Kategorie

Audiobooki

Komiks

Książki dla dorosłych

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (5-7 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Ryms

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Ale miasta!

Autorzy: , dodano Wtorek, 25 czerwca 2019 | kategoria: Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla młodzieży

"Ale miasta!"
Joanna Łozińska
ilustr. Maciek Blaźniak
Wytwórnia, 2018


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Niebieska woda zalewa całą powierzchnię okładki. Facet w kapeluszu moczy nogi na pomoście, dzieciaki beztrosko bawią się piłką, zanurzone po szyję. Małe chatki, często krzywe i zlepione z przypadkowych materiałów, wystawiają swoje dachy do słońca. Cisza, spokój, klimat jak z wakacyjnej pocztówki. Czy nie pomylono tytułu? Czy to na pewno książka o miastach?

Urbanistyka już dawno znalazła swoją niszę we współczesnej literaturze dla dzieci i młodzieży. Szlaki przetarły przewodniki dla młodych podróżników wydawnictwa Expressmap, zilustrowane przez Mariannę Oklejak, i wznowiona przez wydawnictwo Dwie Siostry kultowa seria Miroslava Šaška, z charakterystycznym „Oto jest” w tytule. A potem jak burza poszły kolejne bestsellery: Jestem miasto. Warszawa Marianny Oklejak, Rok w mieście Katarzyny Boguckiej, Architekturki Marleny Happach i Roberta Czajki czy wreszcie brawurowo przygotowany projekt Niemapa – zestaw kilkunastu nietypowych przewodników po miastach Polski. Wymieniać można by dalej, zasadniczo bez uszczerbku dla jakości zestawienia. Wraz z pomniejszymi przewodnikami, spacerownikami i zeszytami aktywującymi zajęłyby z powodzeniem spory regał w dziecięcej księgarni.

Miasto zalane wodą to nie jedyny przedziwny element tej miejskiej układanki. Ale miasta! odkrywają przed czytelnikami mniej znane oblicze urbanistycznej tkanki i to w sposób tak sugestywny, że już po kilku stronach czytelnik zapomina o najpopularniejszych desygnatach. Ruch uliczny, tłok, wysokie budynki – jeśli myślicie o miastach tymi kategoriami, „Ale miasta!” wytrącą was na długo z podobnych ścieżek skojarzeń. Samochody na ilustracjach pojawiają się tu zaledwie raz, kilka razy autobus i samolot. To zdecydowanie nie przypadek, bo już sam układ treści sugeruje, że autorzy nie mieli w planach popadania w rutynę. Wybór czterdziestu ciekawych miast, uporządkowanych w dziesięciu rozdziałach, to pretekst do opowiedzenia frapującej i różnorodnej historii ich powstawania i rozwoju, uzależnionego w dużej mierze od warunków geograficznych, przemian społecznych i historycznych zawirowań.

Prawdopodobnie nieprzypadkowo zestawienie otwierają i zamykają dwa ogromne miasta położone w Ameryce Południowej – Brasilia i Bogota. Oba przeludnione, zmagające się z zanieczyszczeniem powietrza i problemami komunikacyjnymi. Brasilia, projektowana z założeniem stworzenia miasta idealnego, zbudowana w latach 50. ubiegłego wieku na planie samolotu, z co do szczegółu przemyślanym rozmieszczeniem infrastruktury mieszkaniowo-usługowej, już dawno wymknęła się idealistycznym planom architektów. Zrealizowana od podstaw zgodnie ze ścisłymi regułami modernizmu, nie przetrwała próby czasu. Dzisiejsza Brasilia to miasto utopia, powoli zjadające własny ogon. Na drugiej szali Joanna Łozińska, autorka tekstu, postawiła Bogotę. Z pozoru problemy Brasilii to również problemy Bogoty, jednakże już nie w takim samym stopniu. Co charakterystyczne, autorzy umieścili ją na końcu książki, sugerując tym samym, że przemiana, jaka się dokonuje za sprawą przemyślanych reform, powinna stać się wzorem dla innych miast. Burmistrz Bogoty, Enrique Peñalosa, niespełna dwadzieścia lat temu stworzył system tras przeznaczonych wyłącznie dla miejskich autobusów. Dziś zapoczątkowany przez Penalosę projekt liczy sobie 12 linii o łącznej długości 87 km i dziennie przewozi 2,2 mln pasażerów. Burmistrz zasłynął również z ograniczenia ruchu samochodowego, ustanawiając pieszych i rowerzystów równoprawnymi uczestnikami ruchu.

W tak ostro zarysowanych ramach Joanna Łozińska umieściła pozostałe fascynujące miasta. W ich opisach jak w lustrze przeglądają się bolączki, pragnienia i radości współczesnego i minionego świata. Jest wśród nich miasto święte (Jerozolima) i miasto owładnięte żądzą diamentów (Kolmanskop), miasto spowite lodem (Jakuck) i miasto zbudowane na skale (Petra), miasto podzielone murem (Berlin) i miasto skazane na zagładę (Prypeć). W kolejnych rozdziałach opisane są historie powstawania, rozwoju, upadku i zmartwychwstania wielu z takich miejsc. Miasta nietypowe ze względu na swój wygląd, sposób położenia czy charakterystyczny temperament. Każde opowiada swoją historię. Każde jest na swój sposób niezwykłe.

Uchwyceniem opisanej w książce różnorodności zajął się Maciej Blaźniak. Ale miasta! to świetny i spójny mariaż słowa i obrazu. Wysmakowany, przejrzysty projekt graficzny przyciąga uwagę i podnosi czytelność tekstu, zaś same ilustracje w nieoczywisty sposób nawiązują do treści, jakby zaglądało się pod podszewkę miejskiej codzienności. Integralną część książki stanowią mapy, na których można sprawdzić, w jakim rejonie znajdują się wspomniane miasta. Podczas czytania pewną niewygodę stanowił fakt, że w treści książki nie uwzględniono numerów, którymi posługujemy się, wyszukując miasta na konturach map. Czynność trzeba wykonać w dwóch krokach: najpierw przejrzeć krótki indeks alfabetyczny, a dopiero następnie przejść do mapy. Taka okrężna droga bardzo szybko staje się irytująca i spowalnia czytanie.

Ale miasta! to bez wątpienia klasyczna książka non-fiction, jednak o wysokich walorach literackich, które pozwalają opowieści snuć się jak niespieszna gawęda. Pełna anegdot i ciekawych nawiązań nie nuży i mimo dużej dawki wiedzy pozostaje strawna nawet przy ciągłym czytaniu. Rezygnację z formuły encyklopedycznej poczytuję za jeden z podstawowych walorów książki, ex aequo z przejrzystym projektem graficznym i ciekawym kluczem doboru treści.

„Urbaniści, socjologowie i ekonomiści wiedzą, że w przyjaznych dla człowieka miastach żyją bardziej szczęśliwi ludzie. Starają się zaprojektować miasta idealne. Czy jest to w ogóle możliwe?” – pytanie pojawiające się w ostatnim rozdziale książki wybrzmiewa bardzo głośno po skończonej lekturze. Na szczęście pozostaje otwarte, jak zmiany, które cały czas dokonują się w miejskiej tkance.

Zosia Gwardyś, recenzja ukazała się w 34 nr. kwartalnika "Ryms"

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • ryms w empikach
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Lato Adeli
  • Ryms na Facebook
  • Plasterek
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Wróble na kuble
  • Amelia i Kuba
  • OKO
  • Ze zwierzyną pod pierzyną
  • Arctic