Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Coś z niczego

Autorzy: , dodano Poniedziałek, 1 czerwca 2015 | kategoria: Książki dla dzieci (3-5 lat), Książki dla dzieci (4-6 lat)

"Coś z niczego"
Phoebe Gilman
przel. Anna Kozanecka
Wydawnictwo Modo, 2015

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Łatwo przegapić „Coś z niczego” Phoebe Gilman na księgarskiej półce. Cienki wolumin w miękkiej oprawie wydany przez warszawską oficynę Modo ginie wśród efektownych, by nie powiedzieć efekciarskich, produkcji książkowych renomowanych wydawnictw - dużych i tak zwanych lilipucich. I jeszcze ten dziadek z wnuczkiem na okładce, w staromodnych strojach, idący polną drogą, a w tle drewniane domy, jakaś stajnia z wierzchowcem. Wszystko to obramowane drewnianą konstrukcją. Cóż, ilustracja może chwyta za serce, ale niekoniecznie za portfel. Dziecięcy gust wyrobiony na kreskówkach Disneya i hipermarketowej tandecie, albo, daj boże, na wysokoartystycznych, ambitnych propozycjach Mizielińskich, Boguckiej, Chmielewskiej przeoczy skromnie wydaną, stonowaną w wyrazie pozycję. A szkoda! Bo to książka niezwykle wartościowa, i to na wielu poziomach.

W żydowskiej, wielopokoleniowej rodzinie z początku XX wieku przychodzi na świat dziecko. Dziadek szyje Józiowi – bo tak dano na imię nowonarodzonemu, niebieski kocyk, na którym srebrzą się księżyc i gwiazdki. Wszystko po to, aby wnuczkowi było ciepło i przytulnie, i by nie miał złych snów. Otulony szafirową kołderką Józio śpi sobie smacznie w kołysce, a dziadkowie i rodzice przyglądają mu się z tkliwością. Ale jak to w życiu bywa, Józio szybko rośnie i kocyk wkrótce staje się niezdatny do użytku. Zmartwiony kilkulatek prosi dziadka o pomoc. Pomysłowy senior rodu – znający się na krawiectwie, dodajmy – przerabia kołderkę na ciepły płaszczyk. Józio dumnie nosi niebieskie wdzianko, ale wkrótce i ono przestaje się nadawać do chodzenia. Wtedy znów z pomocą przychodzi igła i nitka dziadka, i płaszczyk zostaje przerobiony na szkolną kamizelkę. Ale to nie koniec historii. Jak się domyślacie Józio wkrótce wyrasta z kamizelki, ale za nic nie chce wyrosnąć ze swojego miękkiego kocyka. Po raz kolejny idzie więc do dziadka i po raz kolejny otrzymuje od niego prezent. Jaki?

Opowieść kanadyjskiej autorki powstała na bazie piosenki w języku jidysz. Tę inspirację słychać i widać w tekście, złożonym z powtarzających się - niczym zwrotka i refren - całostek. Zresztą oprócz zdań w książce powtarzają się w określonym rytmie obrazy. Co cztery strony na ilustracji pojawia się dom zamieszkały przez dwa pokolenia. Na górze sypialnia i warsztat ojca Józia, na dole kuchnia i pracownia krawiecka dziadka. W pokojach domownicy uchwyceni w codziennych czynnościach. Przed drewnianym budynkiem brukowana ulica, na której toczy się życie: sąsiad rąbie drzewo, pastuszek zagania stadko gęsi, kobieta niesie wodę, a koń ciągnie z mozołem wóz drabiniasty. To tylko kilka ze scen. Oczywiście rytm i melodia tekstu splatają się z rytmem i melodią obrazów. Czytając „Dziadek to naprawi…” spodziewamy się widzieć rzeczonego dziadka przy pracy, babcię krzątającą się w kuchni, wręcz czujemy zapachy dobiegające znad parującego garnka, ale i rozkrzyczanej ulicy.

Na płaszczyźnie narracji wizualnej czeka na czytelnika niejedna niespodzianka. Mamy okazję obserwować nie tylko życie codzienne i odświętne rodziny Józia, ale również poczynania rodzinki myszy, która zadomowiła się pod drewnianą podłogą. Co ciekawe - w ich norce pełno jest niebieskich akcentów. Małe myszki noszą szafirowe sukienki w gwiazdki, na miniaturowym stoliku znajduje się obrusik we wspomnianym kolorze, w oknach takie same firanki, nawet chusta mysiej mamy jest niebieska. A to wszystko ze skrawków kocyka Józefa, które wpadły pod podłogę. Zabawne!

„Coś z niczego” to nie tylko książka promująca kulturę żydowską, zaznajamiająca z ginącymi zawodami, pokazująca świat, którego już – prawie – nie ma. Ale również pozycja akcentująca wartości rodzinne, zwracająca uwagę na siłę rodzin wielopokoleniowych, potrafiących stawić czoła przeciwnościom, wspierających się fizycznie i psychicznie. To także historia o dorastaniu i wyrastaniu: z ubrań, schematów myślowych, sposobów radzenia sobie z problemami. O niechętnym rozstawaniu się z symbolami dzieciństwa, twórczym przekształcaniu rzeczywistości i budowaniu dojrzałej osobowości. Ostatecznie można powiedzieć, że „Coś z niczego” propaguje także ideę recyklingu, a nawet upcyklingu! Dlatego nie przegapcie tej książki na sklepowej półce. Czytajcie!

Łucja Abalar

link

Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • ryms w empikach
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • znajdz nas
  • zbuntowany elektron
  • Przed twoimi urodzinami
  • OKO
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • zoo litery
  • Kajtek
  • ksiazka za dyche
  • Ryms na Facebook
  • co sie dzieje
  • z duchem do teatru
  • trzy mam ksiazki