Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Dzień dobry!

Autorzy: , dodano Czwartek, 7 kwietnia 2011 | kategoria: Z archiwum słonia, Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla dzieci (10-12 lat)

"Dzień dobry!"
Wanda Chotomska
ilustr. Bohdan Butenko
KAW, 1979

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Czy ktoś pamięta „Trybunę Ludu”?

Jeśli nie, to nie ma czego żałować, gdyż służyła ona głównie za narzędzie politycznej propagandy. Na łamach tej drukowanej w półtoramilionowym nakładzie gazety codziennej, której pierwsze wydanie miało miejsce w 1948 roku, a ostatnie w 1990, można było przeczytać o tym, co w PZPR „piszczy”, kto to jest wróg klasowy, a czym osławiony imperializm. Dla spragnionych sensacji publikowano materiały partyjne i przemówienia, informowano o zmianach personalnych w partii, prezentowano oficjalne stanowisko PZPR wobec wydarzeń w kraju i za granicą. Wydanie weekendowe „Trybuny Ludu” miało charakter magazynu i tam publikowane były felietony autorstwa duetu Chotomska – Butenko. W 1977 roku Krajowa Agencja Wydawnicza postanowiła zebrać te teksty i w ten sposób powstała książka, o której chcę opowiedzieć.

„Dzień dobry! Książka do domu, do szkoły, na podwórko, na boisko, na wakacje!” zaczyna się żółtymi stronami, gdzie odpowiadamy na trzy pytania oraz wstawiamy w wykropkowanym miejscu, jeśli chcemy oczywiście, swoje imię i nazwisko. Autorka przedstawia dla kogo jest ta pozycja, czemu ma służyć i co zrobić, jeśli nie spełni ona czytelniczych oczekiwań. – Spalić?

Nie, nie. Napisać do „Trybuny Ludu”, a jakże! Dalej na 79 stronach znajdujemy krótkie powiastki, anegdoty z życia pisarki lub „krewnych i znajomych królika”. Są teatrzyki, piosenki, listy i wiersze związane z poszczególnymi dniami z uczniowskiego kalendarza. Poszczególne strony wyglądają czasem jak zeszyt okraszony gryzmołami i szlaczkami, a czasem jak komiks czy pismo obrazkowe. Tekst skacze, zmienia swoje położenie, pod koniec felietonu zawsze jest do góry nogami. Autorzy zachęcają aby niektóre rysunki wycinać i nalepiać gdzie bądź. To na adapter, to na kran w łazience, to na wielkanocne jajko. Dodam, że ilustracje Bohdana Butenki docenili nie tylko młodzi czytelnicy „Trybuny Ludu” ale także jurorzy IV Bienale Sztuki dla Dziecka w Poznaniu. Efektem tego zachwytu były „Srebrne Koziołki”, które przyznano twórcy Gapiszona w 1979 roku. Wiwat Butenko!

Felietony napisane są lekko, z humorem i dbałością o język. Autorka „Kramu z literami” świetnie żongluje frazeologizmami, ucząc w ten sposób dzieci ich używania. Pisze jakby słowa były z ciasta i można było z nich ulepić dowolną formę: raz wierszyk, raz życzenia, a kiedy indziej manifest, hasło reklamowe, propagandowe. Wiele tekstów rymuje się, Chotomska proponuje nawet, żeby śpiewać kilka z nich na nutę krakowiaka. Co więcej znajdziemy tam piosenki zespołu Gawęda, np. „Nie deptać stokrotek” czy „Dajcie dzieciom skrzydła”, które być może pamiętamy z pocztówek dźwiękowych.

Treść felietonów można czytać na kilka sposobów. Pierwszy każe widzieć tam niekończącą się lekcję wychowawczą, skażoną ówczesnym systemem, podczas której młodzi ludzie widziani tylko z perspektywy szkolnej ławki, zachęcani są do właściwych zachowań. Piętnowane są lenistwo, dłubanie w nosie i głośne słuchanie muzyki. A fe! I ten dydaktyzm może nużyć i zniechęcać.

Ale „Dzień dobry!...” to także kopalnia śmiesznych powiedzonek, anegdot, pomysłowych inscenizacji, które można wykorzystać w zabawie z dziećmi. Polecam prezentowane tam baśnie o Czerwonym Kapturku, Kopciuszku czy duchu, który wykonywał ćwiczenia fizyczne. A życzenia świąteczne czy wpisy do pamiętników można z powodzeniem przepisywać!

Wreszcie, książkę Chotomskiej można traktować jak podręcznik historii całkiem niedawnej, gdzie żuło się gumę na raty, łaziło po drzewach, ale także paradowało w pochodzie pierwszomajowym, czy deklamowało wierszyki z okazji 22-go lipca. I ten ostatni wymiar może być całkiem ciekawy dla pokolenia komórek i iPodów, dla których komunizm nie ma wyraźnego desygnatu, którzy ciekawi są świata rodziców czy dziadków.

Łucja Abalar

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • ksiazka za dyche
  • z duchem do teatru
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • co sie dzieje
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • OKO
  • ryms w empikach
  • znajdz nas
  • zbuntowany elektron
  • Ryms na Facebook
  • Kajtek
  • Przed twoimi urodzinami
  • zoo litery
  • trzy mam ksiazki