Melania Kapelusz
ilustr. Jan Ciecierski
Wydawnictwo Hokus-Pokus, 2006
Wąż
W zeszłym tygodniu, pani kazała nam napisać o swoim zwierzątku. Pomyślałam, że chyba tego nie zrobię, bo nie mam żadnego swojego zwierzątka. Owszem w domu jest pies, ale mamy. Dostała go na imieniny. Bardzo o niego prosiła i tata jej kupił.
Ja prosiłam rodziców o węża, ale nie chcieli się zgodzić. A przecież bardzo prosiłam, dużo bardziej niż mama o psa, i przez cały tydzień myłam zęby bez przypominania. Nie dostałam go i teraz nie wiem, co napisać. Piotrek, mój starszy brat ma dwa chomiki. Chciałabym, żeby te chomiki miały dzieci, ale Piotrek mówi, że to dwie samiczki, więc nie ma szans. Do końca jednak mu nie wierzę.
Moja siostra, Aśka ma białą myszkę, a tata - rybki. Wszyscy mają zwierzęta, tylko ja nie. Rodzice chcieli mi kiedyś kupić papużki, ale powiedziałam, że chcę węża albo nic. Wybrali nic.
Pomyślałam, że gdybym znalazła gdzieś węża, mogłabym go wziąć do domu i o nim napisać. Poszłam na podwórko i zaczęłam szukać. Trudno jest znaleźć węża na podwórku. Wszystkie się chowają. W końcu znalazłam jednego. Wsadziłam go do kieszeni i wróciłam do domu, żeby go hodować.
Oddałam mu moje najlepsze pudełko, w którym trzymałam kokardki i koraliki. Ale on nie wyglądał na zadowolonego. Zrobiłam mu kanapkę z żółtym serem na kolację. Kanapka była większa od niego i nie chciał jej jeść. Śpiewałam mu piosenki, lecz nie reagował. Pomyślałam, że nie ma imienia i może dlatego jest taki smutny. Nazwałam go Pyton, ale to też nie poprawiło mu humoru.
W końcu otworzyłam zeszyt i zabrałam się do pisania. Zaczęłam tak: Mój wąż jest bardzo mały. Cieńszy od najmniejszego palca, a długi jak słony paluszek. Jest różowy i bardzo smutny. Nie chce jeść. Ma na imię Pyton.
Następnego dnia w klasie przeczytałam opowiadanie.
- Kinga - zapytała pani - skąd masz węża?
- Znalazłam na podwórku - odpowiedziałam.
- A gdzie dokładnie?
- W trawie, w takiej rozkopanej trawie. Właściwie w ziemi - wyjaśniłam.
- A czy nie sądzisz, że to jest dżdżownica?
- Może to była dżdżownica, kiedy mieszkała w trawie, ale teraz to jest na pewno wąż - powiedziałam.
Dostałam od pani czerwone serduszko. Mama ucieszyła się z serduszka i zdziwiła, że mam węża. Pokazałam jej Pytona. Mama też twierdzi, że to dżdżownica. Ja wiem swoje, ale ponieważ Pyton jest taki smutny, postanowiłam wypuścić go na podwórko. Niech sobie mieszka z dżdżownicami w ziemi, jeśli go to uszczęśliwi. Obiecałam mu, że będę go odwiedzać.
Zobacz także: