„Słodki rok Kuby i Buby. 28 opowiadań i trochę więcej przepisów na słodkości”
Grzegorz Kasdepke, Gabriela Niedzielska
ilustr. Ewa Poklewska-Koziełło
Wydawnictwo Literatura, Łódź 2008
Trudno jest być mamą dwóch małych chłopców. Ani lalki, ani małej pralki, już nie wspomnę o zabawach w dom, czy gabinet fryzjerski. No cóż, pozostają auta, klocki i... gotowanie.
Tak. Mój starszy syn uwielbia wcielać się w rolę kuchcika. Ubiera swój zielony fartuszek, staje na zydelku i dawaj „paprać się” w cieście. Początki były trudne: raz, że mama niecierpliwa perfekcjonistka, dwa - przedszkolak niewprawny i łobuz. Z pierwszych świątecznych pierniczków wyszło piernikowe drzewo - przynajmniej dwa razy lądowało na ziemi. Drożdżowe bułeczki z pisma „Miś” smakowały trochę lepiej, ale biszkoptowe babeczki to było kulinarne arcydzieło. Nic więc dziwnego, że w bibliotece natknęłam się na książkę, jak ja to nazywam: kucharsko - humorystyczną dla dzieci.
„Słodki rok Kuby i Buby. 28 opowiadań i trochę więcej przepisów na słodkości” od razu przypadł nam do gustu. Po pierwsze dlatego, że przepisy tam łatwe i prawie w całości na słodko. Poza tym do każdego z nich jest łobuzerskie opowiadanie o przygodach bliźniaków, Kuby i Buby. Autorami tego dzieła są Grzegorz Kasdepke (tekst literacki) i Gabriela Niedzielska (pomysły kulinarne). Trzeba przyznać, że duet Kasdepke - Niedzielska jest jak ciastko: słodkie, ale nie mdłe, kaloryczne, ale i zdrowe. Dopełnieniem dobrego smaku tej książki, kremem rzec by można, są ilustracje Ewy Poklewskiej – Koziełło: wyjątkowo dowcipne, kolorowe, choć stanowiące jedynie tło do tekstu.
Kuba i Buba to naprawdę sympatyczne bliźniaki. Dają jednak „popalić” rodzicom, babci i sąsiadowi Chmurnickiemu. Oj, cóż te dzieciaki nie wymyślą, a ile się nakłócą. Wszystkie psoty są im jednak wybaczone, gdyż kończą się zazwyczaj wyśmienitym daniem. A wszystko to z jakiejś okazji. Są więc m.in.: „krówki – belferki” na Dzień Nauczyciela, „ciasteczka mniam – mniam” – upieczone z myślą o babci i dziadku, a tak wyśmienite, że zniknęły w mig z talerza i oczywiście „biszkopt generała”. Ten biszkopt nadaje się na wszelkie okazje, nie tylko na te patriotyczne.
Na koniec dodam, że postanowiliśmy z synkiem wypróbować przepis na „bułeczki z tęsknotą”. Udało się. Drożdże wyszły z garnuszka, ciasto rosło pod pierzyną, dom nasz nie spłonął podczas pieczenia, a bułeczki tylko trochę się przypaliły. A smakowało wszystkim.
Łucja Abalar
P.S. Książka ma jeszcze tę zaletę, że jeśli dzieciaki są nieco starsze (chodzą do szkoły), mogą korzystać z przepisów prawie zupełnie same. Poza tym jest tam wiele cennych wskazówek dotyczących techniki gotowania, odmierzania produktów oraz zasad bezpieczeństwa w kuchni.
link