"Mały duszek"
Otfried Preussler
przeł. Hanna i Andrzej Ożogowscy
ilustr. F. J. Tripp
Wydawnictwo Bona, 2011
Zarówno nazwisko autora, jak i ilustratora może wystarczyć za rekomendację tej książki. Podobnie jak "Malutka Czarownica", także i historia o małym Duszku nie straciła nic ze swego uroku, mimo że powstała w latach 60. XX wieku. A ilustracje Trippa? Jeśli zasmakowaliście w nich podczas lektury "Kuby Guzika...", to klimat czarno-białych rysunków oczaruje Was ponownie.
To wdzięcznie opowiedziana historyjka o ciekawskim Duszku z Sowiego Zamku, który zapragnął dowiedzieć się, jak wygląda świat za dnia i leżące u stóp zamku miasteczko Puchaczowo. Mówi się, że jak się bardzo czegoś pragnie... No więc stało się. Początkowo Duszek był zachwycony. Szybko okazało się, że w świetle słonecznym stał się... czarny. Cóż z tego, skoro ludzie bali się go tak samo, jakby był białą zjawą. Na dodatek pogubił się w plątaninie podziemnych korytarzy i nie mógł trafić z powrotem do zamku. Narobił sporo zamieszania w miasteczku, ale uwierzcie, sam był tym galimatiasem zakłopotany. Czy uda mu się powrócić do Sowiego Zamku i kto Duszkowi w tym pomoże? Jeśli jesteście tego ciekawi, sięgnijcie po książkę.
Kiedyś, za moich czasów, oglądało się "Wakacje z duchami". A nasze dzieci niech czytają "Małego Duszka". Przyznam, że w moim domu spędziliśmy z tą książką kilka fajnych wieczorów.
Ewa Skibińska
link
Zobacz także: