"Nusia i bracia łosie"
tekst i ilustr.: Pija Lindenbaum
przeł. Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, 2008
Galeria zdjęć:
Niełatwo jest mieć rodzeństwo
„Ach, ta Szwecja!” – pomyślałam zapisując mojego niespełna dwuletniego synka do biblioteki publicznej. Dowiedziałam się, że w Szwecji zapisuje się dzieci do wypożyczalni już od pierwszych dni ich życia. Nie dość, że wydaje się tam piękne książki (które, choć w części, polski czytelnik może poznać, m.in. dzięki wydawnictwu Zakamarki), że jest to kraj liberalny, a do wychowywania dzieci podchodzi się zupełnie inaczej niż u nas; do tego książki cechuje duża dawka absurdu i niezwykłe poczucie humoru; nie dość, że w literaturze dziecięcej podejmuje się wiele tematów trudnych czy wstydliwych, które u nas traktowane są jak tabu, to jeszcze to… Jeszcze chwila, a będę gotowa się tam przeprowadzić!
Na tak zwaną „dobitkę” wzięłam na warsztat kolejną książkę szwedzkiej autorki, by znów się zachwycić i pozazdrościć. Tym razem to „Nusia i bracia łosie”, do której ilustracje i tekst stworzyła Pija Lindenbaum.
Nusia jest jedynaczką i odkrywa, że taka samotność zaczyna jej mocno doskwierać. Ma co prawda swojego ulubionego kolegę Nilsa, ale on przecież z nią nie mieszka i nie jest przy niej cały czas obecny. Pewnego dnia dziewczynka przed wejściem do domu zastaje trzy łosie. Postanawia, że będą jej starszymi braćmi. No i cóż się okazuje? Że łosie owszem, są sympatycznymi zwierzętami, ale nie potrafią się bawić tak, jak Nusia by chciała. Nie wiedzą, co robić z klockami, nie potrafią rysować, naśmiewają się z figurek zwierząt i w ogóle burzą Nusiny porządek. A na dodatek piją wodę prosto z sedesu! Trzeba przyznać, że łosie zachowują się dość niegrzecznie i arogancko. Na szczęście same dochodzą do wniosku, że lepiej im na mrozie i opuszczają przytulne mieszkanie. Koniec końców, Nusia stwierdza, że jednak całkiem dobrze jej się żyje w pojedynkę.
No tak, nie jest łatwo żyć z rodzeństwem, szczególnie jeśli kilka lat już się przeżyło samemu. Trzeba przecież dzielić się zabawkami, wymyślać wspólne zabawy, razem sprzątać i dzielić przestrzeń. A na to nie zawsze ma się ochotę. Bo brata czy siostry nie da się odłożyć na półkę. Właśnie o tym dowiaduje się Nusia, a młody czytelnik wraz z nią. Łosie są wytworami Nusinej wyobraźni, która przedstawiła sytuację „rodzinną” w nie najlepszym świetle. Przecież mogłoby być zupełnie inaczej… Najważniejsze, że dzięki temu dziewczynka zyskuje spokój ducha.
Jestem pod wrażeniem talentu autorki cyklu przygód o Nusi. Dowcipny, skrojony na miarę umysłu kilkulatka tekst jest uzupełniony o jeszcze zabawniejsze ilustracje. To niezwykłe obserwować, jak sobie bracia łosie poczynają w domu Nusi, m.in. bezceremonialnie zostawiają po sobie małe bobki...:)
Agata Hołubowska
Zobacz także:
link