"Tsatsiki i Tata Poławiacz Ośmiornic"
Moni Nilsson
ilustr. Pija Lindenbaum
przeł. Barbara Gawryluk
Wydawnictwo Zakamarki, 2010
Książki o Tsatsikim (do tej pory dwie, które ukazały się w Polsce) zaliczam do czołówki współczesnych propozycji dla chłopców i dziewcząt w wieku 7-9 lat. Są w nich: dowcip, aktualne problemy, nie za długie rozdziały - wszystko dostosowane do gustu małego, powiedzmy sobie szczerze - wymagającego czytelnika.
Serię docenili Szwedzi, przyznając książkom nagrody, czemu nie dziwię się wcale. Należało się to autorce Moni Nilsson, która świetnie wie, co gra w duszy i ciele takiego siedmiolatka jak Tsatsiki. Jeśli znacie pierwszą część serii, wiecie, że chłopiec mieszka z mamą w Sztokholmie i nie zna swojego ojca. W drugiej książce mama zabiera go na wakacje do Grecji, tam właśnie mieszka jego tata - poławiacz ośmiornic i malarz w jednej osobie. Tsatsiki wie, że był owocem miłości rodziców, jednak nie uważa, że powinni zamieszkać razem jak rodzina. Jest mu dobrze w Sztokholmie, po cichu natomiast marzy, by jego tatą został Jens, kolega mamy i jednocześnie współlokator w ich mieszkaniu.
Nie jest to typowy bohater, przyznacie patrząc na rodzinne komplikacje, ale nie o to przecież chodzi w książkach, by przedstawiały tylko typowych chłopców, mieszkających z mamą, tatą i rodzeństwem (średnia krajowa norma). Emocjonalnie Tsatsiki jest taki sam, jak wszyscy jego rówieśnicy. Ma niesamowite pomysły, uwielbia rywalizować, interesuje się dziewczynami, zakochuje się, ba, próbuje się całować (nie lubi pocałunków długodystansowych!:), tęskni za męskimi rozrywkami (czytaj: na co dzień potrzebuje taty), zdarza się, że kłamie, ale za chwilę ma wyrzuty sumienia itd. itp. Inni chłopcy będą mogli się przejrzeć w jego przeżyciach jak w lustrze.
Podobnie jak w pierwszej, tak i w drugiej części jest wiele humorystycznych scen. Na przykład ta, gdy Tsatsiki patrząc na śpiącego tatę stwierdza, że ten ma dużego siusiaka. A potem zastanawia się, czy Pan Bóg potrzebował siusiaka (bez obrazy Pana Boga). Ostatecznie postanowił o to spytać panią w szkole (zazdroszczę takiej szkoły). Świetne są też sceny, gdy Tsatsiki i jego przyjaciel Per Hammar rywalizują, kto jest odważniejszy. Nie mam wątpliwości, że to pomysly z życia wzięte:)
Nie będę streszczać całej książki, sięgnijcie po nią, jeśli zaciekawił was ten opis. Cóż, przyznaję, że jestem fanką Tsatsikiego i już nie mogę się doczekać kolejnych części!
Ewa Skibińska
link
Zobacz także: