Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Tatuś Muminka i morze

Autorzy: , dodano Czwartek, 7 kwietnia 2011 | kategoria: Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla dzieci (10-12 lat)

"Tatuś Muminka i morze"
Tove Jansson
przeł. Teresa Chłapowska
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2010

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Moja jedenastoletnia przyjaciółka zapytana o ulubiony tom Muminków bez wahania odpowiedziała: "Tatuś Muminka i morze". Nie zapytałam, dlaczego właśnie ten – bo z jednej strony takie rzeczy trudno wytłumaczyć, a z drugiej strony wcale ich tłumaczyć nie trzeba.

"Tatuś Muminka i morze" to najbardziej ponura część cyklu o przygodach słynnych skandynawskich trolli i ich przyjaciół. Najbardziej ponura, a jednocześnie najbardziej fascynująca i tajemnicza. Bratem bliźniakiem tej części jest "Dolina Muminków w listopadzie" (którą z kolei ja lubię najbardziej). Można powiedzieć, że pasują do siebie jak dwie połówki jabłka: w jednej występuje rodzina Muminków, ale bez domu, a w drugiej dom rodziny Muminków – bez Muminków. I dlatego obie są wyjątkowe.

Dla każdego czytelnika – młodszego i starszego – oczywisty jest silny związek rodziny Muminka z własnoręcznie wybudowanym przez Tatusia Muminka domem w kształcie wieżyczki, stojącym w samym sercu Doliny Muminków. Trudno sobie wyobrazić rodzinę Muminków bez domu w Dolinie Muminków – to coś jak Mama Muminka bez torebki, Włóczykij bez harmonijki, Filifionka, która nie lubi fajansowych bibelotów, Paszczak, z którym da się normalnie porozmawiać, albo nieśmiała Mała Mi. A jednak na przestrzeni tych dwóch tomów ten niemożliwy rozdział staje się faktem – Tatuś Muminka, Mamusia Muminka, Mała Mi oraz Muminek opuszczają Dolinę Muminków. Może się wydawać, że to jednak nic takiego – przecież wiele razy wyruszali w podróż. A jednak zawsze w pewnym sensie wyjeżdżali, by wrócić. Po przygodzie na końcu wraca się do domu i wszystko jest tak, jak zwykle. Tak było dotąd. Tym razem jednak rodzina opuszcza swój dom na dobre.

Dlaczego? Przecież w Dolinie Muminków nie dzieje się nic wyjątkowego: nie nadchodzi powódź ani nie zbliża się kometa. Nie ma żadnego niebezpieczeństwa. Nawet marnego pożaru lasu. I właśnie w tym sęk. Nic się nie dzieje. Nikomu poza Tatusiem Muminka ten fakt zbytnio nie przeszkadza – są zajęci swoimi małymi, miłymi codziennymi sprawami. Jednak Tatusiowi Muminka to nie wystarcza, pragnie czegoś wielkiego – wielkiego jak morze.

W gruncie rzeczy powód, dla którego rodzina wyrusza do latarni morskiej, jest czysto emocjonalnej, nie logicznej natury. Wszystko zaczyna się od emocji Tatusia: negatywnych, męczących. Gniew. Żal. Zniechęcenie. Tatuś Muminka ma dość. Czego konkretnie – trudno powiedzieć. Tak to z emocjami bywa. My zwykle wtedy mówimy sobie: to tylko zły nastrój, jutro mi przejdzie. Jednak Mama Muminka wie, że tym razem talerzyk cukierków nie pomoże. Muszą wyjechać. Ta Mamusina intuicja i gotowość do lojalnego poświęcenia swojej wygody zawsze mnie poruszała.

Rodzina Muminków wypływa na rozległe wody niespokojnego morza i wkrótce niemal* w każdym z bohaterów zakotłuje się od emocji (*niemal – Mała Mi jest zbyt szczelnie zaimpregnowana naturalną złośliwością, by niechciane emocje miały do niej dostęp…). Muminek będzie musiał się zmierzyć z poczuciem winy, rozczarowaniem i lękiem, Mamusia Muminka z samotnością i buntem, a Tatuś – z całym morzem emocji, które trzeba pokonać, by chociaż na chwilę przestać być sobą i siebie odnaleźć. Każde z nich radzi sobie z tymi emocjami na swój sposób i w samotności. Wszyscy szukają przestrzeni, w której ich emocje mogłyby należycie wybrzmieć. Chociaż nadal rozumieją się w pół słowa, są skupieni na sobie samych i na swoich przeżyciach – w ten sposób powoli buduje się wewnętrzny ład, który pomoże im wszystkim wrócić do siebie.

Mimo że w książeczce Tove Jansson aż buzuje od różnorodnych emocji, narracja jest prowadzona powściągliwie i spokojnie. Paradoksalnie właśnie owo wyciszenie sprawia, że wszystkie uczucia, wewnętrzne napięcia i przemiany przedstawiają się bardziej wyraziście i przekonująco. Tam, gdzie chodzi o emocje, zbytnie dramatyzowanie nikomu nie wychodzi na zdrowie.

Każdemu, kogo ogarnął emocjonalny sztorm, polecałabym właśnie tę książkę do poduszki.

Aleksandra Hady, laureatka marcowej edycji (2011) konkursu na recenzję książki dla dzieci/młodzieży

link


Zobacz także:


Znakomita recenzja, gratuluję wyboru. Dzięki niej sama spjrzałam na tę część Muminków w zupełnie inny, nowy sposób, dostrzegając wiele ukrytych e niej niuansów. Pozdrawiam:)

dodał: Agnieszka Alichnowicz, Czwartek, 7 kwietnia 2011 12:50

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • znajdz nas
  • ryms w empikach
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Przed twoimi urodzinami
  • co sie dzieje
  • Ryms na Facebook
  • z duchem do teatru
  • zbuntowany elektron
  • Kajtek
  • ksiazka za dyche
  • trzy mam ksiazki
  • zoo litery