"Król Maciuś Pierwszy"
Janusz Korczak
ilustr. Marianna Oklejak
Wydawnictwo W.A.B., 2011
Kompletnie nie pamiętam z dzieciństwa "Króla Maciusia Pierwszego". Nie wiem, dlaczego: nie czytałam? nie zachwycił? Nowe wydanie książki Janusza Korczaka z bajkowymi ilustracjami Marianny Oklejak zmobilizowało do lektury. I... przeczytałam do ostatniej strony, mocno trzymając kciuki za małego Maciusia, wrzuconego nagle, zrządzeniem losu w wir spraw dorosłych. Chociaż przyznaję, że wcześniej zastanawiałam się, czy współczesne dzieci czytają "Króla Maciusia"...
Po lekturze myślę sobie, że tę książkę powinni przeczytać także, a może przede wszystkim dorośli. To historia utraconego dzieciństwa (i wielkiej tęsknoty za nim), szybkiej lekcji dorosłości, gorzkich pomyłek i zawiedzionych nadziei. Zabrzmiało jak mroczny dramat, ale przecież Korczak nie chciał pisać słodkiej bajki dla dzieci. Dzieciństwo nie zawsze jest idyllą i zabawą, czasem prędzej, czasem później przychodzi mierzyć się z rozmaitymi wyzwaniami i doświadczeniami, które każą wcześniej dorosnąć. Osierocony Maciuś zostaje królem i dzień po dniu uczy się, czym jest władza. Otóż wcale nie wolnością, bo etykieta, ministrowie, nie wypada, nie wolno, trzeba. "I my królowie nie zawsze możemy robić, co byśmy chcieli" - stwierdza Maciuś. Władza to machina trybików, lisia rozgrywka, stan ciągłej nieufności. I samotność, która bardzo doskwiera chłopcu. Maciuś co prawda zaprzyjaźnia się z Felkiem, ale Felek jest z innego świata, łobuzuje, cwaniakuje i korzysta z życia.
Prawdziwą lekcją życia jest dla Maciusia udział w wojnie. Są bitwy, ofiary, rany, niewygody, okopy, głód. Maciuś nauczył się kląć, stał się bardziej stanowczy (to akurat wyszło mu na dobre:). Korczak pokazuje rzeczywistość bez upiększeń, prawdziwie. Zgodnie z wyznawaną przez siebie zasadą, że dzieci należy traktować serio. No i dlaczego upiększać coś, co z pięknem ma niewiele wspólnego?
Król Maciuś Reformator, którym staje się powołując dziecięcy sejm, próbuje być reprezentantem wszystkich dzieci. Szybko przekonuje się, jak trudne to zadanie. Jak przebiegła i niewdzięczna jest władza. Że niemożliwym jest zadowolić wszystkich. Dać wszystko - źle, nie dać nic - też niedobrze - myśli Maciuś. Władza dzieci wkrótce doprowadzi kraj na skraj bankructwa i wywoła wojnę. A Maciuś, zamiast na szafot, trafi na bezludną wyspę. Ale to już inna historia...
Ewa Skibińska
link
Zobacz także: