"Wyprawa do kraju księcia Marginała"
Henryk Bardijewski
ilustr. Daniel de Latour
Wydawnictwo Stentor - Kora, 2009
Ci, którzy śledzili zapowiedzi "Wyprawy do kraju księcia Marginała" zapewne z ciekawością czekali na tę książkę. "Zabawna, oparta na subtelnym dowcipie, aluzjach i grach językowych bajka o dziwnym księstwie, gdzie nie ma środka i gdzie wszystko jest marginesowe" - czytamy w recenzji na okładce. Będąc już po lekturze - trudno się nie zgodzić, że to książka pełna inteligentnego humoru.
Pewnego dnia do klasy (typujemy, że czwartej albo piątej) wkroczył woźny Mikołaj, by zastąpić nieobecnego nauczyciela geografii, profesora Grafa. Pan woźny słynął z talentu opowiadania bajek. I opowiedział zasłuchanym uczniom o niedawno odkrytym kraju, w którym rządzi książkę Marginał z księżną Marginą i księżniczką Marginałką. "Wszyscy tam żyją na marginesie wydarzeń, nawet same wydarzenia są marginesowe…" Niezwykłe księstwo, gdzie wszystko jest po bokach, a nic na środku, postanowili odwiedzić dwaj uczniowie: Kuba i Wojtek, a po jakimś czasie ich koleżanka Helenka. I jak to w bajkach bywa, trafili tam bez problemu, ale gorzej było z powrotem. Na ich poszukiwanie wyruszył najpierw woźny Mikołaj, a potem sam profesor Graf. I cóż to za kraj, ta Margalia? Skądś go znamy, choć to bajkowa rzeczywistość (szkoły są tam sprawą marginesową, oczywiście). Księcia Marginała chętnie zastąpiłby na tronie hetman Puginał z władczymi zapędami. Gdzie można usłyszeć najwięcej plotek, jeśli nie u fryzjera! Co lubią najbardziej poddani? Jasne, że urlop. A strażacy? Trochę przypominają naszych wiejskich ochotników, którym może chęci do gaszenia pożarów nie brak, ale kulawy sprzęt "poszaleć" za bardzo nie pozwala.
Chwalimy za dowcip autora Henryka Bardijewskiego, ilustratora Daniela de Latoura za postacie stworzone czarną kreską. Ilustracje są jak rysunki ze szkolnego zeszytu; "zeszytowe", pisane w liniach, z marginesem, są też tytuły rozdziałów. "Rymsowym" czytelnikom z poczuciem humoru książkę gorąco polecamy. Tak na marginesie: uśmiechną się nie tylko nasze dzieci, ale pośmiejemy się i my, dorośli.
Ewa Skibińska
link
Zobacz także: