"Baśnie niderlandzkie, flamandzkie, holenderskie i fryzyjskie"
przeł. Andrzej Dąbrówka
Wydawnictwo: Instytut Badań Literackich PAN, 2007
Ten zbiór baśni ma ponad sześćset stron i jest chyba jedynym tak szerokim opracowaniem baśni niderlandzkich, flamandzkich, holenderskich i fryzyjskich. Antologia zawiera 120 baśni, skierowanych zarówno do młodszego, jak i starszego czytelnika. Z wieloma z nich czytelnicy zetkną się po raz pierwszy, co tym bardziej świadczy o unikatowości tej pozycji i luce, jaka dotychczas istniała na rynku wydawniczym. Profesor Andrzej Dąbrówka zebrał i opracował całkiem smakowitą ucztę dla miłośników baśni, folkloru i dawnych wierzeń. Autor zdążył zgłębić skarbnicę baśni będąc na stażu w Zakładzie Etnograficznym Holenderskiej Akademii Nauk. Udało mu się także dotrzeć do zbiorów archiwalnych, które dotąd nie ukazały się drukiem. Kilka z nich zostało umieszczonych w niniejszym zbiorze, obok bajek zaczerpniętych z rękopisów, czasopism holenderskich, flamandzkich i fryzyjskich a także różnych opublikowanych wcześniej zbiorów, w tym w wersjach gwarowych. Wydanie „Baśni…” było możliwe dzięki finansowemu wsparciu fundacji belgijskich, fryzyjskich i holenderskich.
Sam autor podkreśla, że w jego opracowaniu jest więcej bajek magicznych, niż w „Baśniach Braci Grimm”. Są tam baśnie tchnące grozą („Trupojad”, „Nieboszczyk zaproszony do stołu”), znane z innych zbiorów (jak na przykład „Król Olch”), czy opowiadające o niezwykłych zwierzętach („Ptak feniks”, „Zaczarowany kotek”). Baśnie zostały opatrzone szczegółowym komentarzem wraz z informacjami filologicznymi. Autor podaje źródło, miejsce i czas publikacji. Warto zajrzeć do osobnego działu komentarzy i uwag do tekstów. Zawierają one sporo cennych informacji i wskazówek dla czytelników, chcących poszerzyć wiedzę o bajkach i baśniach od strony bardziej naukowej.
Książka ma jeden mankament – nie ma w niej żadnych ilustracji. Trochę szkoda, bo o ileż przyjemniej czytałoby się te baśnie! Jedynie okładkę zdobi fragment obrazu Abla Grimmera „Cztery pory roku”. Dobrym pomysłem byłoby umieszczenie w książce barwnych reprodukcji obrazów malarzy holenderskich czy niderlandzkich – wzbogaciłoby to niepomiernie tę publikację.
Magdalena Świtała
link