Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książka dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla dorosłych

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (5-7 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Ryms

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Wakacje z duchami

Autorzy: , dodano Środa, 26 lipca 2017 | kategoria: Z archiwum słonia

"Wakacje z duchami"
Adam Bahdaj
ilustr. Bohdan Butenko
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 1966 

« wróć na stronę listy informacji o książkach

 

„Chodzi o to... że... może byśmy założyli klub detektywów...”

Głeboki wdech! Tak! Też tak chcę.

Moje wakacje najczęściej toczyły się pod blokiem. Nikt mnie nie wywoził do krewnych na wieś, nie miałam morowej paczki. Może dlatego w ciągu jednych wakacji czytałam „Wakacje z duchami” Adama Bahdaja przynajmniej trzy razy (i w okolicach ferii zimowych na dobitkę). Po osiemnastym razie chyba przestałam liczyć.

I może to śmieszne, ale raz na kilka lat, u progu wakacji, wyciągam rozsypującą się książkę z półki i czytam od nowa. Spróbujcie wyszperać na półce albo w antykwariacie (nie będzie kosztować więcej niż bilet autobusowy).

Zaczyna się od nudy, która - jak wiadomo - dzieciom wychodzi tylko na dobre. Ale chwilę po tym, gdy samozwańczy detektywi uświadomili sobie, że nie będą prawdziwym klubem, jeśli nie będą musieli rozwikłać odpowiednio skomplikowanej zagadki, ta dopada ich z łoskotem. Prawdziwym łoskotem! Okazuje się bowiem, że na pobliskim zamku straszy. Duchy nie chcą dopuścić do rozbiórki zrujnowanego skrzydła. To znak, że na zamku ukryte są skarby.

A potem wszystko toczy się w iście demonicznym tempie. Podejrzanych przybywa, detektywi śledzą coraz to nowe osoby, w końcu stają się sojusznikami w słusznej sprawie, a w finale są bohaterami.

Czytając „Wakacje z duchami” po raz ostatni, zainteresowałam się w końcu czasem, w jakim powstawała książka. Szok. 1961 rok! Po czym poznać arcydzieło? Po tym, że tak opisana rzeczywistość nie uwiera nas jako sztuczna, nie niesie ze sobą pomruku prehistorii. Nie trzeszczy niedorzecznością ani nie wywołuje łapania się za brzuch ze śmiechu z powodu archaicznego podejścia do życia.

Adam Bahdaj napisał książkę, która po sześćdziesięciu latach gra na wszystkich strunach (no, może poza jedną, ale o tym za chwilę). Chłopcy noszą trampki, czapki z daszkiem, używają zawadiackiego języka. Ciotka gotuje pierogi z wiśniami, studenci biwakują w namiotach, wielkomiejscy turyści zadziwiają dziwacznymi strojami i koafiurami, a detektywi używają klasycznych atrybutów (nitka znaczy trasę w lochach, gips wymieszany z wodą patykiem służy do zrobienia odlewu podeszwy buta). A elektronowy móżdżek pracuje. Klawo.

Fabuły nie ma co streszczać. Płynie wartko, szerokimi zakolami, a wyraziste postaci (dramatis personae sportretowane przez Bohdana Butenko) są najmocniejszym filarem tej lekko awanturniczej powieści. Główni bohaterowie to chłopcy z Górczewskiej na warszawskiej Woli. Pomysłowi stratedzy i bystrzy obserwatorzy. Nie da się ich nie lubić. Ale trzech chłopaków byłoby mało, żeby zbudować kręgosłup opowieści. Jowialny leśniczy Lichoń, ciepła Lichoniowa, zdeterminowana Jola, poczciwa pani Trociowa, obślizgła Srebrna i Tyrolczyk, mózg operacji - Antoniusz. Jednak mój ulubiony to Marsjanin. Człowiek - dziwadło, który pojawia się w momencie, gdy wydaje się, że karty w tej grze zostały rozdane. Od razu widać, że ma coś za uszami, nie budzi zaufania. Dreszczyk. Gdyby go nie było i tak trzeba byłoby go wymyślić, żeby zatrząść konstrukcją opowieści.

- Podobno wynajmuje pani pokoje?

- Jest jeden mały pokój, ale jestem pewna, że nie będzie się panu podobał.

- Zooobaczymy.

- A pan na długo?

- Zobaczymy.

- Pokój jest ciemny i na pewno nie będzie się dla pana nadawał.

- Lubię ciemne pokoje.

- I wynajmujemy na co najmniej dwa tygodnie.

- Zapłacę pani za miesiąc.

- I... jest brzydki!

 

Brzydki był też sam Marsjanin, co da się wywnioskować po genialnych (mówiąc dzisiejszym językiem) lub klawych (mówiąc w bardziej adekwatny do czasów powstania sposób) ilustracjach Butenki. Wydań wakacji z duchami widziałam chyba pięć, ale rysunki te są w każdym. Charakterystyczna, ostra, niemal komiksowa kreska dodaje trochę lapidarności powieści, ale nie odbiera jej uroku.

Na koniec szpileczka. To właściwie żadna wada, biorąc pod uwagę zdolności przystosowawcze do zmieniających się czasów, i zmianę pokoleń czytelników. Ale uprzedzam lojalnie, co bardziej oddanych równościowo-genderowym treściom w literaturze dla dzieci i młodzieży. „Wakacje z duchami” to chłopięcy świat, do którego pulchna Jola aspiruje, a którego poczciwa ciotka nigdy nie ogarnie. Nie będę jednak kaprysić, tylko namawiam: dajcie się zaciągnąć na zamek po zmroku. Legalnie!

Patrycja Maciejewicz - jest dziennikarką i redaktorką w "Gazecie Wyborczej".

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • OKO
  • Wróble na kuble
  • maly atlas ptakow
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Lato Adeli
  • ryms w empikach
  • Ze zwierzyną pod pierzyną
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Amelia i Kuba
  • Mały atlas motyli
  • Ryms na Facebook
  • Arctic
  • Kobiety