Kategorie

Audiobooki

Komiks

Książki dla dorosłych

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (5-7 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Ryms

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Dom cioci Lusi

Autorzy: , dodano Niedziela, 23 czerwca 2019 | kategoria: Książki dla dzieci (5-7 lat)

"Dom cioci Lusi"
Krzysztof Stręcioch
ilustr. Krzysztof Stręcioch
Adamada, 30 sierpnia 2018

 

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Dom cioci Lusi Krzysztofa Stręciocha to kolejna próba opowiedzenia dzieciom o koszmarze Holokaustu. Ze względu na prostotę języka i rzeczowość krótkiego tekstu można by było przeczytać ją już przedszkolakom. Tekst jest ogólny, operuje uproszczonymi faktami i emocjami; poza jedną datą (wybuchu wojny), nazwą z obszaru kultury żydowskiej (Chanuka) i dwoma nazwami narodowości nie pojawiają się rzeczy spoza obszaru wiedzy przedszkolaka.

Z książki mówi do nas dziewczynka o trojgu równorzędnych imion. W swoim życiu musiała być i Wandą, i Zosią, i Basią. Musiała opuścić dom, przenieść się do getta. Kiedy z getta zaczęli znikać ludzie, dziewczynka zamieszkała w domu cioci Lusi. Ta kobieta dobrej woli opiekowała się nią i innymi uciekinierami. Tam dziewczynka poznała Dankę. Pewnego razu urządzono rewizję i dzieci musiały kryć się w lesie – zostawione same sobie. Potem zaczęła się dalsza tułaczka. O wszystkim mówi dorosła już kobieta, matka, babcia i praprababcia.

Fakty, jakie przedstawia autor, trafią do świadomości dziecka, bo odwołuje się on do najprostszych odczuć: poczucia utraty, strachu, samotności. Jest to trafny zabieg. Niestety, nie dowiadujemy się, jak naprawdę miała na imię mała Żydówka – dramat zmiany tożsamości wybrzmiałby wówczas mocniej. Owo zatarcie żydowskiej tożsamości, utopienie jej w morzu zmian koniecznych, by przetrwać, przebiega tutaj na marginesie świadomości czytelnika. Faktem jest, że małe dziecko prędko się adaptuje, wiec Stręcioch upraszczając historie maksymalnie, nie czyni jej niewiarygodną. O tym boleśnie prędkim adaptowaniu się dorosłym czytelnikom mówili choćby Michał Głowiński czy Erik Emmanuel Schmidt. Z drugiej strony, niepodjęcie choćby w szczątkowej postaci problemu utraty imienia nasuwa pytanie, jak dużej części wiedzy mamy się wyrzekać, by docierać do coraz młodszych odbiorców. A mówimy do bardzo młodych, bo kolejne pokolenia trzeba kształtować, by próbować uniknąć błędów przeszłości – tę książkę wsparło patronatem Muzeum Żydow Polskich Polin. Może czas na kolejną porcję wiedzy przyjdzie później.

Autor wsparł swój debiutancki tekst bardzo prostymi ilustracjami. Ciemne, z delikatnym przesunięciem w stronę kreskówkowej niedosłowności pomagają historii.

Alicja Szyguła, W Nieparyżu, recenzja ukazała się w 33 nr. kwartalnika "Ryms"

 

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Arctic
  • Amelia i Kuba
  • Lato Adeli
  • OKO
  • Ze zwierzyną pod pierzyną
  • Wróble na kuble
  • Plasterek
  • Ryms na Facebook
  • ryms w empikach