Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Samotny Jędruś

Autorzy: , dodano Poniedziałek, 23 stycznia 2012 | kategoria: Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Samotny Jędruś"
Wojciech Widłak
ilustr. Joanna Rusinek
Wydawnictwo Czerwony Konik, 2011


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Uwielbiam „Dynastię Miziołków” Joanny Olech, a szczególnie tamtejszą bohaterkę o wdzięcznym imieniu - Mamiszon. Przede wszystkim dlatego, że ona pomimo swojego dojrzałego wieku i gromadki dzieci ciągle się zastanawia, kim będzie, kiedy dorośnie. A poza tym jest roztrzepana, spontaniczna, wesoła, a czasem zupełnie oderwana od rzeczywistości. Odnajduję się troszkę w tej postaci, podobnie jak w Samotnym Jędrusiu, chłopcu, któremu czegoś brakuje, a sam nie wie czego.

„Samotny Jędruś” to najnowsza książka autora „Pana Kuleczki” Wojciecha Widłaka. Autorką niebanalnych ilustracji i oprawy graficznej jest Joanna Rusinek. Piszę niebanalne, a tak naprawdę mam na myśli dość oryginalne ilustracje, których centralna postacią jest chłopiec, okutany w czerwoną kurtkę (płaszczyk?) z kapturem, wędrujący po asfaltowym mieście. Jego twarz, co ciekawe, jest klapą studzienki kanalizacyjnej, natomiast ciało zostało narysowane kolorową kredą. Jakkolwiek dziwacznie to brzmi, całość prezentuje się świetnie. Swoją drogą nie spodziewałam się, że żeliwne włazy studzienek kanalizacyjnych mogą być tak inspirujące! Na wewnętrznej stronie okładki znajduje się fotograficzny kolaż prezentujący ich różnorodność oraz estetykę. A jeśli chodzi o fabułę „Samotny Jędruś” przypomina przypowieść, dedykowaną wszystkim, zarówno małym jak i dorosłym czytelnikom, którzy szukają w życiu tego „czegoś”, co ich dopełni, nada ich życiu sens czy kierunek.

Głównego bohatera, Samotnego Jędrusia, poznajemy na pierwszej stronie, ale tak naprawdę do ostatniej prawie nic o nim nie wiemy. Ani gdzie się urodził, ani co lubi robić. Pewne jest jedynie, że nosi kurtkę z kapturem i czegoś mu brakuje. Rychło Jędruś postanawia dowiedzieć się czego.

Jego podróż nie liczy się w kilometrach, a w zdarzeniach, z których każde przybliża go do upragnionej wiedzy. Chociaż czy wpadanie w kałużę może mieć jakiś głębszy sens? Samo taplanie się w deszczówce może i nie, ale rozmowa z rybą, z napotkanym drzewem czy kamieniem – chyba tak. Podobnie jak zderzenie się z gołębiem, przemoknięcie do suchej nitki, czy ucieczka przed rojem rozzłoszczonych pszczół. Jędruś podąża nawet za piórkiem w nadziei, że ono doprowadzi go do celu. Wszędzie rozpytuje o to, czego mu brakuje, ale żadna ze spotkanych postaci nie ma nawet bladego pojęcia. Bo czyż Jędruś może dowiedzieć się tego od innych? Ale na tym nie koniec... Szczegółów zdradzać nie będę, podzielę się tylko refleksją, że nie mam pewności, czy nasz bohater znalazł odpowiedź na nurtujące go pytanie, gdyż jego poszukiwania zakończyły się wraz ze spotkaniem Samotnej Joasi. A wtedy „pachniały kwiaty, mruczały gwiazdy, tańczył księżyc”.

Historia o Samotnym Jędrusiu ma jedno zakończenie, ale tak naprawdę może być odczytana na wiele sposobów, w zależności od dojrzałości czytelnika, jego sytuacji życiowej czy potrzeb. To taka opowieść uniwersalna, mówiąca o problemach, które trapią człowieka zawsze, a Samotny Jędruś to jak celnie zauważyła jedna z recenzentek, Samotna Ja czy Ty.

Młodszych rozśmieszą perypetie Jędrusia, to ciągłe wpadanie, zderzanie, jakby wyjęte ze slapstickowych kreskówek. Starszym spodobają się błyskotliwe, nieco filozoficzne dialogi i zmuszające do myślenia, czasem dość skomplikowane myśli czy konstatacje głównego bohatera. Zastanawiam się tylko, czy owa uniwersalność „Samotnego Jędrusia” jest zaletą czy też wadą książki, w myśl zasady, że to, co jest skierowane do wszystkich, jest przeznaczone dla nikogo.

Łucja Abalar

***

Nikt nie lubi być samotny, przynajmniej nie za długo. A Jędruś jest samotny już w tytule, od samego początku. Trochę więc można się spodziewać, o czym będzie ta książka. Otóż Jędrusiowi czegoś brakuje, ale nie potrafi sam zwerbalizować tego braku. Przegląda się więc w rozmaitych napotkanych istotach jak w lustrze, naiwnie pytając, czego tak naprawdę szuka. Zamyślony, nieuważny, nieustająco na kogoś wpada. Nie jest to jednak to, czego szukał. Wreszcie wpada w złość, potem w zniechęcenie, a na końcu szczęśliwie – w zachwyt. Jak się domyślacie, Jędruś spotkał bratnią duszę.

Historia bez fajerwerków, przewidywalna – powiedzą jedni, filozofująca – docenią drudzy. Przyznam, że mnie najbardziej podoba się w tej książce szata graficzna. Dominująca czerń – użyta przez Joannę Rusinek bez kompleksów i uprzedzeń – oraz kolaże z wykorzystaniem zdjęć (uwaga!) studzienek kanalizacyjnych, kutych w rozmaite wzory, i rysunków wykonanych kredą na asfalcie. Niebanalnie, pomysłowo, intrygująco.

Ewa Skibińska

link


Zobacz także:


Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • ksiazka za dyche
  • zbuntowany elektron
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • co sie dzieje
  • Ryms na Facebook
  • ryms w empikach
  • znajdz nas
  • z duchem do teatru
  • zoo litery
  • OKO
  • Kajtek
  • trzy mam ksiazki
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Przed twoimi urodzinami