"Boga przecież nie ma"
Patrik Lindenfors
ilustr. Vanja Schelin
przeł. Elza Jaszczuk
Wydawnictwo Czarna Owca, 2010
Informacja wydawcy:
"Niektórzy wierzą, że w niebie mieszka staruszek, który może robić, co tylko chce. Inni myślą, że w niebie rezyduje kilku staruszków, żeby było im raźniej. Mają takie imiona jak Jahwe, Allah, Tor, Zeus i nazywani są bogami. Jeszcze inni uważają, że Bóg jest niewidzialną siłą, która widzi i słyszy wszystko. Albo, że Bóg jest Miłością. Można również nie wierzyć w żadnego boga. Ta książka jest o niewierze w boga." (fragment książki)
"Boga przecież nie ma!" to doskonały punkt wyjścia do dyskusji z dzieckiem, ale też z dorosłymi. Dobrze jest zadać sobie i innym raz jeszcze podstawowe pytania i odkurzyć utarte poglądy. Niewiara jest pierwotna, a wiarę narzucają nam inni. Część wierzących twierdzi, że niewiara też jest wiarą, ale czy niegranie w piłkę to taki sam sport jak football? Nadszedł czas, by raz na zawsze pożegnać sondaże, według których 95 procent polskiego społeczeństwa to katolicy, a ateistów po prostu nie ma. Czy tylko dlatego, że ktoś wymyślił boga, inni mają w niego wierzyć?
link"Boga przecież nie ma" to doskonały punkt wyjścia do dyskusji... Tytuł jak znalazł jako "punkt wyjścia do dyskusji". Nic dodać, nic ująć ;)
dodał: Stanf, Poniedziałek, 29 listopada 2010 17:38
Przejrzałam tę książeczkę strona po stronie - i jestem zawiedziona prostactwem.
Argumenty są mocno prymitywnie. Na jednym z obrazków obok Biblii i Koranu leży Mein Kampf i Kapitał - wszystko podpisane "to jest Prawda". A zasada samoodnośności? Przecież ta książeczka również stara się przekazać Prawdę - prawdę o tym, co najlepiej zrobić z powyższymi książkami, z wiarą w Boga itp (zilustrowaną ostatnim obrazeczkiem - para wykonuje rzut Biblią i burką i odchodzi w dal). Innymi słowy książka powinna znaleźć się na własnej ławie oskarżonych.
Bynajmniej nie jest to dziełko służące do ODKURZENIA poglądów, ale do zastąpienia ich nowymi - ateistycznymi. Nie pamiętam, czy argument o wzięciu się religii ze strachu przed piorunami również się tam znalazł, ale pasowałby jak ulał.
Proszę wybaczyć, jestem może prostaczkiem i wysublimowane trendy mnie się nie imają, lecz szczerze rozbawił mnie cykl wydawniczy, w którym obok tematyki siusiaków, cipek i kupy występuje ateizm... i demokracja :)
dodał: Rosiomak, Wtorek, 15 czerwca 2010 21:48