"Plaster czarownicy i inne baśnie"
Małgorzata Strzałkowska
ilustr. Maria Ekier
Wydawnictwo Czarna Owca (dawniej Santorski&CO), 2006
Świat zaczarowany – bliski nam czy odległy?
Ta książka powstała kilka lat temu – w czasie, gdy jeszcze tak dużo nie mówiło się o literaturze dziecięcej, co obecnie. Nie było wtedy kilku liczących się portali internetowych, poświęconych kulturze najmłodszych, czy choćby samego „Rymsa”. Obawiam się, że przeszła bez echa (jeśli się mylę, proszę o sprostowanie), a szkoda, bo należy jej się szczególne uznanie. Nie dość, że bogata w piękną i mądrą treść autorstwa Małgorzaty Strzałkowskiej, to jeszcze subtelnie i przecudnie zilustrowana przez Marię Ekier. Duet wysokiej klasy, z góry „skazany” na powodzenie.
„Plaster Czarownicy i inne baśnie” to zbiór trzynastu niezwykłych opowieści. Dlaczego niezwykłych? Bo pokazujących odległy w czasie świat albo właściwie taki, którego nigdy nie było i już nigdy się nie pojawi. A to za sprawą postaci, które go zamieszkują: jest Czarownica, która nie chce być taka zła, za jaką ją wszyscy uważają; jest Smok, który choć zionie ogniem, to jest niegroźny i przyjaciela znajduje w… motylu; jest Czarodziej, który późno dowiaduje się, że nie warto wszystkiego robić przy pomocy czarów; Król, który opuszcza swe królestwo, by zamieszkać w lesie i zaprzyjaźnić się z Echem itd. Historyjki są krótkie, ale zawsze stanowią zwarte, zamknięte opowieści ze szczęśliwym zakończeniem i nauką. Nauką o tym, co w życiu najważniejsze – przyjaźni, miłości, szacunku, wierności, pracy i zgodzie. Są to rzeczy, które zawsze będą uniwersalne i zrozumiałe – o każdym czasie i pod każdą szerokością geograficzną.
Podobnie jest z ilustracjami Marii Ekier. Są tak delikatne, przezroczyste niemalże, iż można odnieść wrażenie, że wystarczy lekko dmuchnąć, a umkną z kartek i już więcej nie powrócą. Zawsze białe tło , a do tego detal, kawałek postaci, czy owad. Spiczaste czapki i nosy, ostro zarysowane oczy i przenikające się kolory. Akwarele nie pozwalają na to, by się mylić. Posługiwanie się nimi wymaga pewności i finezji pociągnięć pędzlem zarazem. Maria Ekier i w jednym i w drugim jest mistrzynią. Jest nią także, jeśli chodzi o dopasowanie nastroju ilustracji do tekstów. Tak bardzo jedno do drugiego pasuje w tej książce, że trudno wyobrazić sobie jej inną formę. Gorąco zachęcam do lektury, szczególnie tych najmłodszych, często nienawykłych do oglądania tego typu wizualizacji.
Agata Hołubowska
link
Zobacz także: