Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Minu

Autorzy: Schmidt Annie M.G. , dodano Wtorek, 26 lipca 2011 | kategoria: Książki dla dzieci (10-12 lat)

"Minu"
Annie M.G. Schmidt
przeł. Joanna Borycka-Zakrzewska
Wydawnictwo Hokus-Pokus, 2006

« wróć na stronę listy informacji o książkach

"Minu" Annie M.G. Schmidt to świetna książka na lato. Można czytać ją na leżaku w Białogórze, w schronisku PTTK na Przegibku czy na rozgrzanym dachu. Dlaczego właśnie tam? Bo jest to poniekąd opowieść o kotach i sporo akcji rozgrywa się właśnie jak nie na dachu, to na poddaszach holenderskiego miasta Killendoorn.

Tytułowa Minu to rudowłosa, atrakcyjna dziewczyna, ubrana zazwyczaj w szykowny płaszczyk, spódnicę, lakierowane pantofelki, z nieodłącznym kuferkiem w ręku. Ale z zachowania przypomina raczej kota: ucieka przed psami na drzewo, łasi się do sprzedawcy ryb i drapie paznokciami nieprzychylnych jej ludzi. Pewnego dnia spotyka na swojej drodze Tobiasza (a właściwie on pomaga jej zejść z drzewa), nieśmiałego dziennikarza, na którym wisi widmo bezrobocia. Pisze całkiem dobre artykuły, jest zdolny, ale jego tekstom brakuje sensacji, dlatego szef „Kuriera Killendoornu” chce pozbawić go posady. Ostatnią szansą Tobiasza jest chwytliwa, intrygująca notatka prasowa, która ma się pojawić na biurku przełożonego następnego dnia. Właśnie wtedy z pomocą przychodzi Minu, która dzięki swym kocim zdolnościom zdobywa dla dziennikarza najnowsze wieści. W Killendoornie zawiązuje się kocia agencja prasowa. Minu, Puch, ciocia Mruczka, Zezowaty Simon, Annaliza, Kot Szkolny, Kot Redaktor, Paliwko, Monopol, Paskuda i jej sześcioro dzieci dostarczają Tobiaszowi tematów do prasy. Wszystko układa się pomyślnie, dopóki koty nie informują dziennikarza o występkach wielce szanowanego obywatela Killendoornu, pana Wyrachowalskiego. Według mruczków ów człowiek, prezes Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt, potrąca sprzedawcę ryb i ucieka z miejsca wypadku, co więcej rzuca butelką w Paskudę, a później wyrzuca na śmietnik jej sześcioro kociąt, stłoczonych w lnianej poszewce. Czy Tobiasz odważy się napisać niepochlebny artykuł o Wyrachowalskim? Czy przyjaźń między kotami i ludźmi przetrwa? Czy Minu stanie się na powrót rudym dachowcem? Tego nie zdradzę! Jedno jest pewne, opowieść kończy się pomyślnie, dzięki kotom i pewnej małej dziewczynce, Bibi i jej fotograficznej pasji.

Spośród rozdziałów książki jeden szczególnie utkwił mi w pamięci, zapewne ze względów zawodowych (1). Tytuł brzmi: „Doktor od rozmów” i jak sama nazwa wskazuje rozpoczyna się od dialogu pomiędzy Minu – kotką, która stała się człowiekiem na skutek spożycia trujących resztek ze śmietnika obok instytutu badawczego oraz doktorem Winy, zapewne psychiatrą. Rozmowa pomiędzy rzeczonymi postaciami pełna jest humoru, czasem czarnego, wynikającego ze wzajemnego niezrozumienia. Na przykład doktor pyta Minu, kim był jej ojciec. Ta odpowiada, że włóczęgą. Winy wpada w konsternację, ale to dopiero początek. Na pytanie o matkę, Minu szczerze odpowiada, że zdechła, bo wpadła pod samochód. Na to doktor zapisuje: "Matka zmarła. /- Nie zmarła, tylko zdechła – poprawiła go Minu./- To straszne (…) - powiedział doktor". Jeszcze bardziej skonfudowany jest Winy, gdy dziwna kobieta opowiada mu o rodzeństwie, ogonku i na koniec tłumaczy kocią mowę. Tak czy siak, doktor nawykły do nienormalnych zachowań swoich pacjentów przyjmuje to wszystko ze zrozumieniem i wsparciem.

Dialog skrzy się absurdalnym humorem, ale zawiera także kilka poważnych refleksji, na przykład o tym, że owszem, trudno jest być jednocześnie półkotem i półczłowiekiem, ale bycie samym człowiekiem też nie należy do łatwych.

Z czwartej strony okładki uśmiecha się do nas pisarka: starsza pani w okularach. Uśmiecha się szczerze, ciepło i łagodnie. Taka była Annie M.G. Schmidt? Nie wiem. Wiem, że taką książką jest "Minu". Historia tam opowiedziana wzbudza wiele pozytywnych emocji, zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych, a także intryguje i zachęca do refleksji. Jej fabuła, bez oczywistości i banału, mogłaby z powodzeniem posłużyć za scenariusz familijnej komedii kryminalnej o tym, że kot, choć indywidualista i miłośnik ptaszków, może być przyjacielem człowieka i co więcej, można się wiele od niego nauczyć. W tym kontekście zupełnie nie dziwi mnie fakt, że w 1971 roku "Minu" została nagrodzona Srebrnym Rysikiem w konkursie na najlepszą książkę dla dzieci w Holandii, a autorka odebrała w 1988 roku najważniejszą nagrodę literatury dziecięcej - Nagrodę Hansa Christiana Andersena.

Łucja Abalar

1. Autorka recenzji z wykształcenia jest psychologiem.

link


Zobacz także:


Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Kajtek
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Przed twoimi urodzinami
  • znajdz nas
  • zoo litery
  • trzy mam ksiazki
  • z duchem do teatru
  • ryms w empikach
  • co sie dzieje
  • OKO
  • zbuntowany elektron
  • Ryms na Facebook
  • ksiazka za dyche
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa