"Szlemiel"
Ryszard Marek Groński
Wydawnictwo Nowy Świat, 2010
Autor "Szlemiela" nie mógł wymyślić lepszego zabiegu dla swojej książki o Holokauście niż wprowadzenie narracji pierwszoosobowej i uczynienie narratorem... psa, białego buldoga angielskiego. Pomysł ze wszech miar godny pochwały i zwykłego, czytelniczego podziwu. Pies staje się narratorem, świadkiem, w końcu uczestnikiem zagłady Żydów. To przejmująca historia, która niestety nie kończy się happy endem. Oczami, węchem, smakiem Szlemiela poznajemy losy rodziny inteligentów żydowskich mieszkających w Warszawie. Doktor i jego żona trafiają do getta, ich sześcioletnia córka Joasia wydostaje się zza Muru i razem ze Szlemielem walczy o przetrwanie po aryjskiej stronie. Nie jest to łatwe, gdy wokół czyhają denuncjatorzy.
Świetnie czyta się opisy psich spotkań, podczas których psy politykują, dyskutują o rasizmie, wymieniają się cennymi informacjami o wojnie. Z wypiekami śledzimy losy Joasi i Szlemiela zdanych na łaskę dobrych ludzi, których wokół coraz mniej. Wzruszenie ściska za gardło, gdy widzimy tę parę, samotną, zdesperowaną, idącą w stronę getta...
Piękna, świetna literacko, zilustrowana w czerni i bieli opowieść o nieludzkim czasie.
Ewa Skibińska
link
Zobacz także: