"Trzy świnki"
Raquel Méndez
ilustr. Helga Bansch
przeł. Sylwia Kopeć
Wydawnictwo Tako, 2011
kolekcja OQO
Galeria zdjęć:
Austriacka ilustratorka Helga Bansch podbiła moje serce - wespół z autorką Marisą Núñez - pierwszą książką wydaną w Polsce w kolekcji OQO, czyli "Kukurykiem". Zabawna historyjka zwieńczona morałem została pokazana w sekwencji malarskich ilustracji, nieuładzonych, chropowatych, z widoczną fakturą farby i materiałowych wyklejanek. Nie inaczej jest w "Trzech świnkach", bajce znanej jak sądzę większości dzieci. Cienka kreska rysunku łączy się w ciekawą jakość z kolorami kładzionymi techniką gwaszu i kolażowymi wstawkami fragmentów gazet. Swoją drogą, pomysł na białe drzewa - pewnie brzozy - z prześwitującą na korze czcionką drukarską świetny!
Krótko o treści, jeśli ktoś bajki nie zna. Każda ze świnek buduje swój dom, każda na miarę swoich możliwości i cierpliwości, tak to wstępnie określmy. Co to oznacza? Ano to, że świnka najmniejsza pracowała mało, więc zbudowała dom ze słomy, średnia postawiła dom drewniany, a najstarsza i najbardziej pracowita - dom z cegieł. Świnki chronią się w swoich domkach przed złym wilkiem. Okazuje się, że najbardziej trwały jest budynek murowany i to tam chowają się wszystkie świnki. Wilk, który usiłuje dostać się do środka przez komin, dostaje porządną nauczkę od sprytnych świnek i już więcej nigdy w ich strony nie wraca.
Z bajką o trzech świnkach - w interpretacji Grzegorza Kasdepke - wiążą się moje szczególnie sympatyczne wspomnienia. Otóż była to ulubiona historyjka mojego syna, który jako trzylatek umiał ją prawie całą na pamięć (a tekstowo była bardziej rozbudowana od recenzowanej książki) i "czytał" mi przed snem, przewracając kartki idealnie w momencie, w którym należało to zrobić:)
Ewa Skibińska
link
Zobacz także: