"Tajemniczy ogród"
Frances Hodgson Burnett
ilustr. Charles Robinson
Saskia Milaneau de Longchamp
Wydawnictwo Vesper, 2011
Galeria zdjęć:
O, odważnie! - pomyślałam po przeczytaniu tematu konkursowego. No bo niby jak to? Przecież podobno nie lubimy opisów przyrody w książkach, wręcz omijamy i pędzimy dalej do zdarzeń, osób, sytuacji. Opisy przyrody są statyczne, bierne, nie wnoszą nic do akcji książek. Są tłem, niemym obserwatorem i świadkiem wydarzeń. No ale jak to ma się do pozycji, gdzie sama przyroda w znaczący sposób wpływa na losy głównych bohaterów? Mowa o "Tajemniczym ogrodzie" F.H.Burnett, bo tu rzecz ma się zgoła odmiennie.
Kto z nas po przeczytaniu tej książki nie marzył o znalezieniu w swoim otoczeniu podobnego? Bo ten ogród rzeczywiście był tajemniczy, wręcz posiadający uzdrawiającą moc. To podczas przebywania w ogrodzie Mary i Colin przechodzą przeobrażenie. Wraz z budzącą się na świecie wiosną, oni także budzą się do życia. Wcześniej oboje nie znosili ludzi i ich nikt nie lubił, byli schorowani i słabi fizycznie. To podczas sadzenia roślin, obserwowania ich, zmieniają się jako ludzie. Wysiłek włożony w zajmowanie się roślinami, zaangażowanie, skutkuje przywróceniem do życia zapomnianego, opuszczonego ogrodu, a obcowanie z przyrodą daje im siłę (psychiczną i fizyczną), radość, energię, motywuje do działania. To właśnie w ogrodzie hipochondryczny Colin krzyczy: „Będę zdrów! I będę żył zawsze”.
Ogród to metafora. Wszystko, co działo się przed odnalezieniem tajemniczego ogrodu, w trakcie i po, to metafora. Metafora i symbol. Symbol uzdrawiającej mocy Natury. Ogród dał dzieciom siłę, zawiązał przyjaźnie, spowodował, że stali się wrażliwsi, zaczęli dostrzegać piękno ukryte w otaczającym ich świecie.
No i jeszcze postać Dicka. Właściwie chłopiec jest elementem świata przyrody. Wychowany w zgodzie z naturą, na wrzosowiskach. Pełen życia, postrzegany przez otoczenie jako czarodziej, zaklinacz zwierząt, anioł, który ma zadarty nos, połatane ubranie i mówi gwarą. Prosty chłopak, który uczy panicza i panienkę szacunku dla zwierząt i ich obyczajów. Dla Colina i Mary to przewodnik po świecie przyrody, która nie ma dla niego żadnych tajemnic.
Przesłanie książki jest dla mnie jasne i oczywiste: obcowanie z przyrodą daje nam radość, wpływa na jakość naszego samopoczucia. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, cała powieść to pean na cześć życia w zgodzie z naturą. Mimo że powieść jest już leciwą staruszką (od pierwszego wydania minęło 100 lat), to czyż nie urokliwą?
Julita Bartosiewicz, laureatka lipcowej edycji konkursu (2011) na recenzję książki dla dzieci/młodzieży
link