Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Co jedzą ludzie?

Autorzy: , dodano Poniedziałek, 4 lipca 2011 | kategoria: Patronat Rymsa, Książki dla dzieci (7-10 lat), Książki dla dzieci (10-12 lat), Książki dla młodzieży

"Co jedzą ludzie?
Paulina Wierzba
ilustr. Agnieszka Popek-Banach, Kamil Banach
Wydawnictwo Albus, 2010


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Tytuł książki, którą mam właśnie na tapecie powinien brzmieć inaczej. Co więcej powinien zostać opatrzony komentarzem – "Uwaga! Treści odpowiednie dla dzieciaków o mocnych nerwach, które uwielbiają robaki, szpinak i wszelkie glutowate potrawy". Oczywiście dla rodziców przydałby się inna wlepka – "Kupujesz na własne ryzyko, przed czytaniem zjedz coś pysznego, bo potem możesz długo mieć wstręt do jedzenia, szczególnie mięsa". Ale do rzeczy.

„Co jedzą ludzie” to publikacja dla starszych dzieci autorstwa Pauliny Wierzby i od razu zaznaczam, nie jest to książka kulinarna. Na blisko 90 stronach dowiadujemy się mianowicie, jakie potrawy znajdują się na stołach w różnych częściach świata oraz jakie obowiązują tam zasady kulinarnego savoir vivre'u. Tyle tylko, że nie są to posiłki, które zaliczają się do najpyszniejszych czy powszechnie serwowanych, ale takie, które są w większości: ohydne (np. psie wymiociny), jedzone dla przetrwania (np. kotlety z gliny) czy dla sadystycznej lub masochistycznej zabawy (np. mózg żywej małpy, śmiertelnie trująca ryba). Najlżejszy kaliber stanowią tam dania przyrządzane ze ślimaków, muli, żabie udka czy flaki. Czytając ten swoisty obrzydliwnik kulinarny napotykamy także na takie oto „przysmaki”: świnki morskie na patyku, wino z myszy czy ser z robalami. Poznajemy również sylwetkę człowieka, który jadł wszystko to, co do jedzenia najmniej się nadawało np. awionetkę, szklanki oraz części samochodowe. Dowiadujemy się także, co to jest kuchnia molekularna, czym żywią się astronauci oraz kanibale!

Na 87 stronie znajduje się skala smaku, na której dziecko lub rodzic mogą zaznaczyć 10 swoich typów: 5 pozytywnych i 5 negatywnych. Strony ostatnie zachęcają do własnej twórczości, gdyż można tam namalować czy opisać dania, które obecnie znajdują się na biegunach naszego smaku.

Książka Pauliny Wierzby jest w moim odczuciu piękna i kontrowersyjna zarazem.

Piękna, bo została znakomicie zilustrowana przez Agnieszkę Popek – Banach i Kamila Banacha. Ten utalentowany duet nadał tekstom Wierzby potrzebnej ironii, odebrał patosu, wyposażył w dodatkowe znaczenie. Dzięki obrazkom wszystkie obrzydliwe potrawy da się przeczytać i trochę obśmiać. Świetny jest także pomysł ze skalą smaku oraz stronami do własnego twórczego działania. Plusem jest także to, że każdy opis dania zakończony jest hasłem „smacznego” lub: „na zdrowie” w języku kraju, z którego osobliwe danie pochodzi.

Zastanawia mnie cel powstania takiej książki oraz klucz doboru potraw. Czy chodziło o to, aby dzieci przerazić czy zaciekawić? Zachęcić do smakowania byczych jąder oraz mózgu żywej małpy czy raczej odwieść w ogóle od jedzenia jakiegokolwiek mięsa? Autorka we wstępie przyznaje się, że chce po prostu, bez mizdrzenia się, zaprezentować, co jedzą ludzie, jakie mają smaki, wynikające z kultury, historii i zamożności danego regionu świata. Mam swoje pomysły na tytuł tej książki: „Co najbardziej ohydnego jedzą ludzie?” lub „Co jeszcze mogą jeść ludzie?”.

Jedno jest pewne – Paulina Wierzba napisała rzecz intrygującą, której nie można przeoczyć, zarówno w warstwie tekstowej, jak i wizualnej. Można się tą lekturą fascynować albo całkowicie odrzucać. Sama nie wiem, do której grupy czytelników się zaliczam. Mój syn, być może z racji wieku – przedszkolak, gdy przeczytałam mu opisy paru dań, zwątpił w to, co do tej pory uznawał za jadalne. Pyta mnie w związku z tym: „Śrubek się nie je, prawda mamusiu?” I co ja mam mu powiedzieć? Najbardziej stosowne wydają się słowa z czwartej strony okładki: „Ludzie jedzą wszystko, co ma nogi, oprócz stołu, wszystko co pełza, oprócz czołgu, wszystko co lata, oprócz samolotu oraz wszystko co pływa, oprócz łodzi podwodnej”.

 Łucja Abalar

***

Poznańskie Wydawnictwo Albus w 2009 r. wydało "Ilustrowaną księgę przysłów dla dzieci". Książka została dostrzeżona przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek i wyróżniona w tegorocznym 50. Konkursie Najpiękniejsze Książki Roku. Czy nowość "Co jedzą ludzie?" też zasłuży na konkursowe laury - tego jeszcze nie wiem, ale z pewnością doczeka się aplauzu ze strony młodych czytelników. Skoro dzieci polubiły książki o kupie, robalach, potworach, to spodoba im się też rzecz o kontrowersyjnych potrawach. Znam już nawet pierwszych zachwyconych fanów...:)

Sama "połknęłam" tę książkę w mig, bo co tu kryć - Paulina Wierzba napisała ją ciekawie i na temat, który wielu ludzi po prostu interesuje. Przecież nasze życie kręci się wokół jedzenia, lubimy oglądać programy kulinarne, czytamy bądź kolekcjonujemy przepisy, eksperymentujemy w kuchni. "Co jedzą ludzie?" nie jest typową książką kucharską, lecz raczej leksykonem narodowych potraw, wzbogaconym o interesujący opis. Potraw takich, które jak piszą autorzy we wstępie: "oburzają, przerażają, nie mieszczą się po prostu w głowie". Jest wiele dań, których nie wzięlibyśmy do ust ze względu na przyzwyczajenia kulturowe. Ale spróbować to jedno, a wiedzieć - zupełnie inna rzecz. Dlatego nie zdziwcie się, gdy po lekturze tej książki wasze dziecko opowie wam o indonezyjskiej kawie z kupy luwaka, koreańskim winie z myszy czy rekinie, który po złowieniu przez Islandczyków musi przez dłuższy czas pognić w ziemi, ale przed zakopaniem trzeba na niego nasiusiać.

Z różnych "mocnych" przepisów składa się ta książka, czasem obrzydliwych, czasem powodujących rozbawienie. Autorzy wymieniają też dania wywołujące duże kontrowersje w cywilizowanym świecie, wspominają o kanibalizmie, ale nie ociera się to o tanią sensację. Tak po prostu jest, TO wszystko naprawdę jedzą ludzie. 

Książkę zilustrowali Agnieszka Popek-Banach i Kamil-Banach, duet znany z poprzedniej pozycji wyd. Albus. Dowcipne ilustracje stanowią dodatkowy komentarz do tekstów, są opowieścią samą w sobie. Ale trzeba powiedzieć, że stylistyka rysunków i układ książki nieodparcie kojarzą się ze znanym tytułem Wydawnictwa Dwie Siostry sprzed dwóch lat, książką "D.O.M.E.K" Aleksandry i Daniela Mizielińskich i ostatnią nowością "D.E.S.I.G.N.". I raczej nie jest to komplement dla autorów "Co jedzą ludzie?", choć pierwowzór, czyli "D.O.M.E.K." jest według mnie świetny. Chodzi o to, by inspiracja pozostała inspiracją i nie przekraczała pewnych granic... 

Mimo wszystko myślę, że ta książka ma szansę stać się hitem. U mnie w domu już nim jest.

Ewa Skibińska

link


Zobacz także:


Gdzie można tę książkę kupić. Wydaje się super? Pytałam w Empiku i nie mają!

dodał: anulkabe, Poniedziałek, 5 lipca 2010 10:35

Niestety, nie wiemy tego. Wiemy tylko, że pierwsze egzemplarze już opuściły drukarnię, my też czekamy na książkę. Postaram się wymóc na wydawcy informację o premierze i dystrybucji:)

dodał: Ewa Skibińska, Poniedziałek, 5 lipca 2010 17:16

"Co jedzą ludzie?" - książka będzie w sprzedaży niebawem, wszystko zależy od dystrybutorów, wydawca nie ma na to wpływu. Będzie też do wygrania w naszym konkursie, proszę zaglądać na portal:)

dodał: Ewa Skibińska, Wtorek, 6 lipca 2010 18:32

Kupiłam dzisiaj tę książkę w Bookareszcie. Jest świetna! Mój syn nie może się od niej oderwać - to pierwsza lektura mojego nie czytającego dotąd synka (9 lat). Polecam!

dodał: Jolanta Konopka, Czwartek, 15 lipca 2010 21:25

Książka jest już dostępna w naszym sklepie :)

dodał: Redakcja, Piątek, 16 lipca 2010 15:27

Mam 11 lat dostałam tą książkę w prezencie. Bardzo mi się podoba. Wiele się z niej dowiedziałam:D

dodał: juliotka, Środa, 21 lipca 2010 10:10

Śledzę Wasze komentarze i dyskusję na facebooku. Jezstem zdumiona, że z taką swobodą ferujecie wyroki. Ksiąka bardzo udana i nie widzę podobieństwa do D.O.M.K.U.!

dodał: grażyna, Środa, 21 lipca 2010 10:18

Recenzja nie jest wyrokiem, a recenzent ma prawo do swojej opinii, zresztą, jak każdy inny czytelnik:) Pani się nie kojarzy, a mnie owszem. Pozwólmy sobie mieć tu własne zdanie. Poza tym uważam tak jak pani, że to fajna książka, na miarę hitu. Pozdrawiam!

dodał: Ewa Skibińska, Czwartek, 22 lipca 2010 12:55

Nie, no to jakiś żart:)) Książka jest domkowa baaaardzo! W sumie dziwię sie ilustratorom, że zdecydowali się na takiego samobója! Mam książkę - sama bym pewnie nie kupila, dostałam. Tekst fajny, płynie...grafika nic nazwyczajnego, raczej przeciętnie - jak dla mnie.

dodał: tlo, Czwartek, 22 lipca 2010 15:43

Jak dla mnie nieprzeciętnie! Ilustracje dowcipne, autorskie, jedyne w swoim rodzaju. Nie jestem wielbicielką p.Daniela Mizielińskiego. Jego sposób rysowania jest moim zdaniem niestaranny, każdy rysunek podobny do kolejnego. NUDA.Książkę kupiłam i nie żałuję, kupię kolejną właśnie tych autorów, a nie kolejną "domkową".

dodał: maria pytlik, Piątek, 23 lipca 2010 14:02

Pragnę zauważyć, że domek zilustrował duet, nie tylko D. Mizieliński:)To cudownie, że ma Pani swojego faworyta. Ja nie mam. Co do nieprzeciętnosci zarówno w Domku, jak i Co jedzą...mam wiele wątpliwosci, ale może wynika to z siedzenia w temacie ilustracji od dawna. Wszystko już było i trudno jest stworzyć coś nowego. Problem w tym, ze Co jedzą...jest zbyt blisko koncepcji Domku. Zarówno na poziomie ilustracyjnym, jak i składu. I oczywiscie wszystko jest dopuszczalne, tylko jak się wykorzystuje tyle podobnych zabiegów, trzeba się liczyć z porównywaniem do tego, co było pierwsze.

dodał: tlo, Piątek, 23 lipca 2010 23:15

Czytam recenzje tej książki i nie mogę się nadziwić, że nikt nie zwraca uwagi na brak redakcji i kompromitujący poziom korekty. Książkę napisano - mówiąc oględnie - bardzo niestaranną polszczyzną. A nieoględnie - książka jest najeżona błędami interpunkcyjnymi, gramatycznymi i stylistycznymi. Naprawdę nikt tego nie zauważył? A może ja mam jakieś trefne wydanie?
Trudno mi uwierzyć, że Ryms poleca taką fuszerkę.

dodał: DomSeraf, Wtorek, 29 października 2013 22:54

"Ryms" jest nawet patronem medialnym tej książki. Nie mamy wpływu na redakcję i korektę, to są uwagi do wydawcy. Mimo jakichś mankamentów realizacji nie oceniamy źle, bardzo podoba się nam pomysł opisania dziwnych potraw, charakterystycznych dla różnych regionów świata.

dodał: Ewa Skibińska, Środa, 20 listopada 2013 10:49

kupiłam wczoraj na Targach Książki Dziecięcej i bardzo żałuję! sporo błędów językowych (!), rysunki są jak dla mnie identyczne jak Mizielińskich ("Miasteczko Mamoko", "D.E.S.I.G.N." i wiele innych), a do tego ta drastyczność opisów niektórych "potraw". Nie rozumiem, po co parolatek ma wiedzieć jak serwuje się surowy mózg małpy albo co to jest ludożerstwo. Na okładce powinno być chociaż ostrzeżenie, że książka zawiera drastyczne treści. NIE POLECAM.

dodał: krysia, Niedziela, 2 marca 2014 10:00

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Kajtek
  • praktyczny pan
  • Przed twoimi urodzinami
  • Ryms na Facebook
  • ryms w empikach
  • Rekordzisci
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • ksiazka za dyche
  • zbuntowany elektron
  • trzy mam ksiazki
  • klątwa dziewiątych urodzin
  • OKO
  • mama czy ania
  • zoo litery
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa