Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Jestem chłopcem. Jestem dziewczynką

Autorzy: , dodano Poniedziałek, 2 sierpnia 2010 | kategoria: Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Jestem chłopcem. Jestem dziewczynką. Rozmowy o płci, uczuciach i seksualności"
Roberta Giommi
ilustr. Chiara Gobbo
przeł. Mirosława Pieńkos
Wydawnictwo Rea, 2009


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Nie mogę tej książki polecić z czystym sercem, nie pisząc o swoich zastrzeżeniach. Nie mogę jej też całkowicie skreślić, bo ma swoje plusy. Po kolei więc.

Zacznę od plusów. Po pierwsze: podoba mi się pomysł z dwiema okładkami. Książka jest dwustronna, ma dwoje bohaterów, mniej więcej w wieku siedmiu, ośmiu lat: Kamilę i Maćka, którzy są jednocześnie narratorami – każde swojej opowieści.

Po drugie: dobre jest rozprawianie się ze społecznymi stereotypami. Kamila nie jest typową, „różową” dziewczynką. Jest „chłopczycą”, nosi krótkie włosy, lubi grać w piłkę ze swoim przyjacielem Maćkiem (który ma dłuższe włosy od Kamili), chętnie nosi sportowy strój i jeszcze nie rozumie kobiecego upodobania do strojenia się, będącego już zajęciem wielu jej klasowych koleżanek. „Często myślę sobie, że jak jesteśmy mali to pozwalają nam żyć tak jak chcemy, ale potem powoli, powoli popychają nas do tego, żebyśmy się zmieniali i od tego momentu widać coraz wyraźniej, kto jest dziewczynką, a kto chłopcem” [interpunkcja w cytatach jest oryginalna – dopisek redakcji] – to trafna (choć chyba zbyt dojrzała jak na jej wiek) refleksja Kamili. W innym miejscu jest mowa o domowych obowiązkach i o tym, że pod względem tego, kto jakie wykonuje, mężczyźni niczym się nie różnią od kobiet. I jeszcze jeden przykład, mocno związany z rzeczywistością. Otóż Maciek tak komentuje polecenie nauczycielki, by narysować domowe czynności najczęściej wykonywane przez mamę i tatę: „to nie było łatwe zadanie, ponieważ rodzice niektórych dzieci z naszej klasy już nie mieszkają razem”.

Po trzecie: zrozumiale dla małego czytelnika opisane są kwestie dotyczące uczuć. Kamila i Maciek w rozmowach ze swoimi rodzicami poruszają kwestie dotyczące przyjaźni, miłości, zazdrości, szacunku. A dorośli stają na wysokości zadania i tłumaczą jasno i przystępnie. „Mama powiedziała, że byłoby dobrze gdybym nauczył się wyrazów, którymi można wyrazić uczucia, […] i że pieszczoty i słowa są bardzo ważne i że nie powinienem o tym zapominać” – bardzo spodobał mi się ten pomysł.

Gorzej oceniam partie książki dotyczące seksualności i ciała. Jeśli to książka dla siedmio-, ośmiolatków (bo tyle lat mają bohaterowie), to uważam, że jest przeładowana niepotrzebnymi szczegółami. Autorka mocno skupia się na wyjaśnieniu dziecku aktu seksualnego, mało jest natomiast o zmianach fizycznych. Nie wiem, jak jest w oryginale, ale w tłumaczeniu użyte są tak fachowe określenia, jak „sperma”, „miesiączka”, „antykoncepcja”, „łożysko”, „układ rozrodczy”, „hormony płciowe”. To hasła objaśniane zbyt ogólnikowo i po prostu niejasno dla małego dziecka. Na dodatek są wyrwane z kontekstu, wtopione w ilustracje i rozrzucone po książce właściwie bez ładu i składu.

Jednocześnie z niezrozumiałego dla mnie powodu autorka albo tłumaczka ma problem ze słowem „seks”: proponuje, by mówić „kochać się” albo „uprawiać miłość”. Dziwi mnie również, że w części o cielesności dziewczynki ani razu nie pada słowo „pochwa” lub „wagina”, są zaś pretensjonalne „mały rowek”, „miękki kanał” (!). W części dla chłopców natomiast, gdy mowa o erekcji, czytamy: „Krew dociera do maleńkich rureczek, które przebiegają wewnątrz penisa”. Dlaczego nie można było napisać po prostu o naczyniach krwionośnych, skoro używa się fachowej terminologii w innych miejscach?

Bardzo zagadkowe jest też zdanie, które mała Kamila usłyszała od mamy: „Mama powiedziała mi jednak, że powinnam uważać, ponieważ nie wszyscy dorośli chcą, aby ich dzieci znały te piękne sekrety życia [chodzi o seks – dopisek redakcji] i nie chciałaby, żeby ktoś mnie po prostu skrzyczał”. To zdanie pozostawione bez komentarza jest kompletnie dezorientujące dla małego czytelnika. To mówić o tym seksie czy nie mówić? A jeśli mówić – to w tajemnicy?

W kilku miejscach zawiodła korekta, bo zdarzają się błędy interpunkcyjne. Zastanawiam się też, na ile wierne jest tłumaczenie książki. Z pewnością można było uniknąć długich, zawiłych, rozbudowanych zdań. Można też było uniknąć określeń typu „mały rowek” i napisać po prostu „pochwa”, skoro bez problemu mówi się o „penisie”.

O ilustracjach długo nie będę się rozwodzić: są kolorowe, cukierkowe, taka stylistyka może się podobać lub nie. W kilku jest nawet dowcip, ale jest i taka, która zakłamuje rzeczywistość. Chodzi o ilustrację, na której nauczycielka pokazuje dzieciom fotografię nagich dorosłych: otóż nie mają oni włosów łonowych. Więc coś jest jednak tabu?

Jestem dziewczynką. Jestem chłopcem to książka nie do końca przemyślana. Zamiast edukować – epatuje nadmiarem informacji i mnogością terminów. Trochę za dużo jak na małe głowy odbiorców.

Ewa Skibińska

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • znajdz nas
  • z duchem do teatru
  • OKO
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Przed twoimi urodzinami
  • zbuntowany elektron
  • zoo litery
  • ksiazka za dyche
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Kajtek
  • ryms w empikach
  • Ryms na Facebook
  • co sie dzieje
  • trzy mam ksiazki