Tekst: Uri Orlev
Ilustracje: Marta Ignerska
Wytwórnia 2009
Zobacz także:
Uri Orlev (Jerzy Orłowski) nie jest w Polsce znanym pisarzem. A szkoda. Ta nuta żalu i niedosytu pojawi się zapewne i u was po przeczytaniu wierszowanej opowiastki Babcia robi na drutach. Orlev napisał ją już trochę lat wstecz, ale ta historyjka nie straciła nic ze swego uroku rymowanej bajki, a i głębszy wydźwięk jest wciąż ten sam… Nie tak dawno temu w miasteczku przy gaju/ Zjawiła się staruszka z dalekiego kraju/ Nic z sobą nie przywiozła - tylko kaftan suty/ Błyszczące szydełko i dwa ostre druty. I na tych drutach tytułowa Babcia wyczarowuje dom, wszystkie potrzebne sprzęty, wreszcie wnuczkę i wnuka. Wszystko wygląda sielsko, anielsko, do czasu, gdy wełniane dzieci idą do szkoły. Jako odmieńcy nie są tam akceptowane. Ba, spotykają się z ostracyzmem całej lokalnej społeczności, czego wymownym symbolem jest ogrodzenie domku Babci kratami. Na nic zdają się interwencje Babci. W końcu pruje ona wydziergany przez siebie świat. Ale opowieść nie kończy się smutno. Bo przecież to, co inne, dziwne, niespotykane, gdzieś, w jakimś mieście w końcu spotka się z akceptacją i poszanowaniem. Babcia to wie i dlatego wyrusza w kolejną podróż. A my mocno trzymamy za nią kciuki.
Opowieść z rozmachem zilustrowała (a chciałoby się rzecz - wydziergała) Marta Ignerska. Ciemną kreskę dość oszczędnie przeplatają kolory, a postacie są trochę jak z Picassa. Cóż, pewne jest, że ilustracje waszej uwadze nie umkną.
I jeszcze jedna zachęta do przeczytania tej bajki: kto zna świetnie napisaną wierszem książkę - O malarzu rudym jak cegła Janusza Stannego (również Wytwórni)- na pewno zachwyci się także Babcią… W obu jest się pod urokiem języka i humoru, który potrafią docenić i starsi, i ci najmłodsi.
Ewa Skibińska