Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Wilkołak

Autorzy: , dodano Czwartek, 7 lipca 2016 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Wilkołak"
tekst: Enric Lluch
ilustr. Pere Mejàn
przeł. Karolina Jaszecka
Wydawnictwo Tako, 2015
seria: Skrzynka potworów


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

W „Skrzynce potworów” wydawnictwa Tako mieści się aż 10 książek. Ich bohaterami są straszydła z dziecięcych, i nie tylko, koszmarów. Kogo tam znajdziemy? Kościotrupa, mumię, ogra, czarownicę, wilkołaka, potwora z szafy, ducha, zombie, wampira i dziada z workiem. A każdy z przedstawionych potworów wyszedł spod pióra Enrica Llucha, natomiast o ich przerażający wygląd, co ciekawe, zadbało aż dziesięciu różnych ilustratorów.

Mam przed sobą dwa tomiki z rzeczonej skrzynki: Wilkołak” oraz „Potwór z szafy”. Pierwszy opowiada historię wilkołaka Franka, który ma problem z wyciem do księżyca, a właściwie z brakiem księżyca na nocnym niebie. W związku z czym, bidulek szuka innego źródła intensywnego światła, do którego mógłby wyć. Z kolei „Potwór z szafy” to historyjka o usamodzielnianiu się potwora Romka, czyli o poszukiwaniu przez niego przyjaznego lokum, czytaj: szafy pełnej smakowitych ubrań. Jesteście ciekawi, gdzie ją znalazł?

Nie oglądam horrorów, nie czytam Orbitowskiego, nie fascynuje mnie groza czy horror pod żadną postacią. Dlatego też „Wilkołaka” i „Potwora z szafy” niespecjalnie lubię i cenię. Rozumiem idee przyświecające wydawcy, zarówno te związane z zyskiem, jak i z wartościami wyższymi. Wszak filmy o potworach mają rzeszę fanów wśród dzieci: „Potwory i spółka”, podobnie jak książki: „Pacynek”, „Widma z ulicy Wydmowej…” oraz zabawki – Monster High, śmieciaki.

Fabuły ze „Skrzynki potworów” mają w zamierzeniu oddziaływać terapeutycznie na dzieci, poprzez osłabianie ich lęków związanych z wyimaginowanymi potworami. Mają spowodować, jak podejrzewam, że obłaskawione wskutek lektury straszydła i „beboki” wszelkiej maści, staną się maskotkami. Pluszowymi przytulankami podobnymi do tych, jakie szyje Zuzanna Janczak. Zajrzyjcie na stronę zuart.pl i przekonajcie się jak wygląda potwór zjadający wasze skarpetki!

Ale czy katalońskie książeczki rzeczywiście mają funkcję terapeutyczną? W przypadku „Potwora z szafy” można przypuszczać, że tak. Sympatyczny – świnkopodobny wygląd i perypetie związane z poszukiwaniem odpowiedniego lokum kojarzą się pozytywnie, wzbudzają sympatię, nawet uśmiech. Wilkołak ze swoim problemem wycia wydaje się wyglądać i zachowywać obco i przerażająco. Owszem, ludzi nie podgryza, ale wygląda groźnie, co podkreśla jeszcze niespokojną, gęstą, ostrą kreską utalentowany ilustrator. Poza tym problemy wilkołaka w żaden sposób nie odnoszą się do problemów dziecięcych czy ludzkich w ogóle. Dlatego „Wilkołak” wydaje się tomikiem nieudanym pod kątem terapeutycznym, a nawet literackim.

Hiszpanie są mistrzami horroru określanego jako artystyczny, szczególnie jest to eksponowane w kinematografii. „Labirynt fauna” Gillermo del Toro – baśniowa opowieść o Ofelii i jej ucieczce od okrucieństwa wojny do fantastycznego labiryntu, którym rządzi tajemniczy Faun, na długo pozostanie w mej pamięci. Ale jeśli chodzi o recenzowane wydawnioctwa dla dzieci iberyjscy autorzy wydają się być o klasę gorsi od twórców polskich, nie mówiąc już o skandynawskich. Przypominam sobie książkę Sanny Töringe, z ilustracjami Kristiny Digman „O duchu, który się bał", która podobnie jak tomiki Enrica Llucha miała na celu osłabić dziecięce lęki. Töringe robi to jednak w sposób bardziej dostosowany do wrażliwości i potrzeb dziecka oraz w towarzystwie odpowiedniej dawki humoru i absurdu, których zabrakło na przykład w „Wilkołaku”. Poza tym różnica między rzeczoną książką skandynawską a hiszpańską tkwi również w języku. Edycja skandynawska ma wyraźne walory literackie, prócz edukacyjnych i terapeutycznych. Hiszpański „Wilkołak” nie zabiega o względy estetyczne w warstwie tekstowej, chociaż być może to kwestia tłumaczenia.

„Bać się należy” – podkreśla w rozmowie z Krystyną Romanowską niekwestionowany autorytet w dziedzinie literatury dla dzieci i młodzieży Grzegorz Leszczyński. Ale straszyć trzeba umieć – chciałoby się dopowiedzieć. Poza tym groza w książce dla dzieci to już nie tylko wyjątek, a cały nurt w literaturze, którego przykładem jest cykl powieściowy o Pacynku. Trzeba jednak mieć na uwadze, że jakkolwiek dzieci lubią się bać, to jednak wolą to robić w bezpiecznych i kontrolowanych warunkach. W towarzystwie bliskiej osoby oraz z wykorzystaniem sporej dawki śmiechu.

Łucja Abalar

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • zbuntowany elektron
  • co sie dzieje
  • znajdz nas
  • z duchem do teatru
  • ryms w empikach
  • Ryms na Facebook
  • OKO
  • zoo litery
  • Przed twoimi urodzinami
  • Kajtek
  • trzy mam ksiazki
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • ksiazka za dyche