Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Bercik i niuniuch

Autorzy: , dodano Wtorek, 8 marca 2016 | kategoria: Nowości, Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla dzieci (10-12 lat)

"Bercik i niuniuch"
Petra Soukupová
ilustr. Petr Korunka
przeł. Julia Różewicz
Wydawnictwo Afera, 2015

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Dobrze by było, gdyby każdy mógł mieć swojego niuniucha. Jednak widzieć mogą go tylko dzieci i tylko wtedy, kiedy jest im potrzebny. To spotkane w lesie zwierzątko – ni to jeż, ni kameleon, ni bajkowy stworek, choć Bercik widział go naprawdę, działa trochę jak wewnętrzny głos, trochę jak psychoterapeuta. Niuniuch zna treść i emocjonalny wydźwięk przeżyć, mówi co myśli i co czuje, ale w taki sposób, że prawda, choć trudna, do Bercika trafia. Najważniejsze, że niuniuch pojawia się wtedy, gdy chłopiec go potrzebuje, wtedy, gdy czuje, że cały świat go nie rozumie, a rozmaite sytuacje pogłębiają poczucie wyobcowania i niezrozumienia.

Odpychanie i przyciąganie zarazem, chęci i ich brak, stanie w opozycji i ogromna potrzeba bliskości – to faktycznie trudno w sobie znieść. Wściekłość, zazdrość, lęk, poczucie ogromnego chaosu – niby wiemy, że te emocje są normalne, że pojawiają się ze wzmożoną siłą w stanach jakiegoś psychicznego kryzysu. Jednak trudno je wytrzymać. Nie wytrzymuje też mama Bercika. Sama uwikłana we własne przeżycia, choć bardzo się stara, nie potrafi cierpliwie towarzyszyć synowi. I to też wydaje się normalne. Choć jej nowy partner, o którego pojawienie się tak bardzo Bercikowi chodzi, stara się jak może i tak naprawdę najwięcej rozumie i mógłby pomóc (sam przeżył w dzieciństwie rozwód rodziców) – Bercik tej pomocy nie chce. Jest przecież tata, chciałby być z nim...

A mama z Richardem, swoim partnerem, wymyślili wyjazd na wakacje i to na dodatek z towarzystwem bliskim Richardowi. Bercik nie chce uczestniczyć w propozycjach, choć bardzo atrakcyjnych, wymyślonych przez Richarda, we wspólnych poczynaniach gromadki dzieci – początkowo bardzo mu przychylnych. W końcu i dzieci nie wytrzymują. Nie rozumieją, tak jak i Bercik sam siebie nie rozumie.

Musi zdarzyć się wypadek (na szczęście bez tragicznych konsekwencji), by wszystko zaczęło się zmieniać. Oczywiście dyskretne towarzystwo niuniucha bardzo pomaga chłopcu. Cud? Nie, naturalna kolej rzeczy, gdy przychodzi akceptować coś trudnego i trafia się człowiek (lub zwierzę), który w tym pomoże... Bercik odnajduje przyjaciół, na widok Richarda nie ucieka (choć proces wzajemnego docierania się musi jeszcze potrwać). Nie ułatwia sprawy wiadomość, że ma pojawić się dzidziuś, ale... już teraz chłopiec da radę.

Ta książka to wnikliwe i trafne studium psychiki dziecka przeżywającego rozwód rodziców, ale też pewnego rodzaju stratę, zawód, rozczarowanie. Choć sami w trakcie czytania się smucimy, przeżywamy bezsilność, czujemy, że jesteśmy w samym centrum wydarzeń, to pojawia się też zbawienna nadzieja. Tą nadzieją jest przyjaźń, zrozumienie, możliwość naprawy relacji, zmiany zachowania. Bezsilność nie odbiera sił na długo, smutek nie przytłacza - raczej powodują, że łatwo można wczuć się w emocjonalny klimat, który autorka przekazała po mistrzowsku. To, co dzieje się w psychice dziecka przeżywającego rozwód rodziców można porównać do burzy – intensywność emocji, nagłe wyładowania, uspokojenie, które w końcu przychodzi. Choć powiedziałabym, że tę książkę czyta się raczej jak opowieść o przyjaźni, o sile relacji, intensywności doświadczanych stanów emocjonalnych. I o tym, że trzeba coś zmienić w sobie, coś naprawić, coś przeżyć, by móc ze światem żyć w bliskości, a przynajmniej nie we wrogich relacjach. Ta opowieść się toczy, nie szokuje, nie wprawia w zakłopotanie, ale głęboko porusza, wydaje się być dla wszystkich – dzieci, dorosłych, tych, którzy rozwód i trudne z nim radzenie sobie przechodzą lub przeżyli oraz dla tych, którzy lepiej chcą poznać świat intensywnych przeżyć.

Jednego tylko nie mogę wybaczyć (co w żaden sposób nie obniża walorów ksiązki i nie zmienia mojego ogólnego do niej stosunku), choć być może to moja szczególna wrażliwość w tym temacie - kiedy po raz pierwszy chłopiec opowiada mamie o tajemniczym zwierzątku, zaczyna się obawiać, że nikt mu nie uwierzy i trafi do „domu wariatów”... Króciutki, jednozdaniowy właściwie opis owego domu, czyli szpitala psychiatrycznego, jest mocno stereotypowy. I choć rozumiem, że tak mógł sobie wyobrażać to miejsce mały chłopiec i budziło to jego przerażenie, to jednak jego przekonanie oparte jest na jakimś przekazie. A ten przekaz, nawet jednozdaniową wizją jest podtrzymywany i utrwalany, przenoszony dalej.

Choć Bercik wcale nie chciał się rozstawać z niuniuchem, to tak naprawdę już go nie potrzebował. Niuniuch „spluszowaciał”, to znaczy trafił do rąk chłopca jako maskotka znaleziona w sklepie na stacji benzynowej. A kiedyś trafi do siostry lub brata. Warto, by z kolei ta właśnie książka trafiła do czytelników...

Anna Kossowska-Lubowicka

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Rekordzisci
  • mama czy ania
  • trzy mam ksiazki
  • ryms w empikach
  • zbuntowany elektron
  • praktyczny pan
  • klątwa dziewiątych urodzin
  • ksiazka za dyche
  • zoo litery
  • Przed twoimi urodzinami
  • Kajtek
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • Ryms na Facebook
  • OKO