"Tylko Tsatsiki"
Moni Nilsson
ilustr. Pija Lindenbaum
przeł. Barbara Gawryluk
Wydawnictwo Zakamarki, 2011
Bardzo lubię książki o Tsatsikim, bo raz, że mówią o współczesnym chłopcu, z zaletami i wadami, dwa - dobrze, bez cenzury oddają obyczajowe tło, trzy - nie słodzą, czyli nie ubierają życia w słodkie ozdobniki, ale opowiadają o prawdziwych problemach dziecka (coraz starszego).
W trzeciej części Tsatsiki chodzi do trzeciej klasy. Mieszka z rockmenką Mamuśką i szwedzkim, czyli drugim tatą Jensem (prawdziwy to mieszkający w Grecji Yanis - Tata Poławiacz Ośmiornic). Przyjaciel ciągle jest ten sam - Per Hammar. Pojawi się za to nowa dziewczyna na horyzoncie - Sara, którą Tsatsiki pozna na zajęciach tanecznych (wybiera je zamiast piłki nożnej). Co jeszcze zmienia się u Tsatsikiego? Zapuszcza włosy i zakłada z przyjacielem zespół muzyczny. Z pomocą gimnazjalisty Mortena (może pamiętacie z poprzednich części jego resocjalizację z udzialem Mamuśki) rozprawia się ze szkolnymi rasistami. Dowiaduje się o śmiertelnej chorobie greckiego dziadka i o tym, że będzie miał siostrzyczkę.
Tsatsiki ma tyle wolności i miłości, ile trzeba, by umieć rozmawiać szczerze z Mamuśką o swoich tajemnicach i problemach, by mimo obaw o towarzyskie wyśmianie wybrać taniec zamiast piłki, by wypuścić się w pierwszą samodzielną podróż samolotem do greckiej rodziny. Podglądajmy, bo może czegoś o naszych dzieciach nie wiemy i próbujmy budować podobne relacje z własnymi rosnącymi pociechami.
Ewa Skibińska
link