"Księżycowe sny"
Alina Afanasjew
ilustr. Gabriel Rechowicz
Biuro Wydawnicze „Ruch”, 1971
Ta bajka jest niezwykłą wersją legendy o Panu Twardowskim, opowiedzianą piękną polszczyzną. Otóż Pan Twardowski, szlachcic i czarnoksiężnik, był władcą wielu wiosek (m.in. na rozległych Krzywowiatrach). Potrafił czynić różne cuda: a to zamek wyczarował z pszennej bułki, a to pokrojony ogórek zmienił w złote talary. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Przekorną naturę miał ten szlachetny pan – w wolnej chwili "umilał" ludziom życie przeróżnymi figlami i psotami. A kiedy wielki czarnoksiężnik był już bardzo stary, zapragnął polecieć na księżyc i tam zamieszkać na zawsze. Wiadomo przecież, że srebrny glob jest krainą poetów i czarodziejów właśnie.
Jak postanowił, tak i zrobił. Poleciał tam na wielkim jak góra kogucie, jednak po drodze przez nieuwagę upuścił na Ziemię czarodziejskie lustro, które wpadło do naszej poczciwej rzeki Wisły. Przez wiele wieków w lustrze odbijały się twarze wrogów i przyjaciół, szczęście i nieszczęście, różne sztandary, wojska rozmaite i wielki, biały orzeł. Któregoś razu lustro dojrzała przepływająca obok Syrenka i zaintrygowana, zaczęła się w nim przeglądać. Z kolei w Syrence zakochał się Pan Twardowski, który ujrzał aż z księżyca jej odbicie. Syrenka również zaczęła darzyć go uczuciem, więc nie mogło być inaczej – poleciała na księżyc, w którym odbijają się sny i marzenia. Tam Pan Twardowski spełnił jej największe marzenie, ale jakie, tego Wam nie zdradzę.
Warto dłużej poprzyglądać się ilustracjom w głębokich, nasyconych kolorach, trochę jakby zasnutych mgłą. Mnie przypominają one marzenia senne, pełne niespodziewanych zwrotów akcji, zamieszkane przez niezwykłe postacie, urządzenia i zwierzęta o ludzkich cechach, wśród których są nawet i takie, co to potrafią zagrać „Sardynki w oleju” na klawicymbałach.
A kiedy autorka skończyła pisać tę bajkę, jej ołówek sam zeskoczył ze stołu na podłogę i pomknął w kierunku okna, w którym odbijał się księżyc.
Magdalena Świtała
link