Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książka dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla dorosłych

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (5-7 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Ryms

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Spacer

Autorzy: , dodano Sobota, 23 grudnia 2017 | kategoria: Książki dla dzieci (5-7 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Spacer"
Katarzyna Bogucka
Wydawnictwo Tako, 2017

« wróć na stronę listy informacji o książkach

 

Kiedy myślę o mieście obecnym w polskiej książce dziecięcej, przed oczyma staje mi między innymi "Rok w mieście" Katarzyny Boguckiej. Dwanaście twardych kart, mnogość wizualnych bodźców, niesłychana gęstość zdarzeń... która niestety, z powodu charakterystycznego stylu autorki, przekroczyła granice czytelności. Mam wrażenie, że w "Spacerze" Bogucka w jakiś sposób dotknęła tematu miasta, sprawiając – dzięki wybranej metodzie – że przekaz stał się bardziej czytelny. Kości i ciało, mury i ludzie – ilustratorka wydaje się zakochana w mieście, tak bardzo jest wrażliwa na ten rodzaj przestrzeni, czy może raczej – na wytwarzające się tam siły. Spacer jest natomiast pozornie nieskomplikowanym i uporządkowanym sposobem przemierzania przestrzeni. Ale przecież wrażliwy spacerowicz nastawia ostrość swej uwagi na drogę, nie na cel spaceru, bo, jak powiedziano w Nożu w wodzie, idzie się, żeby iść. Zwłaszcza ten, kto przemierza wciąż tę samą trasę, ma szanse stać się czułym kronikarzem zmian, łowcą zdarzeń. W kulturze tym, kto próbował uchwycić fenomen energii miasta, był flaneur – spacerowicz właśnie. Czy o takie czułe podglądanie tu chodzi?

Książkę Boguckiej odbieramy, interpretując wyłącznie obrazy, bo nie pada w niej ani słowo wyjaśnienia. To trudne zadanie: tak ułożyć opowieść obrazem, żeby była zrozumiała. Pierwszy kontakt może przynieść wrażenie obcowania z ciągiem niezależnych scen z życia mieszkańców miasta. Jest ich bardzo wiele, są różne w nastroju, biorą w nich udział rozmaite osoby, tłum się na nich kłębi albo przerzedza. Ale po chwili orientujemy się, że sceny łączy coś, a raczej ktoś – bohater.

Cofamy się i oto jesteśmy z nim od jego narodzin. Przedszkole i dzieciaki w zaprzęgu, ktoś beczy. Zabawa na ulicy w „płytki i szczelinki”. Pryszczate dorastanie ze smartfonem. Pierwsza praca – wyprowadzanie psów. Kolejna – rozdawanie ulotek. Marzenie o gitarze – realizacja marzenia. Potem pojawia się Ona i świat wskakuje na nowy tor. On rośnie, zmienia fryzurę, tyje, pracuje, spieszy się, buduje, płodzi dzieci, wychowuje je, potem wysyła w świat, jak sam kiedyś został wysłany. I tak dalej, do ostatniej strony, za którą bohaterem jest ktoś inny. Czytelne, proste rozkładówki.

Bohater otoczony jest ludźmi – zaangażowanymi w jego los i całkiem obojętnymi. Dookoła niego kipi życie. Na jednej rozkładówce, czyli w tym samym momencie, wydarza się szczęście i dramat. Jak łzy kobiety stojącej na progu domu, z którego wychodzi młodzieniec trzymający stos rzeczy. Smutek matki w pustym gnieździe i zarazem euforia dziecka zaczynającego o sobie decydować? W tej samej przestrzeni wypełnionej postaciami widzimy szczęście międzyludzkiej bliskości i samotność wśród tłumu ludzi. I choć czyjeś serce pękło, świat się nie zatrzymał. Może nawet przy pierwszym oglądaniu umknęło to nam, tak jak przechodniom? Taki refleksyjny odbiór książki wspomaga kompozycja rozkładówek. Obraz jest niemal zupełnie pozbawiony głębi, sami wybieramy z pierwszego planu to, co istotne. „Czytać” Spacer możemy więc na co najmniej dwa sposoby w zależności od „ostrości” spojrzenia: jako opowieść o tym, co wydarza się między ludźmi w mieście i jako opowieść o poszczególnych losach.

Sztuką jest opowiedzenie spójnej historii, która rozbudzi w widzu poruszonego interpretatora. Boguckiej się to udaje. Spacer to nośna, choć prosta metafora życia, obrazów jest wiele, są te poruszające i zwyklejsze. Można się zastanawiać, czy książka mogła stać się bardziej esencjonalna, gdyby wyrzucono z niej „powtórki”. Ale ostatecznie w życiu też mamy momenty bardzo istotne i życiową masa taboulette.

A odbiorca? Sens wielu scen odczyta przede wszystkim dorosły, to on zrozumie metaforę. Ale ujmująca jest myśl o potraktowaniu "Spaceru" po prostu jako elementarza miasta i bodźca do rozmowy z dzieckiem o tym, co się tam może wydarzyć. Innymi słowy książka rodzinna o kilku równorzędnych poziomach odczytań.

 

Alicja Szyguła, recenzja ukazała się w 30. numerze "Rymsa"

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Lato Adeli
  • ryms w empikach
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Mały atlas motyli
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Wróble na kuble
  • Amelia i Kuba
  • Ze zwierzyną pod pierzyną
  • Ryms na Facebook
  • maly atlas ptakow
  • Kobiety
  • OKO
  • Arctic