie. Książeczka o kunsztownym tytule: „Kto 
z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca?”, jest świetną zachętą do dziwienia się, stawiania pytań i poszukiwania dobrych rozwiązań. A pytań i problemów w tej bajce nie brakuje. Oto przed nami wielki, zasmucony nosorożec. Dlaczego siedzi sam, ze skrzywioną miną, w dodatku 
z kompresem na pupie? Czemu ciągle wzdycha głośno albo beczy ze wszystkich sił? Nasz bohater jest nieszczęśliwy, ponieważ nie umie fruwać. I choć opowieść o pechowym zwierzęciu jest zabarwiona ciepłym humorem, problem jest poważny i nie należy go lekceważyć. Brak skrzydeł jest dla nosorożca „wielkim zmartwieniem”, z którego później powstanie „wielkie zamieszanie”.

Oczywiście, widok przygnębionego nosorożca budzi w nas potrzebę pocieszenia zwierzęcia. Towarzyszymy więc bohaterowi w jego niedoli, obserwujemy niezdarne próby latania, a po kolejnym niepowodzeniu podajemy prześcieradła do wycierania nosa. Żal nam nosorożca, który po każdym upadku zostaje ukarany: przez zarozumiały samolot – wyśmianiem, przez rozzłoszczonych rybaków – klapsem w pupę. Nie radzi sobie z przesadną krytyką, skupia się wyłącznie na swoich słabościach. Zresztą, jak ma docenić dar, który otrzymał, jeśli nawet nauczyciel stawia mu zbyt wysokie wymagania? Bo musimy przyznać, że nasz bohater mądrego nauczyciela nie miał. Rady poczciwego wróbla, któremu nosorożec zwierzył się ze swojego zmartwienia, nie były przecież mądre, tylko głupie. Żeby zaś mądrze doradzać i pomagać, trzeba najpierw samemu zrozumieć to, czego chce się nauczyć innych.

Mimo że książka Kołakowskiego powstała w 1966 roku, do rąk czytelników trafiła prawie 40 lat później. Nie zamierzam dociekać, dlaczego perypetie pechowego nosorożca wzbudziły niepokój PRL-owskiej cenzury. Zgadzam się z Jarosławem Mikołajewskim, że analizowanie bajki Kołakowskiego przez pryzmat cenzury czy nazwisko autora, nie byłoby dla tej opowieści korzystne. Ważniejsze jest przecież to, że historia o nosorożcu i wróbelku nadal zachwyca: prostym, dostępnym dziecku językiem, sposobem argumentacji, dowcipem oraz pięknymi ilustracjami. Bajka o pechowym nosorożcu może być świetnym początkiem rozmowy z dzieckiem na temat uczuć: smutku, samotności, wstydu czy złości. Może posłużyć za przykład wyjaśnienia dziecku, czym jest talent 
i dlaczego warto pielęgnować różnorodność. Na koniec, nie filozofując, jest w tej przewrotnej historii proste pytanie do dorosłych: jak daleko mamy szukać tego, co jest przecież bardzo blisko?

Monika Solecka-Filipczak, laureatka wrześniowej i październikowej (2011) edycji konkursu na recenzję książki dla dzieci

link


Zobacz także:


Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • znajdz nas
  • Kajtek
  • Ryms na Facebook
  • zbuntowany elektron
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • co sie dzieje
  • z duchem do teatru
  • OKO
  • ksiazka za dyche
  • zoo litery
  • trzy mam ksiazki
  • ryms w empikach
  • Przed twoimi urodzinami