Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Binta tańczy

Autorzy: , dodano Wtorek, 22 lutego 2011 | kategoria: Książki dla dzieci (0-3 lata)

"Binta tańczy"
Eva Susso
ilustr. Benjamin Chaud
przeł. Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, 2008

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Binta tańczy... jak jej tata zagra....

Wzięłam niedawno do ręki, wydaną kilka lat temu przez Zakamarki, książkę Evy Susso i Benjamina Chauda pt. "Binta tańczy" i naszło mnie kilka refleksji, którymi chciałabym się podzielić.

Zacznę od tego, ze byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki – dobre w moim mniemaniu wydawnictwo, ładne ilustracje i ciekawy sposób prezentacji tekstu, tj. proste, idealne do sylabizowania krótkie zdania, posiadające swoisty rytm i melodię, przy której można tańczyć z Bintą.... Hmm, ciekawe ilustracje, rytmicznie podany tekst, ale zaraz zaraz... Każda książka posiada treść – i tu małe, a potem, podczas zagłębiania się w lekturę, coraz większe zaskoczenie – treść wcale mi się nie podoba!

Główną bohaterką książki jest Binta. Mała czarnowłosa dziewczynka. Jak wygląda świat, w którym została osadzona przez autorów i w którym żyje?

Jest tu „biała” Mama i „czarny” Tata - rastaman, jest Binta we własnej osobie i jej siostra Ajsza, są też dwaj bracia bobas Babo i nieco starszy Lalo. Wszystko pięknie tylko... „Co robi Tata? Tata bije w bęben”. I tak na każdej ilustracji, na której się on pojawia...

W książce przedstawiony jest wybitnie stereotypowy obraz rodziny, obraz w czasach poprawności polityczno-genderowej można by powiedzieć, że zakazany. Rola ojca sprowadza się do bycia, można by rzec „na górze łańcucha rodzinnego”. Bardzo ładnie pokazano to na pierwszej ilustracji, gdzie trzymając się za ręce, stoją kolejno wszystkie dzieci, potem sama i na końcu właśnie tata. Tata nic nie robi tylko bije we wspomniany bęben. Jest jakby oderwany od świata typowo domowego, od zajmowania się dziećmi. On jest twórcą muzyki, "uprawia" swoje hobby.

A jaka jest Mama? Mama czesze dziecko, mama szuka dziecka, mama trzyma niemowlę, mama wreszcie tańczy. Można by stwierdzić, że nie jest tak źle – mama oddaje się przyjemnemu zajęciu, jakim jest taniec. Ale znów mamy tu do czynienia ze stereotypowym postrzeganiem ról i płci. Mama oraz co ważne - jej córki, tańczą w rytmie muzyki granej przez ojca oraz co znów ważne, jego synów. To, co mnie chyba najbardziej poraziło w tej książce, to właśnie ta płciowa segregacja – na twórców muzyki – mężczyzn, którzy grają na bębnach, oraz kobiet – tańczących w rytmie przez nich wygrywanym i eksponujących przy tej okazji swe ciała. Co więcej, w tańcu tym ciała kobiet, zgodnie z kulturowym trendem obecnym w kulturze popularnej są sfragmentaryzowane. Tańczące postacie pokazują kolejno swoje pupy oraz nogi. I tyle. Na to zwraca uwagę bezpośrednio tekst. Nic dodać, nic ująć – kobieta to tylko pupa i nogi, te części ciała są więc eksponowane...

A co z główną bohaterką? „Gdzie jest Binta?...(....) O, jaka Binta ładna”. Binta pojawia się wystrojona w suknię, kwiaty i jest chwalona, za to, że jest ładna, że ładnie wygląda. I tyle. To tak jak w tym popularnym stwierdzeniu, że kobieta ma po prostu być ładna i ładnie pachnieć...

No cóż, autorzy książki pokazali świat Binty taki, jakiego w czasach wspomnianej polityczno-genderowej poprawności pokazywać nie powinni. Książka dla dzieci konstruuje w umysłach jej odbiorców pewien obraz rzeczywistości. Myślę, że tutaj ten obraz nie jest dobry.

Zastanawia mnie tylko jedno – kolor skóry rodziców. Jak na początku wspomniałam - mama jest białą kobietą, a ojciec jest czarnoskórym mężczyzną. Czyżby autorzy chcieli pokazać w taki sposób „wyzwoloną” rodzinę? Możliwe, że taki był zamysł, tylko dlaczego mamy w książce znów schematyczny, stereotypowy obraz? Dlaczego ojciec nie jest biały, a matka czarna? Czyżby to było już za dużo? Może autorzy nie widzą tego wszystkiego, bo ich umysły znaturalizowały te społecznie skonstruowane twory, jakimi są stereotypowe role płciowe? O to ich już nie zapytam;)

Anna Majer, doktorantka w Instytucie Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego, mama rocznego Spytka

link


Zobacz także:


Kłócę się w sprawie Binty: dla mnie ta interpretacja pod płaszczykiem poprawności kobiecej ma antyfeministyczną i rasistowską podszewkę. tli się w tym bowiem poczucie, że to, co robi mężczyzna (czytaj: tata) z automatu jest ważniejsze i ciekawsze od tego co robi kobieta (czytaj: mama). no nie, drogie panie! dlaczego gra na bębnie ma być bardziej twórcza od tańca?! Jeżeli "Binta tańczy jak jej tata zagra", to ja idąc na koncert jestem szczurem, ktory podąża za fletem (jakież to dwuznaczne). No a Krysia z tym dzieciorobem?
Skąd założenie, że szerokobiodra Szwedka jest bezwolną ofiarą samczej seksualności, nie mającą pojęcia o własnej płodności i niezdolną do zapobiegania ciąży? Podejrzewam, że gdyby ojciec był białym inwalidą na kolorowym wózeczku, nikt by nie miał pretensji, że sobie w kąciku gra. A może dzieci są adoptowane? Zwracam też uwagę, że on nie tylko gra, ale też bierze udział w rodzinnym pieczeniu placka z jagodami (Babo chce). Czy tam recenzentka ma pretensje, że Ajsza ciągnie wózek z Babo?
Buziaczki

dodał: Joanna Sokolińska, Czwartek, 24 lutego 2011 13:26

No bez kitu...dorabianie filozofii do prostej historyjki dla dzieci. Autorka recenzji powinna zapoznać sie z kolejnymi częsciami trylogii, gdzie ów nierób-tata piecze ciasto z dziećmi i przygotowuje śniadanie!

dodał: inka, Czwartek, 17 stycznia 2013 11:54

Zgadzam się z przedmówczyniami. Uważam, że niniejsza recenzja jest krzywdzącą nadinterpretacją. Zwlekaliśmy przez nią z zakupem i jak się okazało - zupełnie niesłusznie. Jestem w szoku, że do naprawdę prostej i radosnej książki dla maluchów można sobie dorobić takie fikuśne teorie. Aż się dziwię, że autorka nie przyczepiła się do tańczącego psa czy śpiewającej kury. ;)
Obecnie z przyjemnością czytamy wszystkie 3 pozycje z tej serii, serdecznie polecam.

dodał: myf, Czwartek, 12 maja 2016 13:56

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Ryms na Facebook
  • liczby i kolory
  • ryms w empikach
  • Przed twoimi urodzinami
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Jano i Wito baner
  • zbuntowany elektron
  • ksiazka za dyche
  • maly atlas ptakow