Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Gupikowo

Autorzy: , dodano Środa, 14 grudnia 2011 | kategoria: Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Gupikowo"
Monika Kowaleczko-Szumowska
ilustr. Przemysław Liput
Wydawnictwo Bis, 2011

« wróć na stronę listy informacji o książkach

"Gupikowo" to debiut prozatorski Moniki Kowaleczko-Szumowskiej, tłumaczki, archeolożki, mamy czwórki dzieciaków. I jak wskazuje tytuł rzecz ma się o rybkach, głównie gupikach oraz o ich zakręconych posiadaczach/hodowcach.

Pierwszoplanowymi bohaterami "Gupikowa" są: nastolatka Marysia, jej nieco młodszy brat Mikołaj oraz przedszkolaczka Zosia. W tle umieszczeni są ich rodzice, a także najstarszy, prawie dorosły brat, Wojtek. Rodzinkę wspieraną przez Madzię – etatową opiekunkę, studentkę poznajemy w przeddzień zakładania akwarium. Okazuje się, że nikt z wyłączeniem Marysi i Madzi nie jest entuzjastą rybek, w domu jest wiele zamieszania i bez tego. Mikołaj ze swym bałaganiarsko-hultajskim charakterkiem i antyzacięciem do nauki, jego przeciwieństwo – Wojo oraz mała Josia, eksperymentująca z domowymi sprzętami jak na kilkulatkę przystało. Tylko trzynastoletniej Marii rybki wydają się ciekawe, zapewne pod wpływem opowiadań Madzi, której tato jest zapalonym akwarystą. Przygoda z pływającymi stworami rozpoczyna się od Romka i Haliny, dwóch gupików przyniesionych właśnie od taty Magdy. I... dość szybko się kończy, gdyż jak się okazuje hodowanie tych pięknych stworzeń to bardzo trudne zadanie. A to jedna rybka podgryzie drugą, zaplącze się w jakieś urządzenie, a to zaraza czy woda źle uzdatniona. Ryby wiją się w konwulsjach, miewają jakieś paprochy w stylu waty na skrzelach, czy po prostu smutno opadają na dno lub przeciwnie pływają do góry brzuchem. Marysia nie ma okazji zbytnio nacieszyć się swoim akwarium, gdyż ciągle walczy z jakimiś przeciwnościami. Od czasu do czasu wychodzi z bratem na podwórko, opiekuje się Josią czy podróżuje autobusem, zwykle jednak związane jest to z mieszkańcami Gupikowa. Z książki debiutantki dowiadujemy się wiele o hodowli ryb, o choróbskach, jakie trapią naszych pływających pupili, z rzadka opisywana jest przyjemność, jaką niesie ze sobą akwarystyka. Poza tym niewiele wiemy o naszych ludzkich bohaterach, wyjątek stanowi Miko, czyli Mikołaj, którego wybryki i szalone pomysły są stale eksponowane. Niektóre są nawet śmieszne jak wtedy, gdy wybiera się na egzamin do gimnazjum w spodniach mamy. A propos, mama jawi się tam, jako kobieta, która stale gdzieś wychodzi zostawiając najmłodszą córkę pod opieką Marysi. Jednym z powodów jest bieganie, pozwalające zwalczyć stres związany z wychowaniem Mikołaja. Ciekawe, ciekawe...

„Gupikowo” ma swój happy end. Marysia z rodzinką nabierają wprawy w akwarystyce, a może uodparniają się na ciągłe niepowodzenia i śmierć swoich pupili. Okazuje się, że nie ma gupików niezastąpionych... Miejsce Halinki i Romka zajmują inne, równie kochane rybki. Wkrótce cała rodzina akwariosceptycznych zatapia się w swoim hobby.

Książka Magdaleny Kowaleczko-Szumowskiej, opatrzona dynamicznymi rysunkami Przemysława Liputa, napisana jest zgrabnie, momentami humorystycznie, choć czasem natykamy się na kwadratowe zdanie czy sztuczny, trudny do zrozumienia dialog. Widać, że autorka zna się na hodowaniu ryb jak mało kto, na ich gatunkach, zachowaniach, dolegliwościach. Młody czytelnik aspirujący do roli akwarysty z pewnością znajdzie w „Gupikowie” wiele cennych informacji, a nawet zostanie dopuszczony do wiedzy, jakiej nie mają zwykli amatorzy rybek akwariowych. Zastanawiam się jednak, czy opisane w książce przeciwności nie zniechęcą niektórych, szczególnie te choróbska tak barwnie przez autorkę opisane. Domyślam się, że proste oglądanie ryb przez szybkę nie jest pasjonującym przeżyciem i raczej nie zdynamizuje fabuły, ale opowiadanie dzieciom/młodzieży, że akwarystyka to nieustanne schody i borykanie się ze śmiercią, lub jak ktoś chce: zdychaniem gupików to już chyba lekka przesada. Oceńcie sami.

Łucja Abalar

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Ryms na Facebook
  • klątwa dziewiątych urodzin
  • praktyczny pan
  • ryms w empikach
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Kajtek
  • Rekordzisci
  • mama czy ania
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • zoo litery
  • Przed twoimi urodzinami
  • ksiazka za dyche
  • trzy mam ksiazki
  • zbuntowany elektron
  • OKO