Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Marchewiusz Wielki

Autorzy: , dodano Sobota, 8 stycznia 2011 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (3-5 lat), Książki dla dzieci (4-6 lat)

"Marchewiusz Wielki"
Kęstutis Kasparavicius
przeł. Alina Kuzborska
Wydawnictwo Librone, 2010

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Litewski autor i ilustrator nie był znany polskim czytelnikom do czasu wydania "Marchewiusza Wielkiego" i "Floriana Ogrodnika". Obie książki to bajkowe opowieści ze zwierzęcymi bohaterami w roli głównej, obdarzonymi jednakże ludzkimi cechami. Antropomorfizację świetnie pokazują ilustracje, na których widzimy zwierzęta w typowo ludzkich rolach, zachowaniach, strojach. Jest w tych ilustracjach coś, co silnie przyciąga oko, jakieś ciepło, szczegół, przygaszone kolory, pewna elegancja i klimat dawnej epoki.

Obie bajki są nienachalnie dydaktyczne. "Marchewiusz Wielki" to historia Zajączka Marchewki, który zapragnął stać się duży i silny jak jak jego sąsiad Niedżwiedź. Tyle, że sąsiad był też wielkim łakomczuchem łasym na słodycze. Zły to był wzór, bo z małego Marchewki po zjedzeniu ogromnej ilości słodyczy zrobił się Marchewiusz Wielki. Tak wielki, że wkrótce w domu zabrakło miejsca dla rodziców, w końcu nawet dla samego Marchewiusza. Zrobił się z niego olbrzym, którego bały się inne zwierzęta w mieście. Szczęśliwie Marchewiusz spotkał na swej drodze małą Króliczkę, która uświadomiła mu, że jest po prostu za gruby. I pomogła wrócić do dawnej postaci. Jak? Zdradzę, że nie były to żadne czary-mary, tylko wytrwała praca nad sobą i wysiłek, który stał się też przyjemnością.

Natomiast bohaterem "Floriana Ogrodnika" jest miś, mieszkaniec Misiogródka, od pokoleń ogrodnik i prawdziwy miłośnik roślin. Z kwiatami, krzewami i drzewami potrafił wyczyniać cuda, ale jego miłością i dumą były róże. Z ich hodowli Florian słynął w Królestwie Misiów. Pewnego dnia życie misia odmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Sprawiło to marzenie niedźwiedzicy Królowej, która zapragnęła czarnych róż. W gorączkowym poszukiwaniu metody wyhodowania czarnych okazów Florian niszczy ogród. O tajemną recepturę wypytuje przyjaciół, w końcu odkrywa przepis w zapiskach dziadka. Okazuje się, że czarne róże przynoszą nieszczęście... Florian Ogrodnik w porę zrozumie, że spełnianie marzeń za wszelką cenę nie ma sensu, bo efekt może być zupełnie inny, niż oczekiwaliśmy.

Obie fabuły są interesujące, ale mam zastrzeżenia do języka opowiadań - chodzi o momentami zbyt rozbudowane, zawiłe zdania, których mały czytelnik nie ogarnie myślą. Dobrze byłoby, gdyby i autorzy, i tłumacze dbali nie tylko o kunszt językowy, ale mieli też na uwadze to, dla kogą piszą. 

Ewa Skibińska 

link


Zobacz także:


Ja nie mogę, wreszcie ten wybitny, światowej sławy artysta pojawia się w tej biednej polsce, ale co to za wydawnictwo go wydaje?????? Jestem do głębi poruszony

dodał: puzon, Czwartek, 11 listopada 2010 23:19

No tak... Recenzja nie może być w samych superlatywach, prawda?
U nas jak coś - nie tylko książki - recenzujesz / masz zrecenzować, to wszyscy myślą, że trzeba zaraz się do czegoś przyczepić. Nie można po prostu zachwycić się czymś, ucieszyć, coś nie może się po prostu podobać. Polaka zaraz niepokoi, że przecież na pewno jest w tym jakaś wada, i trzeba ją wykryć i napiętnować.

A na serio:
Nie zgadzam się z recenzentką.
Powiedzenie "Dobrze byłoby, gdyby i autorzy, i tłumacze dbali nie tylko o kunszt językowy, ale mieli też na uwadze to, dla kogą piszą."
Zdaje się, że osoba piszące takie słowa czegoś nie rozumie. (W ogóle w tym zdaniu, niechcący, autor i tłumacz zostali pochwaleni). Otóż, cała zabawa z literaturą polega na obcowaniu z kunsztem językowym. Czytelnik wcale nie musi rozumieć 100 procent tekstu. On ma się zachwycić, przeżyć, a taki stan można osiągnąć mimo ewentualnego niezrozumienia fragmentów czy słów. Czasem uwodzi melodyka frazy.

To ja już nie wiem o co tym "krytykom" chodzi. Jak proste, to zbyt proste; jak kunszt językowy, to niezrozumiałe; jak.....


Katarzyna Sarna
żeby było jasne: redaktor obu książek
czyli osoba, która maczała palce w "kunszcie"

dodał: kotika, Czwartek, 13 stycznia 2011 11:22

Taka już natura recenzentów, że się czepiają:) Mówiąc serio, nie o to chodzi, by krytykować bez powodu, tylko z sensem. Obie książki czytałam na głos swojemu prawie siedmioletniemu dziecku i czasem "potykałam się" na długich, nieco ciężkich frazach. A on słuchał, owszem, bez oznak znudzenia, ale zawiłych zdań raczej nie rozumiał...
pozdrawiam i czekam na kolejne książki Kasparaviciusa na polskim rynku wydawniczym:)
Ewa Skibińska

dodał: Ewa Skibińska, Czwartek, 13 stycznia 2011 12:53

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • trzy mam ksiazki
  • zbuntowany elektron
  • praktyczny pan
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • mama czy ania
  • OKO
  • ksiazka za dyche
  • Przed twoimi urodzinami
  • Rekordzisci
  • Kajtek
  • zoo litery
  • ryms w empikach
  • Ryms na Facebook
  • klątwa dziewiątych urodzin