"Tadżin. Apetyt na Maroko"
Anna Nowacka-Devillard
ilustr. Justyna Styszyńska
Wydawnictwo Widnokrąg, 2011
seria: Apetyt na świat
Galeria zdjęć:
Mamo, chyba coś nam się przypala!
A i owszem. "Tadżin. Apetyt na Maroko" aż się pali w rękach. Te aromaty! Ten wspaniały nastój! Wszystko tak pobudza apetyt, że sam rzucę się do kuchni, by go czymś zaspokoić... Zaraz wracam:)
Po tytule można się zorientować, że książka dotyczy pewnych smakowitości doprawionych dużą garścią informacji o kulturze. Wszystko pięknie upichcone w tadżinie, czyli tradycyjnym marokańskim naczyniu kuchennym. Historia kręci się wokół tego właśnie naczynia, ale i nie tylko. To bardzo ciepła opowieść o rodzinie bohaterów książki, właścicieli błękitnego tadżina. Ale historia i szczypta informacji o kulturze to nie wszystko, co w książce znajdziemy - na końcu znajdują się dwa ciekawe przepisy kuchenne i kilka zadań dla naszych dzieci.
Jeżeli chodzi o rysunki, to nie są silną stroną książki. Trochę przypominają ilustracje z elementarzy szkolnych. Ale wiecie co? W przypadku tej książki jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało. Ważniejsza jest idea.
Ta pozycja wprowadza pomysł łączenia kuchni (w akompaniamencie reszty kultury) oraz literatury dziecięcej. Pomysł naprawdę mi się podoba. To wspaniale móc upichcić to, o czym przed chwilą się czytało. Może trudno u nas w Polsce zdobyć prawdziwy tadżin, ale dla chcącego nic trudnego - wystarczy użyć naczynia żaroodpornego. O, nawet się zrymowało!
Polecam wszystkim łasuchom. Tytuł ciekawy, do tego niedrogi. Na zakończenie dodam, że w serii "Apetyt na..." pojawią się jeszcze co najmniej dwie kolejne książki. Wydawnictwo "Widnokrąg" działa i chce poszerzyć nasze pole widzenia... A może jedzenia?:)
Piotr Prósinowski, student pedagogiki: wczesnej edukacji z językiem angielskim na Uniwersytecie Gdańskim. Przyszły nauczyciel, "zapaleniec pisarski", wielbiciel wszelkiego rodzaju sztuki. Kiedyś niezwykle nie lubił pisać, ale wygląda na to, że ludzie się zmieniają...
link
Zobacz także: