"Kanapony"
Maria Kossakowska, Janusz Galewicz
oprac. graf. Bohdan Butenko
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 1981
"Kanapony" to ulubiona książka mojego dzieciństwa. Te maleńkie "ludziki" zamieszkujące kanapę, ich trójkątne czapeczki, patykowate ręce i nogi na długo pozostały w mojej pamięci. Gdy mój syn zaczął interesować się lekturami z nieco dłuższymi tekstami, pomyślałem, że najwyższy czas odświeżyć sobie ich przygody.
Wydanie "Kanaponów" Naszej Księgarni pochodzi z 1981 roku, długo więc szukałem tej książki na aukcjach internetowych. Niestety, z mizernym rezultatem. Po wielu trudach udało mi się ją znaleźć w swojej starej bibliotece - ten sam egzemplarz, który miałem w moich małych dłoniach 25 lat temu!
Nadszedł czas, by zabrać się do czytania. Najbardziej przypadło nam do gustu głośne przedstawianie wszystkich Kanaponów. Szło to jakoś tak: Lul, Hub, Roch, Ir, Nel... Naszym ulubionym został czerwony Roch. Na kolejnych stronach bawiliśmy się w zgadywanie imion Kanaponów na podstawie koloru czapeczki. Okazało się, że po tylu latach pamiętam prawie wyłącznie ilustracje oraz wycięte w stronicach książki dziurki od klucza, przez które podglądamy życie maleńkich postaci. Zabieg z dziurką od klucza jest tutaj celowy, to jedyny sposób na obserwowanie ich sekretnego życia. Na widok człowieka Kanapony szybko się chowają, bądź zamierają bez ruchu i zmieniają kolor stając się "niewidzialne".
Wyśmienite ilustracje oraz zabiegi edytorskie to dzieło Bohdana Butenki. Łączenie rysunków ze zdjęciami, wykorzystane w "Kanaponach", to jeden ze znaków firmowych mistrza. Niestety, dużo gorzej wypada tutaj tekst, dzieło Marii Kossakowskiej i Janusza Galewicza. Podstawowy zarzut: jest go za dużo! Czytając synowi, świadomie omijałem co drugie, trzecie zdanie - opowiadanie nic na tym nie traciło.
Kolejna sprawa to częste anachronizmy. Kanapony żyją w świecie elektroluksa, samowaru, kancer i pasty do zębów "Lechia". Ja wspominam te czasy z łezką w oku, nie jest to już jednak świat mojego syna...
Grzegorz Lizurej - wyróżnienie w lutowej edycji (A.D. 2011) konkursu na recenzję książki dla dzieci/młodzieży
link
Kanapony to piękna książka - ilustracje i świetny tekst. Ja nie omijam żadnej linijki tekstu czytając ją prawie od roku teraz 4,5-letniemu synkowi. Dzięki temu mogłam usłyszeć z jego słów komentarz na temat dzieci machających nogami, że "majtają nożynami" :)
dodał: JuStyna, Poniedziałek, 16 maja 2011 21:27