"Bimbo niezdara"
Kurt Eigl
ilustr. Mieczysław Piotrowski
Nasza Księgarnia, 1969
Galeria zdjęć:
O co chodzi z tymi słoniami?
Takie pytanie zadałam sobie po lekturze książki Kurta Eigla „Bimbo niezdara”, mając w pamięci setki (1) innych "trąbalskich" bohaterów książkowych. Dlaczego słoń tak chętnie staje się bohaterem dziecięcej wyobraźni, pobudzanej przez rozmaite książki, filmy, inscenizacje. Zaraz nasuwa się wytłumaczenie najprostsze: symbolizuje szczęście, szczególnie ten z podniesioną trąbą, a także mądrość i siłę. Przy czym w związkach frazeologicznych to zwierzę nie kojarzy się pozytywnie, raczej jako postać niedopasowana i niezdarna. Czy aby w ten właśnie sposób nie czuje się małe dziecko, kiedy brakuje mu zręczności, ogłady i wylewa mleko przez nieuwagę, potknie się na równej drodze? Nie bywa wtedy nazywane słoniem w składzie porcelany?
Tytuł książki: „Bimbo niezdara” nie jest zbyt zachęcający, prawda? Gdyby nie słoń tańczący z lwem na okładce (2), książka nie zagrzałaby miejsca w moich dłoniach. I jeszcze przez Różewicza, który w jednym ze swoich wierszy pisał, że chciałby być motylem, ale nie może, bo urodził się nosorożcem. Nosorożec ze słoniem pozornie nie mają nic wspólnego, poza miejscem wspólnego bytowania – afrykańską sawanną. Natomiast literacko i owszem. Bimbo – bohater naszej książeczki nie chciał być słoniem, podobnie jak Różewicz, tfu – nosorożec nie chciał być sobą. Bo książka Eigla jest właśnie o tym. O poszukiwaniu własnej tożsamości, o ukrywaniu się w cudzych skórach, o dojrzewaniu do bycia tylko sobą, zaakceptowania swojego pochodzenia i niedomagań. Zajrzyjmy do fabuły.
Bimbo od początku opowieści wzbudza sympatię. Jest małym, szarym słonikiem, który na skutek szczenięcej niefrasobliwości i ciekawości wpada do smolistego bagna. Mama przybiega synkowi z pomocą, wszystko pomyślnie się kończy, ale po tym zdarzeniu cała puszcza przezywa Bimba niezdarą. Nie ma zwierzęcia, które by nie dokuczało słonikowi. Dlatego pogrążony w smutku, zawstydzony ucieka ze swojego stada. Trafia nad jezioro, w którym mieszka wróżka Bababuba. Wezwana przez Bimba czyni z niego po kolei: ptaka, rybę, antylopę i zebrę. Przy czym nie odmienia go całkowicie, tylko daje mu atrybuty wymienionych zwierząt. Jak się domyślacie, żadne z przebrań nie jest wystarczająco dobre, nie chroni przed niebezpieczeństwem otaczającej Bimba puszczy. „Bal przebierańców” kończy się w chwili, gdy na drodze słonika staje... Nie, tego nie powiem! Sami sprawdźcie, jaki finał mają przygody Bimba.
Kurt Eigl to austriacki pisarz, niezbyt chętnie tłumaczony na rodzimy język. A szkoda! „Bimbo niezdara” to ciepła, wzruszająca opowieść o tym, jak trudne jest bycie niezależnym, o wstydzie, który podpowiada nam różne, niekoniecznie dobre decyzje, o domu, do którego wraca się zawsze i znajdowaniu drogi do siebie. Chętnie przeczytałabym inną książkę Eigla, chociażby „Alle brauchen Moro”, która została uhonorowana austriacką nagrodą literacką w 1960, gdyby tylko jakieś polskie wydawnictwo zechciało ją wydać. Bo jeśli ktoś posługuje się niemieckim – Internet pełen jest publikacji tego autora. Czy równie smakowitych?
Łucja Abalar
1. Dla fanatyków słoni w literaturze donoszę, że pani Alicja Maciejewska na stronie internetowej http://www.bibliotekawszkole.pl/archiwum/2005/04/zasloniona.php, podaje zestaw książek treściowo związanych ze słoniami: Afanasjewowie - "Niech żyje słoń", "Babcia i słoń"; Disney - "Dumbo"; Dr Seuss - "O słoniu, który wysiedział jajko"; S. Exupery - "Mały Książę"; Head - "Pamiętnik małego słonika"; Kern - "Proszę słonia"; . Kipling - "Dlaczego słoń ma długi nos"; Kraszewski - "Słoń wśród porcelany"; Krzyszkowska - "O słoniu, który chciał fruwać"; Milne - "Kubuś Puchatek"; Łosowski - "Słoń cyklista"; Ossendowski - "Słoń Birara"; Patten - "Słoń i kwiat"; Rahir - "Bali, mały Hindus"; Redmont - "Słonie" (z serii "Patrzę-Podziwiam-Poznaję"); Sienkiewicz - "W pustyni i w puszczy"; Tuwim - "Słoń Trąbalski"; Vandewiele - "Bambo, mały wesoły słonik"; Woroszylski - "Dużo śmiechu, trochę smutku, to historia o mamutku"; Żukrowski - "Mój przyjaciel słoń"; Książki z serii "Słoń Benjamin" oraz "Babar". W "Świerszczyku" nr 12 oraz 13/14 z 2004 r. są zamieszczone bajki o słoniach (Sójka - "Słoń Maciuś" i Chotomska - "Bajka o słoniowej trąbie i słoniowych uszach"). A to chyba nie wszystkie pozycje, prawda?
2. Chociaż oryginalne ilustracje autorstwa Helli Soyka są o niebo ciekawsze, mówiąc szczerze: http://www.antiquepool.at/de/artikel/12117.html
link
Oczywiście, że to nie wszystkie propozycje o "trąbalskich". A "Fikus" Wandy Mycielskiej? :)
dodał: Ewa Skibińska, Środa, 22 czerwca 2011 17:01