Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książka dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla dorosłych

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (5-7 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Ryms

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Malutki Lisek i Wielki Dzik. Świt

Autorzy: , dodano Wtorek, 23 stycznia 2018 | kategoria: Nowości, Komiksy

"Malutki Lisek i Wielki Dzik. Świt" t. 3
rys. i scenariusz: Berenika Kołomycka
Wydawnictwo Egmont, 2017

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Drugi raz przychodzi mi się zetknąć z komiksem stworzonym przez Bernikę Kołomycką. Za pierwszym razem pisałem o albumie narysowanym do scenariusza Marzeny Sowy „Tej nocy dzika paprotka”. Zachwycił mnie wtedy styl Kołomyckiej, i jej pracę doceniłem zdecydowanie bardziej niż tekst Sowy. Tym razem obcowałem z jej w pełni autorskim dokonaniem, albumem z serii „Malutki Lisek i Wielki Dzik”.

Komiks podzielony jest na cztery rozdziały: dzień, zmierzch, noc i świt. Książeczka opowiada o tym, jak nasi bohaterowie podczas wędrówki spotkali na swojej drodze małą, jeszcze nieprzeobrażoną Jętkę. To specyficzny owad spotykany na terenach wodnych. W postaci larwy funkcjonuje nawet kilka lat, ale po wykluciu żyje bardzo krótko, czasem nawet tylko jeden dzień. Lisek i Dzik spotykają Jętkę w przeddzień przeobrażenia, potem owad odlatuje, gdy wraca - umiera. Dzięki metaforze życia tego owada Kołomycka bardzo umiejętnie porusza temat przemijania i śmierci. Bohaterom jest bardzo smutno, gdy Jętka umiera, bo bardzo ją polubili, ale ostatecznie zdają sobie sprawę z tego, że taka jest kolej rzeczy. Dostajemy więc książeczkę prezentującą dość nostalgiczną, mądrą i pouczającą opowieść, którą można polecić nawet małym dzieciom, bowiem Kołomycka nie szarżuje i dba o to, by jej historia była prosta i uniwersalna.

Przygody Liska i Dzika ujęte są w stonowanych, zgaszonych barwach i widać, że włożono w te obrazki wiele serca. W warstwie plastycznej odnajdujemy urzekający malarski styl, a Kołomycka nie skłania się ku realizmowi ani szkole cartoonowej – grafiki te najbardziej przypominają mi rysunki ze starych bajek. Na uwagę zasługują szczególnie mroczniejsze sceny, w których zobrazowano smutek i lęk bohaterów. Posługując się akwarelami autorka znakomicie oddaje atmosferę dzikiej przyrody i zmieniające się pory dnia. Są to jednak dość proste malunki, więc zapewne łatwo dzieciom będzie się utożsamić z takim stylem.

„Malutki Lisek i Wielki Dzik” to już trzeci tom przygód tytułowych bohaterów. Poprzednie części niestety mnie ominęły, nad czym bardzo ubolewam, bo zdecydowanie urzeka mnie to, co Kołomycka serwuje w swoich komiksach. Przygody tytułowych zwierzątek są urocze, nacechowane wielką wrażliwością i uważam, że bardzo dobrze się stało, iż Kołomycka pracuje solo. Mam wrażenie, że sama najlepiej wie, jakie historie chce opowiadać, a narzucanie jej czegoś z góry może ją tylko ograniczać artystycznie.

Krzysztof R. Wojciechowski

***

"Świt" to wyczekiwany przeze mnie powrót do spowitych melancholią przygód Malutkiego Liska i Wielkiego Dzika. W trzeciej części do pociesznego duetu dołączy tajemnicze zwierzę wielkości paproszka, czyli Jętka, która czeka na swój wielki dzień, w którym wyrosną jej skrzydła i będzie mogła przeżyć swój NDŻ (Najpiękniejszy Dzień Życia). Berenika Kołomycka ponownie zanurza nas w znajomy z poprzednich części świat wysokich drzew, paproci i skał porośniętych mchami. Ponownie wędrujemy raczej nie przed siebie lecz w głąb, do wewnątrz, gdzie bohaterowie konfrontują się z niepokojącymi uczuciami i przykrymi myślami.

Autorka tworzy liryczny klimat, w który niekażdy będzie miał ochotę wejść, czego dowodem może być opinia znajomej mi siedmioletniej czytelniczki, która po początkowym entuzjazmie wyznała: “Myślałam, że będą przygody, a tutaj tylko smutek, szarość i mokradła”. Miałyśmy już w pamięci historię, w której żywot Jętki (owada, którego wyjątkowość polega na tym, że po wykluciu żyje tylko jeden dzień) posłużył jako metafora przemijania. Mowa o książce "W pogoni za życiem" Pawła Wechterowicza, w opracowaniu graficznym Emilii Dziubak, gdzie dziarska Jętka wyrusza w śmiałą podróż na podbój Nowego Jorku. W "Świcie" mamy do czynienia z powolnie toczącą się opowieścią osadzoną blisko życia i natury, gdzie mikroskopijna bohaterka pragnie przede wszystkim zobaczyć ukwieconą łąkę i niedostępny wcześniej las. W obu historiach bardziej lub mniej szalona przygoda życia kończy się wraz z nastaniem zmierzchu, ale to właśnie "Świt" stanowi ten typ lektury, który zostaje na długo w pamięci.

W recenzjach czytelnicy podkreślają uniwersalny wymiar historii, która opowiada m.in o przemijaniu, śmierci, żałobie. Dla mnie zniknięcie Jętki stanowi raczej punkt wyjścia do pokazania relacji łączącej Lisa i Dzika, która może być przykładem dojrzałej, mądrej więzi opartej na nienachalnej obecności drugiej osoby. Kiedy Lis mierzy się z dojmującym smutkiem, Dzik przyznaje mu prawo do przeżywania trudnych emocji, nie zaprzecza im, nie pociesza irytującym pustosłowiem. W zamian daje przyjacielowi potrzebną przestrzeń, cierpliwie udziela milczącego wsparcia. Te cudaczną dwójkę łączy bliskość zbudowana na wzajemnym szacunku wobec pogmatwanych uczuć.

W "Świcie" jednak najwięcej dzieje się między słowami, a tam znajdziemy miękką akwarelę, rozmyte plamy i mnóstwo wspaniałych odcieni zieleni i szarości.

Marta Król-Szczepkowska

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • ryms w empikach
  • Amelia i Kuba
  • OKO
  • Arctic
  • Kobiety
  • maly atlas ptakow
  • Mały atlas motyli
  • Lato Adeli
  • Wróble na kuble
  • Ryms na Facebook
  • Ze zwierzyną pod pierzyną