"Tato, zbudujmy domek!"
Markus Majaluoma
przeł. Iwona Kiuru
Wydawnictwo Bona, 2011
Najlepsze przygody dzieją się spontanicznie - pisałam w recenzji pierwszej książki o rodzinie Różyczków. Nie inaczej jest w drugiej części, w której zabawy taty z gromadką dzieci kojarzą się z wybuchem fajerwerków - jest kolorowo i spektakularnie. Plany zwykłej na pozór zabawy ewoluują w działania typu budowa super domku na drzewie. I tu z taty wychodzi duże dziecko: widać, że wielka akcja budowania sprawia frajdę przede wszystkim jemu i dorosłemu sąsiadowi. Dzieci zadowala domek z kartonu i zabawa wśród trocin udających śnieg.
Wszyscy jesteśmy dziećmi, jedni bardziej, inni w mniejszym stopniu lub w ogóle nie pozwalają dojść do głosu tzw. wewnętrznemu dziecku. Pozwalajmy sobie na to jak najczęściej! Jeśli Wasze kilkulatki są spragnione szalonych zabaw - nie odmawiajcie im tego, nie ograniczajcie instrukcjami, dobrymi radami, przestrogami co krok. Pozwólcie im być po prostu dziećmi:) I koniecznie przeczytajcie wspólnie fińskie książki o Różyczkach.
Ewa Skibińska
link
Zobacz także: