"Ulica Świętego Wawrzyńca"
Krystyna Siesicka
okładka: "Wielkanoc" Jacka Yerki
Wydawnictwo Akapit Press, 2010
Nie potrzeba opasłych tomów, by opisać to, co w życiu ważne. Przecież te setki stron ktoś musi przeczytać. Zwykle brak na to czasu, przydałoby się coś bardziej lapidarnego. Nowa książka Krystyny Siesickiej jest właśnie taka akurat: do przeczytania w jeden wieczór.
W czterdziestu rozdziałach rozpisanych na niewiele ponad stu stronach autorka opowiedziała epizod - rzec można - z życia kilkupokoleniowej rodziny. Każda postać jest naszkicowana zaledwie, ale wystarczająco, by poznać kawałek jej świata. Rodzina Jarych: dwóch braci z rodzinami - mieszka przy niewielkiej uliczce Świętego Wawrzyńca, znanej jednakże w miasteczku ze względu na piekarnię, prowadzoną od pokoleń przez Jarych właśnie. Bohaterów poznajemy w momencie przyjazdu dziadka. Nastoletni Wojtek o duszy romantyka marzy o miłości i o tajemniczej dziewczynie, którą nazwał Wianką. Jego kilka lat młodszy kuzyn Ludwiczek to realista, kawalarz, złośliwiec. Mama Wojtka, Marianna Jary jako żona burmistrza - dba o dom, zaniedbując w tej całej codzienności siebie. A dziadek, który pewnego dnia przyjeżdża do synów w odwiedziny... No właśnie, dziadek uosabia starość, wojenną przeszłość i pewną dawną tajemnicę, która wyjaśnia się pod koniec powieści.
Między niektórymi bohaterami iskrzy, tu czuć sympatię, tam antypatię, jak to w rodzinie bywa. Autorce świetnie udało się oddać atmosferę małego miasta, gdzie wszyscy się znają, gdzie czas niby biegnie wolniej, ale problemy są uniwersalne.
Ewa Skibińska
link