"Filipek i rodzina"
Małgorzata Strękowska-Zaremba
ilustr. Joanna Zagner-Kołat
Wydawnictwo Elipsa, 2010
seria: Biblioteka Bluszcza
"Filipka i rodzinę" określiłabym mianem książki rozrywkowej, czyli takiej, której zadaniem jest po prostu bycie zabawną w lekturze. I taka w zamiarze autorki zapewne miała być: kipiąca humorem, pomysłami piętrzącymi się momentami do granic absurdu, trochę niepoprawna, na pewno daleka od dydaktyzmu.
Filipek Zaskroniec (w wieku wczesnoszkolnym) mieszka z rodzicami i bliską rodziną na nowoczesnym, ogrodzonym osiedlu. Ma paczkę zaprzyjaźnionych kolegów, podobnie jak on - urwisów do potęgi. Chłopcy nie mają złych intencji, po prostu jak zabawa, to zabawa na całego i pomysły, które dorosłych wprawiają w osłupienie albo w stan wściekłości. Jak rozdrażnić ochroniarzy pilnujących wejścia na teren osiedla? Wystarczy zaprosić wszystkich kumpli i poprosić, by przychodzili w odstępach pięciominutowych. Jak zmusić rodziców do miłości? Trzeba zamknąć ich w mieszkaniu bez kluczy, telefonów i laptopów. Czy można nauczyć dziecko śpiewać hymn ze zrozumieniem? Próbować warto, ale efekt może być mizerny, oj mizerny...
Sporo tu trafnych obserwacji na temat świata dorosłych: pracy zawodowej, klimatów rodzinnych, relacji damsko-męskich i sąsiedzkich. Obserwatorem jest Filipek, dzięki tej perspektywie autorka wyeksploatowała niemal do granic komizm sytuacyjny. Ten komizm bierze się ze zderzenia naiwności Filipka z konwenansami świata dorosłych. Myślę sobie nawet, że choć jest to książka pisana z myślą o dzieciach, z dziecięcym bohaterem, to spokojnie mogą się w niej przejrzeć - jak w krzywym zwierciadle - dorośli odbiorcy.
Jeśli Wasze dzieci 10+ lubią się śmiać przy czytaniu, a serię o Mikołajku dawno już przerobiły, to może czas na "Filipka..."? W planach kolejne dwie części.
Ewa Skibińska
link