Kategorie

Audiobooki

Komiksy

Książki dla dzieci (0-3 lata)

Książki dla dzieci (10-12 lat)

Książki dla dzieci (3-5 lat)

Książki dla dzieci (4-6 lat)

Książki dla dzieci (7-10 lat)

Książki dla każdego

Książki dla młodzieży

Książki dla rodziców

Nowości

Obce strony

Patronat Rymsa

Studencki HYDE PARK

Z archiwum słonia

Zapowiedzi

 

Lista pozycji

Ostatnio komentowane

Pokaż więcej

Król i morze

Autorzy: Erlbruch Wolf, Janisch Heinz, dodano Piątek, 8 czerwca 2012 | kategoria: Studencki HYDE PARK, Książki dla dzieci (3-5 lat), Książki dla dzieci (4-6 lat), Książki dla każdego

"Król i morze. 21 opowiastek"
Heinz Janisch
ilustr. Wolf Erlbruch
przeł. Maria Borzęcka
Wydawnictwo Hokus-Pokus, 2010


Galeria zdjęć:

« wróć na stronę listy informacji o książkach

Zamów w sklepie

Ja i Król, czyli książka do myślenia

To nie ja znalazłam tę książkę, to ona znalazła mnie. Stała na półce, niepozorna, niższa niż inne, nie krzyczała nierealnymi kolorami, nie straszyła fotoszopowymi zdeformowanymi twarzami czy kotkami bądź pieskami z fluorescencyjnymi ogromnymi oczami. Zawołała mnie cicho, niemal niesłyszalnie, obrazkiem Króla namalowanego kredą na kartonie, z kartonową koroną i kartonowym morzem. Przemówiła do mnie, szeptała do wyobraźni, obiecywała kołysanki i myślenie, obiecywała, że da uśmiech i coś szczególnego.

Zawierzyłam. Otworzyłam. Oniemiałam.

Krótkie opowiastki, trochę filozoficzne, a trochę życiowe, których bohaterem jest Król, sprawiły, że znalazłam w sobie inny świat. To takie małe okruszki ciasta, które łapie się z talerza wilgotnym palcem i są najsłodsze, najlepsze, choć małe i delikatne.

Ta książka jest pewnie nawet trochę bardziej dla rodziców, niż dla dzieci. Bo dzieci mogą uznać ją za oczywistą – nie za banalną – co to, to nie! Bo bohater książki, czyli Król jest Dzieckiem. To człowiek, który po dziecięcemu widzi świat. Rozgląda się wokół siebie, chłonie, nasiąka słońcem, ziemią, śpiewem ptaków, solą morską, zapachem kwiatów, odgłosem bzyczącej pszczoły. Jeśli ta pszczoła go użądli – widocznie tak musiało być, widocznie miała ku temu powód, widocznie z tego ma płynąć dla Króla jakaś nauka.

Czasem to człowiek, który cały czerwony na buzi od gniewu, złości i chęci rządzenia krzyczy na psa, ale zawsze z pokorą biegnie za nim – może nie od razu, może będzie musiał coś sobie przemyśleć siedząc we własnym kąciku, zaplątany we własną zajadłość. Ale zawsze w końcu wychodzi, że to świat ma rację i że od świata należy czerpać.

To człowiek, który przyjmuje świat w zadumie i zadziwieniu, ale nie wykluczając, że na świecie dzieją się cuda, że nie wszystko da się ogarnąć rozumem... Bo gdy spotyka ducha mówi: „Myślałem, że duchy nie istnieją”. Ale duch odpowiada mu: „Myślałem, że królowie nie istnieją”. Więc coś w tym musi być – jakieś przekraczanie granic, jakaś wiara w to, że nie wszystko jest tak, jak nam się wydaje.

To człowiek, który często powtarza: „Rozumiem”, „Masz rację”, „Niech i tak będzie” - bo się uczy, bo chce się uczyć, bo wie, że świat ma dla niego niespodzianki.

To człowiek, który tak fascynująco odbiera rzeczywistość – patrzy na drzewo i dotyka swojej korony – i drzewo, i on mają przecież koronę – i pyta: jak Ty wykorzystujesz swoje atrybuty, zdolności, cechy? Czy ja mogę skorzystać z Twoich rad? Czy mogę wziąć od ciebie coś, co dobre?

To człowiek, który nie omija kota, leżącego na słońcu – zresztą to moja ukochana opowiastka! - co więcej potrafi zostawić gonitwę, zakupy, robienie obiadu, zamiatanie podłogi - wszystko co mniej istotne, po to, by obok kota się położyć i z nim chłonąć radość. Choć na chwilę, na pięć minut. Zatrzymać się. Trwać. Nie obraża się, gdy Kot mówi: „Dziś słońce jest moim królem” - pozwala zrzucić się z tronu na tę jedną chwilę. Przyjmuje to, co dobre, obserwuje to, co może być jeszcze lepsze. Wychodzi naprzeciw temu, co przyjemne.

„Króla i morze” czytałam w księgarni, przycupnięta na skrawku stołeczka, opierając się kawałkiem łokcia o stolik, przy którym siedział pan z książką i pani z kolorową gazetą. Ale ja nie widziałam pana i pani. Widziałam tylko ptaki wycinane z papieru, ale wznoszące się w powietrze jak te pierzaste, oddychające; małą wiewiórkę, która stoi u stóp króla, tak samo zwinną i szybką, jak te z parku; morze, które pachnie dokładnie tak samo, jak to mokre, żywe i kota, który ma takie samo ciepłe futerko, nagrzane słońcem, jak ten sąsiadki z mieszkania piętro niżej. A gdy skończyłam, pospiesznie wróciłam na pierwszą stronę i zaczęłam od nowa. I od nowa. A potem kupiłam, żeby myśleć w autobusie, żeby myśleć między obiadem i deserem, żeby myśleć tuż przed snem, kiedy księgarnia, w której można usiąść przy stoliku, jest już zamknięta.

Marta Pilarska, wyróżnienie w majowej edycji (2012) konkursu na recenzję książki dla dzieci/młodzieży

***

Jak to jest mieć władzę? Panować nad wszystkim i wszystkimi wokół? Rozkazywać, zezwalać, nakazywać, udzielać nagan i kar? Niejeden z nas z pewnością wyobrażał sobie swoją osobę w roli króla, pana wszechświata, jednak zdrowy rozsądek przekreśla te wyobrażenia. Czy jednak rzeczywiście „bycie królem” jest zarezerwowane tylko dla wybrańców?

Wydawnictwo Hokus-Pokus przedstawia tematykę „królowania” w książce dla dzieci zatytułowanej "Król i morze. 21 krótkich opowiastek". Autorem tej książeczki dla dzieci (choć polecam ją również dorosłym), jest Heinz Janisch, urodzony w 1960 roku w Austrii, twórca wielu książek dla dzieci. Studiował germanistykę i dziennikarstwo w Wiedniu, gdzie mieszka do dziś. Laureat wielu nagród i wyróżnień. W 2006 otrzymał prestiżową Bologna Ragazzi Award w kategorii "fiction" za książkę "Rote wangen". Jest również laureatem Austriackiej Nagrody dla Książki Dziecięcej.

Ilustratorem natomiast jest zdobywca wielu nagród z dziedziny literatury dziecięcej Wolf Erlbruch. Urodził się w 1948 roku w Wuppertalu na zachodzie Niemiec. W 1967 roku rozpoczął studia w Essen na kierunku: projektowanie graficzne. Po roku wyjechał do Holandii, gdzie malował, a jednocześnie pracował przy uprawie warzyw. Po latach wrócił do Niemiec i skończył studia. Od 1974 roku współpracuje z niemieckimi i amerykańskimi czasopismami i agencjami reklamowymi. Od 1985 roku ilustruje i pisze książki dla dzieci (ukazało się ponad 20 książek z jego ilustracjami), projektuje okładki, serie wydawnicze i plakaty. W latach 1990-1997 był profesorem projektowania graficznego w Dusseldorfie, od 1997 roku uczy sztuki ilustracji w szkole wyższej w Wuppertalu, gdzie mieszka i tworzy do dziś.

Książka "Król i morze" ma twardą oprawę i wygodny format. Składa się z 21 opowiadań, w których główną postacią jest Król, zazwyczaj spierający się ze zwierzętami, ale też z morzem, gwiazdą, czy też nocą. Twórcy genialnie połączyli, zespolili tekst z ilustracją, co w efekcie tworzy spójną całość, której składowymi są krótkie, zwięzłe historyjki, a raczej spotkania bohaterów. Król jest przedstawiony wizualnie jako mały, pulchny człowieczek z wielkim, czerwonym nosem. Zadaje absurdalne pytania, doprowadza do dziwnych sytuacji, co zaprzecza naszym wyobrażeniom o królu, monarsze.

„- Siad, na miejsce - krzyczał król,
- Do mnie- krzyczał król… - Jestem twoim królem!
- Do nogi! Stój! Smycz! – krzyczał król.
A potem sam pobiegł za psem”.

Król uważa, że wszystko wie najlepiej, bo przecież to on jest władcą. Wraz z kolejnymi spotkaniami z nowymi postaciami przekonuje się, że nie jest to do końca prawdą. Ten „mały myśliciel” na głowie ma dużą, żółtą koronę, która wydaje się go przytłaczać swym ciężarem.

Obraz przedstawiony jest na jasnym tle, co bez problemu pozwala wyodrębnić główne postacie, o których mowa w tekście. Ilustracje przedstawiają konkretny motyw opowiadania np. król i deszcz. Rysunki są proste, wyraziste, trochę przypominające obrazki dziecięce. Barwy stonowane, nie zakłócają przekazu. Każda z ilustracji jest dopracowana w każdym szczególe.

Tekst ma swoje miejsce, nie wtapia się w obraz, co sprawia, że książka jest uporządkowana, a każda z przygód stanowi jakby oddzielny akt. Z pozoru prosty, ukrywa w sobie wiele znaczeń. Można z niego czerpać bardzo wiele, zastanawiać się nad ukrytym sensem, pogłębiać przekaz. Z pozoru błahe sprawy, z którymi zmaga się król, wydają się mieć ukryte dno. Warto pobawić się z dzieckiem w takiego króla „filozofa”, „myśliciela”, którego przedstawia autor.

Opowiadania ukazują naszego małego, dumnego bohatera, jak to próbuje udowodnić, że zasługuje na to, by sprawować swój urząd. Aby traktowano go z należytym szacunkiem i uwielbieniem. Czy jednak pucułowaty, niezgrabny król w workowatej, brzydkiej szacie i dużym czerwonym nochalu może kojarzyć się z monarchią, szacunkiem? Czy jego „głupawe” zachowanie typu stanie na głowie przed wiewiórką może zasługiwać na miano dostojności i powagi? Czy groteskowe przedstawienie niezdecydowanego króla odnosi się wyłącznie do dziecięcej wyobraźni? A może przedstawia wizerunek dzisiejszych „władców”? Nasuwa się bardzo dużo pytań, odpowiedzi może być jeszcze więcej. I to jest w całej tej książce najcenniejsze. Mianowicie to, że nie została przedstawiona odpowiedź na pytanie kluczowe: O co w tym wszystkim chodzi? Przecież taki właśnie jest nasz cel dając dziecku książkę do ręki. Chcemy aby myślały, tworzyły, interpretowały, stawiały pytania i same chciały szukać na nie odpowiedzi.

Dzięki tej książce dziecko przenosi się w świat wartości, którymi powinno kierować się w życiu. Władza nie zawsze jest tylko przywilejem, ale przede wszystkim ogromną odpowiedzialnością. Nie może być przecież tak, że jeden człowiek, taki mały król, będzie panował nad całym światem. Władza to nie jednostka, tylko cała społeczność połączona ze sobą wspólnym celem. To nie tylko król, ale też morze, pies i wiewiórka, trąbka, drzewo i deszcz... Każdy jest królem swego życia, ale jest przy tym równie ważny, jak inni wokoło.

Książka w swej całej krasie tworzy artystyczne dzieło, które czeka aż odkryje je mały czytelnik, zaciekawiony perypetiami władcy dumającego nad egzystencją świata.

Dorota Knuth, studentka pedagogiki na Uniwersytecie Gdańskim. Recenzja powstała jako praca zaliczeniowa w ramach zajęć z „Wiedzy o książce dla dzieci”, prowadzonych przez dr Małgorzatę Cackowską w Instytucie Pedagogiki UG.

***

Ktoś, kto rozsmakował się w ilustracjach Wolfa Erlbrucha m.in. w "Stworzeniu", "Wielkim pytaniu", "Gęsi, śmierci i tulipanie", zapragnie również i tej książki. Mam na myśli nas, dorosłych, wśród których Erlbruch ma gorących wielbicieli. Potem to my, dorośli pośrednicy, podsuwamy jego książki dzieciom. Chcemy, by i one - może już teraz, może za chwilę zetknęły się z mistrzowsko skondensowanym obrazem i treścią, której siła tkwi w prostych zdaniach. Kiedy przyniosłam do domu "Króla i morze" i pokazałam książkę swojemu sześciolatkowi, synek podszedł do swojej półki i wyjął... "Wielkie pytanie". Charakterystyczne ilustracje Erlbrucha zostały w małej głowie. I to cieszy.

Ale miało być o książce "Król i morze", którą tworzą nie tylko ilustracje, ale także teksty austriackiego autora Heinza Janischa. To krótkie opowiastki o smakowaniu życia. Minimum słów, maksimum treści. Król jest jak dziecko: ciekawy świata, trochę zbuntowany, tupiący nogą ze złości, rozkazujący, trochę zdumiony potęgą otaczających go bytów, wreszcie pokorny wobec fenomenu istnienia, ale też chłonny wiedzy jak uczeń. Każda lekcja jest ważna, każde spotkanie jest konfrontacją, czasem próbą sił: kto ważniejszy, król czy morze? Król dowiaduje się, że są silniejsi, mądrzejsi, sprytniejsi od niego. Dostaje lekcję pokory. Ale nie rozdziera szat. Uczy się tego, że każdy element świata jest tak samo ważny. Że wszyscy jesteśmy królami.

Ewa Skibińska

link


Zobacz także:


Dodaj komentarz





Najnowszy numer


ZAMÓW NEWSLETTER


Reklama

  • Kajtek
  • Gwarancja kultury dla Marty Lipczyńskiej
  • zoo litery
  • Ryms na Facebook
  • zbuntowany elektron
  • Przed twoimi urodzinami
  • ksiazka za dyche
  • klątwa dziewiątych urodzin
  • IBBY Ryms upowszechnianie czytelnictwa
  • Rekordzisci
  • mama czy ania
  • praktyczny pan
  • trzy mam ksiazki
  • ryms w empikach
  • OKO