Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książka dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla dorosłych

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (5-7 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Ryms

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Wojna, która ocaliła mi życie

Autorzy: , dodano Czwartek, 14 grudnia 2017 | kategoria: Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Wojna, która ocaliła mi życie"
Kimberly Brubaker Bradley
przeł. Marta Bręgiel-Pant
Wydawnictwo Entliczek, 2017

« wróć na stronę listy informacji o książkach

 

„To był najgorszy czas, to był najlepszy czas” – kilka uwag o „Wojnie, która ocaliła mi życie”

 

W poprzedniej recenzji narzekałam na „Dachołazy” Katherine Rudnell, zlepione ze zbyt wielu klisz, a jednocześnie łamiące w mało przekonujący sposób fabularne schematy dorastania bohaterki, która doświadczyła utraty. Tym razem wpadła mi w ręce książka, nad którą mogę się tylko rozpływać w zachwytach: „Wojna, która ocaliła mi życie” Kimbelry Brubaker Bradley w przekładzie Marty Bręgiel-Pant.

Dziesięcioletnia Ada mieszka z młodszym bratem i matką w jednej z biednych dzielnic Londynu. Matka przesypia dnie, wieczorami pracuje jako barmanka, sześcioletni Jamie robi co chce, a Ada ma kategoryczny zakaz opuszczania pokoju, w którym gnieździ się rodzina. Powodem jest zdeformowana stopa: matka wstydzi się córki-kaleki, dlatego świat dziewczynki ograniczony jest do ciasnej klitki i skrawka ulicy za oknem. Kiedy wybucha II wojna światowa i zaczyna się ewakuacja dzieci z Londynu, Ada wbrew rozkazowi matki wraz z bratem idzie na dworzec („idzie” to duże uproszczenie: trochę idzie, trochę się czołga, trochę niesie ją znany z widzenia chłopak). W zamieszaniu udaje jej się wyjechać z miasta, chociaż nie ma jej na żadnej liście. Wraz z Jamiem trafia do małego miasteczka w hrabstwie Kent, pod opiekę mieszkającej samotnie w otoczonym padokiem domu Susan.

Już zaczerwieniły mi się policzki, już bym wam opisała całą książkę, ale na tym poprzestanę, przejdę do obiecanych zachwytów. Przede wszystkim jest to niezwykle mocna historia. Ada to dziewczynka silna, wytrwała, uparta, ale podwójnie wykluczona: jest naznaczona kalectwem, w dodatku pochodzi z miejskiej biedoty, co w silnie sklasyfikowanym społeczeństwie Wielkiej Brytanii wyjątkowo rzuca się w oczy. Mieszkańcy miasteczka, do którego trafia rodzeństwo, są zadziwieni londyńskimi ulicznikami, brudnymi, pozbawionymi manier, bełkoczącymi coś w niezrozumiałym slangu. Ada i jej brat nie rozumieją, co się do nich mówi – nie tylko z powodu różnicy akcentów, ale także dlatego, że nie umieją poruszać się w środowisku bardzo odmiennym od tego, w którym wyrośli. Nie wiedzą, jak wyglądają podstawowe owoce i warzywa, nie mają pojęcia o zwierzętach, funkcjonowaniu natury, jedzenie to chleb z marmoladą i ryba z frytkami, inne potrawy są zadziwiająco egzotyczne. Nie są przyzwyczajeni do spania w pościeli i noszenia bielizny, do zmieniania ubrań, do kąpieli i mycia zębów. Jest to oczywiście kwestia ich indywidualnego zaniedbania, ale tak żyły tysiące brytyjskich dzieci, po wojną i jeszcze długo po niej, co widać na przykład w „Zawołajcie położną” Jennifer Worth (o „Drodze na molo w Wigan” Orwella nie wspominając). A jeżeli ktoś nie wierzy, to polecam google i hasło „slum Britain”.

Dla mnie osobistym zaskoczeniem był fakt, że ewakuacja miejskich dzieci zaczęła się tak wcześnie, bo już 1 września 1939, jeszcze zanim Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom. Zawsze wydawało mi się, że to się działo później, po Dunkierce, przez Bitwą o Anglię. „Pokolenie ewakuacji” to w ogóle ciekawy temat (pamiętacie skąd Zuzanna, Łucja, Edmund i Piotr biorą się w domu profesora w cyklu „Opowieści z Narnii?), ale to nie jest właściwe miejsce, żeby się nad nim rozwodzić, napomykam więc tylko półgębkiem.

No dobrze, historia ciekawa rzecz, ale Bradley przede wszystkim fantastycznie pisze, spod jej pióra wychodzą postaci silne i wzruszające, jeżeli nie liczyć matki dzieci, koszmarnej, dickensowskiej awanturnicy, niezdolnej do miłości i współczucia. Dla wielu rodzin ewakuacja była dramatem, zerwaniem więzi, rozbiciem rodziny – Ada i Jamie dzięki niej zostają wyrwani z rąk toksycznej rodzicielki, za którą mimo wszystko tęsknią: Jamie, bo nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego, że matka za mało się o niego troszczy, Ada, bo cały czas ma nadzieję, że dostanie jeszcze tę miłość, której jej zabrakło. Jednak dziewczynka powoli przekonuje się, że matka nie jest po prostu niedbała, że jej okrucieństwo, szczególnie wobec Ady, nie jest przypadkowe. Kulminację stanowi moment, w którym Ada odkrywa, że matka skazała ją na kalectwo: szpotawą stopę można skutecznie skorygować w niemowlęctwie.

Bardzo interesującą postacią jest Susan, mimowolna opiekunka dzieci. Mieszka sama w sporym domu, rodzina zerwała z nią kontakt, społeczność miasteczka, dowodzona przez Lady Thornton, trzyma ją na lekki dystans. Susan zajmuje się dziećmi z należytą troską, ale często popada w przygnębienie, spowodowane śmiercią Becky, przyjaciółki i właścicielki posiadłości. Powoli poznajemy historię, którą właściwie odczytają pewnie tylko dorośli: dwie młode osoby, które poznały się na studiach, jedna odrzucona przez rodzinę z powodu niekobiecej ambicji, druga niezależna finansowo, prowadzące następnie wspólne życie. Po śmierci Becky Susan zostaje sama, w otoczeniu, które akceptowało jej majętną partnerkę z odpowiedniej sfery, ale niekoniecznie żywi przyjazne uczucia do jej spadkobierczyni (a przynajmniej tak wyobraża to sobie Susan).

Podobnie jak „Ania z Zielonego Wzgórza”, książka Bradley opowiada nie tylko o transformacyjnej mocy bezpiecznego domu, w którym kocha się rozsądnie i bezwarunkowo. To także opowieść o sile wspólnoty, która otwiera się na odmienność i potrafi stanąć na wysokości zadania: czy to w przypadku pomocy Adzie i Jamiemu, czy w poważniejszej sytuacji takiej jak ewakuacja Dunkierki i pierwsze bombardowania. Nie jest to idealne miejsce: nauczycielka dręczy leworęcznego brata Ady, dwór lady Thornton pozostaje światem do pewnego stopnia niedostępnym, ale każdy ma w nim swoje miejsce.

(natychmiast po napisaniu tego zaczęłam czuć, że to niewłaściwe i że mam w sobie ukrytą frakcję reakcyjną, która chciałaby czapkować jaśnie pani przejeżdżającej nieopodal kolaską, z góry za nią przepraszam)

„Wojna, która ocaliła mi życie” to znakomita lektura, wielopoziomowa, zapadająca w pamięć, plastycznie opowiadająca o strachu, tęsknocie i potrzebie akceptacji. Celowałabym z nią w dzieci powyżej 10 roku życia, ale sama, blisko trzy dekady starsza, jestem całkowicie zadowolona z czasu spędzonego nad książką Bradley.

Olga Wróbel

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Mały atlas motyli
  • Arctic
  • Lato Adeli
  • Kobiety
  • Wróble na kuble
  • Amelia i Kuba
  • Ryms na Facebook
  • maly atlas ptakow
  • ryms w empikach
  • Ze zwierzyną pod pierzyną
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa