Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Gdybym był dziewczynką/Gdybym była chłopcem

Autorzy: Kasdepke Grzegorz, Onichimowska Anna, dodano Wtorek, 26 lipca 2011 | kategoria: Nowości, Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Gdybym był dziewczynką/Gdybym była chłopcem"
tekst: Anna Onichimowska, Grzegorz Kasdepke
ilustracje: Ola Cieślak
Wydawnictwo Literatura, 2011


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Czytając książkę duetu Anna Onichimowska – Grzegorz Kasdepke przypomniał mi się serial z lat szczenięcych pt.: "Dziewczyna i chłopak" (1), w którym to główni bohaterowie – bliźniaki, zamieniają się na wakacje rolami. Siostra Tosia wdziewa spodnie i staje się Tomkiem, a brat wiadomo: spódniczki, lalki i cały ten dziewczyński świat. Serial był świetny, zamiana płci obfitowała w wiele różnych, czasem śmiesznych sytuacji, pokazywała postaciom i widzom, że bycie kimś innym to nie lada sztuka. Bo choć trawa w innym ogródku bywa bardziej zielona, to kryją się w niej rozliczne niespodzianki, krecie dziury, a nawet robale!

Książka "Gdybym był dziewczynką/Gdybym była chłopcem" oparta jest na podobnym pomyśle jak rzeczony serial i jest kontynuacją serii wydawanej przez łódzką Literaturę, w której to dwoje pisarzy w ramach jednej publikacji (wcześniej byli to Joanna Olech i Michał Rusinek) opowiada jakąś historię. Tym razem autorzy mieli za zadanie wyobrazić sobie, co by było, gdyby urodzili się osobami innej płci. Czy coś by się wtedy zmieniło? Jakimi byliby: chłopcem/dziewczynką i czy ta inność byłaby powodem do dumy, czy raczej do łez.

Zatem autor "Kacperiady" zastanawia się na 40 stronach, co by było, gdyby urodził się dziewczynką, a autorka "Dnia czekolady" w nieco krótszej formie „rozważa”, co zmieniłoby się w jej życiu, gdyby była Krzysiem. I z tego "gdybania" wyszły całkiem udane i pełne humoru historie. Przy czym opowieść i sposób opowiadania Kasdepke przypadł mi szczególnie do gustu. Dlaczego? Po pierwsze - ze względu na poruszane tematy, czy przytoczone dziecięce zabawy, tak bliskie moim wspomnieniom. Kasdepke pisze, że gdyby nosił spódniczkę, zapewne grałby w gumę. Pamiętam jak sama godzinami skakałam przez gumę rozciągniętą wokół kostek czy kolan moich koleżanek. Ile było przy tym ruchu, śmiechu, zabawy. I choć autor troszkę dziwi się popularności tej gry, to nie zaprzecza, że lubiłby tak spędzać czas - gdyby oczywiście przyszło mu być Olą, Agnieszką czy Izą. Zresztą świetny jest jego rozdział o imionach, niezwykle zabawny i działający na wyobraźnię. Ciekawe jest to, że autor nie napisał po prostu, jak zrobiła to Onichimowska, że nazywałby się tak a tak. Przedstawił natomiast wiele alternatywnych wersji nazywania się, z których każda ma swoje mniej lub bardziej logiczne uzasadnienie. Na przykład dlaczego mógłby nosić imię Ola? Bo Ola byłaby jedna w jego klasie, imię byłoby krótkie, więc Pani w szkole nie musiałaby się wysilać wymawiając je. Ale z drugiej strony chłopcy mogliby dokuczać Oli, wołając za nią: Ola ma zezola. I co gorsza podobnie byłoby z Izą, tylko zawołanie inne: Iza ma krzywego zgryza. Urocze prawda? Ostatecznie kwestia imienia pozostała nierozstrzygnięta, chociaż była również opcja, aby dziewczynka nazywała się Leja – jak ta księżniczka z "Gwiezdnych wojen". Spróbujcie zgadnąć, jakie obraźliwe zdanko mogłoby padać w kierunku małej Lei z ust dokuczających jej chłopaków. Lub po prostu zajrzyjcie do książki.

Autor "Detektywa Pozytywki" zdaje się nieźle bawić tą zmianą płci. Na każdej stronie przekonuje nas, że z powodzeniem mógłby nosić spódniczkę i to nie przeszkadzałoby mu dogadać się z chłopakami, zakochiwać się, wygłupiać się i przyprawiać rodziców o siwe włosy. Tekst Onichimowskiej jest poważniejszy, bardziej poukładany, przy czym nie odnosi się wrażenia, że autorka dobrze czuje się w roli Krzysia. Zresztą daje temu wyraz w końcowych akapitach pisząc: "Lubiłabym być Krzysiem, ale tylko przez kilka dni, no może tygodni, aby się przekonać, jak to naprawdę jest. Nie zamieniłabym się jednak z żadnym chłopcem, ponieważ lubię być dziewczynką i tyle".

Kasdepke w odróżnieniu od swojej współautorki opisał świat odrębnej płci w sposób mniej stereotypowy, a tym samym mniej jednoznaczny. Co więcej starał się pokazać, że dziewczynki i chłopcy w sprawach najważniejszych niewiele się różnią, że dotykają ich te same problemy, ale mają również podobne marzenia, aspiracje i plany. Z kolei tekst Onichimowskiej zdaje się podkreślać różnice pomiędzy chłopakami a dziewczętami, a sama autorka tworzy z siebie postać wyposażoną w najbardziej pożądane społecznie cechy. Przez to opowiadanie jest przewidywalne i co tu dużo mówić: wieje troszkę nudą! Jedynym pocieszeniem jest fakt, że Krzyś Onichimowski ma długie włosy i nie ma nic przeciwko gotowaniu. Wręcz przeciwnie! - nie żałowałby czasu spędzanego w kuchni. Tymczasem Ola, Agnieszka, Iza, Leja wymyślone przez Grzegorza Kasdepke zastanawiają się, jak tu się załatwić bez siusiaka i na dodatek nie obsikać sobie butów.

Polecam książkę utalentowanego pisarskiego tandemu także ze względu na szatę graficzną i ilustracje, które w sposób świeży i niezwykle dynamiczny przygotowała Ola Cieślak. Galeria tamtejszych dziecięcych postaci z rączkami, które nijak się nie łączą w tułowiem, podobnie zresztą jak głowy pozbawione szyi, na długo pozostanie w mojej pamięci, tuż obok bohaterów stworzonych przez Macieja Szymanowicza czy Mariannę Oklejak.

Łucja Abalar

1. Serial był luźną adaptacją książki Hanny Ożogowskiej "Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek".

***

Gdyby Grzegorz Kasdepke był dziewczynką, chciałby mieć na imię Ola, ale lepiej Leja, jak księżniczka z „Gwiezdnych wojen”. Pozwalałby sobie na płacz publicznie, plotkowałby o chłopakach ze swoją przyjaciółką, prowadziłby pamiętnik z wpisami koleżanek i kolegów, grałby w gumę. Chyba że lubiłby piłkę nożną. Robiłby masę dziewczyńskich rzeczy typu strojenie się i przebieranie. Chyba że postanowiłby zostać dziewczynką rozbójnikiem.

A Anna Onichimowska jako chłopiec? Byłaby Krzysiem z długimi włosami. Starałaby się być odważna, nie za bardzo przejmowałaby się strojami. Chyba że lubiłaby zadawać szyku ubraniem i schludnością. Jeździłaby na deskorolce, lubiłaby gotować, mimo że nie oczekiwano by tego specjalnie od niej. Lubiłaby czytanie i muzykę, a czasem leniuchowanie.

„Myślę, że bycie chłopcem to duże wyzwanie, ale bycie dziewczynką – jeszcze większe” - pisze Onichimowska i kwituje: bo dziewczynki mają trudniej, choć świetnie sobie radzą z różnymi, także męskimi zadaniami. Nadal tak jest i będzie, bo męska dominacja i emancypacja jakoś nie idą w parze. Nie dajmy się jednak zwariować, pozwólmy być dzieciom takimi, jakimi są, pozwólmy na różnorodność, na różowe sukienki i futbol kobiet, na długie włosy chłopców i bycie czasem macho. Kasdepke i Onichimowska uwzględnili te alternatywy, pokazali różne wzorce zachowań dziewczynki i chłopca, przywołując jednocześnie kulturowe schematy. Polecam uwadze rodziców.

Ewa Skibińska

link


Zobacz także:


Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • ryms w empikach
  • Przed twoimi urodzinami
  • Ryms na Facebook
  • Kajtek
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • zbuntowany elektron
  • ksiazka za dyche
  • OKO
  • zoo litery
  • trzy mam ksiazki
  • z duchem do teatru
  • co sie dzieje
  • znajdz nas
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej