Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek

Autorzy: , dodano Środa, 4 lutego 2015 | kategoria: Książki dla dzieci (3-5 lat), Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla dzieci (7-10 lat)

"Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek"
Elliot Aronson, Ruth Arnson
ilustr. Edyta Chachulska
Wydawnictwo Charaktery, 2012


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Dzień Dziadka już za nami, tymczasem wpadła mi w ręce książka traktująca o wyjątkowej relacji między wnuczką a dziadkiem. Dlaczego wyjątkowej? Postaram się odpowiedzieć w recenzji. Zanim to jednak nastąpi zwrócę uwagę, że – co ciekawe - jednym z autorów fabuły jest osoba powszechnie znana i ceniona. Chodzi tu o Elliota Aronsona, leciwego już, ledwo widzącego wybitnego psychologa społecznego, którego podręczniki „Człowiek – istota społeczna” czy „Psychologia społeczna. Serce i umysł” stoją niemal w każdej biblioteczce współczesnego humanisty. Czyż nie?

„Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek” powstały, jak tłumaczy Aronson po to, aby jego wnuczka, Ruth, nauczyła się czytać w atmosferze kreatywnej zabawy i w obecności akceptującej, kochającej osoby. W efekcie sześcioletnia dziewczynka w duecie z ponadsiedemdziesięcioletnim starszy panem stworzyli opowiadanie, które nie tylko wspomaga czytanie, ale również tłumaczy podstawowe mechanizmy psychologiczne kierujące ludzkim poznaniem, spostrzeganiem, pamięcią. Dowiadujemy się, jak ważne w kontakcie z drugim człowiekiem jest zaufanie i nie ocenianie innych po pozorach. Mamy okazję przekonać się, jak wielka jest siła stereotypu w poznaniu społecznym i jak należy się mu przeciwstawiać. I że w życiu przydaje się plan.

Jaka jest treść bajki? Odważna, otwarta na świat Rózia z nieufnym, podejrzliwym chłopcem o imieniu Dziadek, niczym Jaś i Małgosia, spacerują po lesie. Słońce coraz niżej, zaczyna padać deszcz, a do domu daleko. Nagle zza drzew wyłania się światło, które dochodzi z okien tajemniczej chatki. Przemoknięci do suchej nitki mali wędrowcy postanawiają się w niej schronić. Dziadek podejrzewa, że w domku mieszka okropna czarownica, ale Rózia nic sobie z tego nie robi, więc oboje przekraczają progi domu. Co ich tam czeka, oprócz ciasteczek i omletu? I czy uda im się uratować gąskę oraz nie zginąć z rąk drwala – giganta?

Nie będę zdradzać szczegółów tej krótkiej fabuły, nadmienię jedynie, że tekst twórczo nawiązuje nie tylko do wspomnianej baśni o Jasiu i Małgosi, ale również do bajki „o Jasiu i łodydze fasoli”. Wszystko oczywiście kończy się szczęśliwie i z morałem. Swoją drogą - szkoda, że nie udało się Aronsonowi uniknąć dydaktyzmu wyrażonego wprost. Czytelnik nie ma szansy samodzielnie dochodzić do wniosku, zostaje pouczony ustami bohaterów, że podejrzliwość jest złą cechą, a na drzewo nie wchodzi się bez planu zejścia z niego. Co więcej autor „Psychologii społecznej” poucza także rodziców!

„Przygody Rózi…” zilustrowała Edyta Chachulska, korzystając z komputerowych technik graficznych. Przemyślana kompozycja obrazów, charakterystyczni, emocjonalni bohaterowie, plus optymalny dla czytania układ typograficzny sprawiają, że opowiadanie Aronsonów jeszcze zyskuje na wartości. Szczególnie podoba mi się krój pisma zastosowany w tytułach i wyróżnieniach. Litery wydają się tam być wycięte w kartonu, przez co ulegają zniekształceniu, a tekst nadal pozostaje czytelny. A propos wycinania… Chachulska zachęca, aby niektóre ilustracje za pomocą nożyczek zmieniły swoje miejsce bytowania, zamiast nudno występować w książce, artystka proponuje, aby zawisły na ścianie, na tablicy korkowej, lub tam, gdzie podpowie czytelnikom wyobraźnia!

Wyjątkowość relacji między dziadkiem a wnuczką polega w tym przypadku na tym, że jest to relacja niemal partnerska zarówno na płaszczyźnie fabuły, jak w życiu codziennym Aronsonów. Rózia i dziadek uczą się od siebie nawzajem: czytania, opowiadania, zaufania i otwartości na innych. „Przygody…” to książka wyjątkowa także dlatego, że stworzona została przez słabo widzącego, starszego pana dla nieczytającej sześciolatki. Ciekawe.

Łucja Abalar

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Ryms na Facebook
  • Jano i Wito baner
  • OKO
  • maly atlas ptakow
  • Przed twoimi urodzinami
  • ksiazka za dyche
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • zbuntowany elektron
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • ryms w empikach
  • liczby i kolory